czwartek, 28 marca 2013

Opowiadanie #1

[....] 3, 2, 1... Jest ! Ostatni dzwonek w tym roku i w tej szkole ! Teraz już nie patrzę na siebie przez pryzmat tego co było kiedyś. Czas leci do przodu, życie zmienia się a ja wraz z nim. Nie ograniczam się do tego co minęło, to i tak nie wróci. Zaczynam nowy rozdział w moim życiu, a w tym pomaga mi ona...... wysoka, szczupła brunetka o jasnej różanej twarzy. Właśnie w tym momencie biegła do mnie jak szalona, po czym rzuciła mi się na szyję.
-6 godzin.. Nika! Rozumiesz 6 godzin !- powtarzała jak zwariowana. 
-Rozumiem, Julie, spokojnie!- odpowiedziałam uspokajając przyjaciółkę, gładząc ją po ramieniu. Tak ! Już dziś ja i Julia wylatujemy do Londynu na studia, ale jedziemy tam już dziś, aby przy okazji spędzić tam wakacje. Z promiennym uśmiechem na twarzy pożegnałam wszystkich nauczycieli, którzy przez całe Liceum "wpajali " we mnie wiedzę. Kiedy opuszczałam budynek jedna łza spłynęła po moim policzku. Otarłam ją, a przed oczami "przeleciały" mi wszystko czego tu się nauczyłam. Postawiłam kolejny krok na nierówno poukładanym płytkach chodnika. Niektóre wspomnienia trzeba szczególnie starannie przyklejać do serca, żeby nie zerwał ich powiew czasu.
-Hej!!!!!- zobaczyłam przyjaciółkę krzyczącą do mnie z drugiego końca boiska do koszykówki.-Mój tato będzie po Ciebie o 16, ok ??- zapytała obdarzając mnie ogromnym uśmiechem.
-Pasuje!- odpowiedziałam podekscytowana, po czym otrzymałam od niej całusa na pożegnanie. Poszłam do swojego domu. W kuchni unosił się zapach świeżo upieczonego ciasta. Weszłam do salonu, moja mała siostra oglądała "Pingwiny z Madagaskaru". Uśmiechnęłam się do niej, po czym udałam się do mojej mamy, która właśnie przekładała ciasto na talerz.
-Już jesteś ?!- powiedziała mama przytulając mnie na powitanie.
-Uuuuuuuu ciasto.- wykrzyczałam jej wprost do ucha. Na co ona odpowiedziała tylko uśmiechem. Po skonsumowaniu posiłku udałam się do pokoju. Spakowane walizki były gotowe do podróży. Z pokoju zabrałam czyste rzeczy i udałam się do łazienki wziąć prysznic. Dochodziła 16. Uściskałam siostrę, tatę i mamę wychodziłam z domu czując pewien strach?! Przed samodzielnością ?Skończe­nie wyz­naczo­nej liczby lat życia nie oz­nacza, że jes­teśmy do­rośli. Aby móc się tak na­zywać mu­simy zro­zumieć ter­mi­ny ta­kie jak: od­po­wie­dzial­ność, doj­rzałość, tros­ka, sa­modziel­ność. Do­piero wte­dy możemy po­wie­dzieć, że sta­liśmy się dorośli. Ujrzałam nadjeżdżający samochód. Podniosłam walizki z chodnika, po czym rzuciłam jeszcze jedno przelotne spojrzenie na dom. W aucie ujrzałam rozpromienioną brunetkę, która w ręce trzymała nasze bilety samolotowe.
-Dzień dobry- rzuciłam do taty Julie kiedy pomagał mi wpakowywać moje bagaże do bagażnika samochodu.
-Witaj! Nika wsiadaj już do samochodu.- powiedział po czym kontynuował pakowanie. Jak rozkazał tak zrobiłam.
-Nika!- usłyszałam głos brunetki, kiedy wsiadłam do samochodu. Złożyłam na jej policzku buziaka, po czym obdarowałam ją ogromnym uśmiechem. Po 20 minutach dojechaliśmy na lotnisko. Tłumy ludzi przepychających się łokciami na wszystkie strony. - To nie było miłe doświadczenie. Ale w końcu udało nam się dotrzeć do bramek. Julia żegnała się z tatą, po czym wystawił w nasza stronę rządek swoich bialutkich ząbków i odszedł. Weszłyśmy do samolotu. Rozsiadłyśmy się wygodnie na siedzeniach samolotu.
-Myślisz, że......- zaczęłam lecz nie dokończyłam, gdyż ujrzałam jak Julia obraca się na drugi bok pogłębiając się w śnie. Mimowolnie uniosłam kąciki ust. Przy­jaźń jest wte­dy, gdy widząc łzy dru­giej oso­by zaczy­nasz płakać ra­zem z nią, bo nie możesz znieść wi­doku jest cierpienia. Cierpiałam razem z nią. Kochałam razem z nią. Płakałam razem z nią. I cieszę się, ze ją teraz mam tutaj przy sobie. Samolot zaczął lądować. Wybudziłam brunetkę ze snu. Wysiadłyśmy z samolotu, odbierając nasze bagaże. Letni ciepły wiatr rozwiewał nasze długie ciemne włosy i otulał twarze. 
~------------------------------------------------------------------------------------------------
Niedługo część 2 :D 

2 komentarze: