Zaczęliśmy oglądać zdjęcia. Śmialiśmy się do rozpuku. Sami byliśmy w gruncie rzeczy zdziwieni ile razem przeżyliśmy.
-Hahahaha. Dobra kładź się mała.- powiedział ze łzami w oczach<łzy ze śmiechu :) >
-A ty?- zapytałam ziewając ze zmęczenia.
-Jeśli pozwolisz prześpię się na kanapie.- powiedział przykrywając mnie kołdrą.
Wyszedł z pokoju. Zamknęłam oczy w nadziei, ze uda mi się zasnąć. Usiadłam na łóżku i zaświeciłam lampkę nocną. Usłyszałam pukanie do pokoju.
-Mogę wejść?- usłyszałam zachrypnięty głos Hazzy.
-Tak, wchodź.- powiedziałam bez zastanowienia.
-Czego nie śpisz?- zapytał siadając na skraju łóżka.
-Nie mogę zasnąć, a ty ?- spytałam.
Nic nie odpowiedział. Zgasił światło, położył się koło mnie. Przykrył kołdrą i zasnął, z resztą tak samo jak ja.
*
Obudziły mnie wpadające przez okno promienie słońca. Odwróciłam lekko głowę. Zauważyłam, że Harry już nie śpi, leżał i bawił się moimi włosami.
-Dzień dobry.- powiedziałam do niego lekko się przeciągając.
-A dzień dobry- odwzajemnił uśmiech.- Nasi rodzice chyba nieźle zabalowali, bo twoich jeszcze nie ma w domu.
-Zaczynam się bać.- powiedziałam żartobliwie i wyszłam z łóżka.
-Idź weź prysznic, a ja zrobię śniadanie.- powiedział i otworzył mi drzwi do łazienki.
Po orzeźwiającej kąpieli zeszłam do kuchni. Zobaczyłam Loczka siedzącego już przy stole.
-Harry, ty musisz dziś już wracać do Londynu, prawda?- zapytałam, obawiając się odpowiedzi. Popatrzył się na mnie i podszedł. Te zielone tęczówki sprawiły, że miękły mi kolana.
-Nie, nie dzisiaj za 2 tygodnie.- powiedział wystawiając swoje śliczne, białe ząbki. Wtedy uśmiech zagościł na mojej twarzy.
-Musimy pójść do twojego domu, i zobaczyć czy nasi starsi nie nabałaganili.- powiedziałam zasiadając do stołu.
-Koniecznie, pójdziemy, jak tylko się ubierzesz.- powiedział wstawiając swój talerz do zmywarki.
-Po co? Nie mam zamiaru nigdzie dzisiaj wychodzić.- powiedziałam, i wlepiłam swój wzrok w jego oczy.
-Ty nie masz nic do gadania gówniarzu ! Już zaplanowałem dzisiejszy dzień.- powiedział i obdarzył mnie ogromnym uśmiechem.
Nie protestując, wstałam od stołu zasnęłam grzecznie za sobą krzesło i poszłam się przebrać.
~----------------
Krótki ale jest, nie długo część 4 :)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz