- Nie mogę uwierzyć że to prawda ! Czy ty to rozumiesz ? One Direction w Polsce ! - moja siostra krzyczała wprost do mojego już i tak obolałego od panującego tu hałasu ucha.
- To dobrze, ale czy uważasz że to wystarczający powód żeby pozbawiać mnie słuchu ? - spojrzałam na nią zirytowana.
- No przepraszam , ale wiesz jak się cieszę ! To było moje marzenie odkąd skończyłam 10 lat , a teraz morze się spełnić. Na prawdę jestem ci bardzo wdzięczna że zgodziłaś się tu ze mną przyjechać. Jesteś najlepszą siostrą na świecie ! - Powiedziała Wiktoria i rzuciła mi się na szyję.
- Wiem , wiem , ale podziękujesz później. Na razie pilnuj kolejki, bo nie zamierzam stać tu do jutra - Uśmiechnęłam się i popchałam ją do przodu .
Ale może zacznijmy od początku. Nazywam się Ania . Pochodzę z Warszawy i mam 18 lat. Właśnie stoję w tłumie wrzeszczących fanek boysbandu One Direction i zastanawiam się co ja tu w ogóle robię.
- Lena rusz się ! - głos mojej siostry przywołuje mnie na ziemię.
No tak , moja siostra - wszystko staje się jasne. To dla niej tutaj jestem. Wiktoria odkąd pamiętam jest wielką fanką tego zespołu. To właśnie przez jej prośby stoję właśnie pośrodku kilometrowej, wydającej się nie mieś końca kolejki po bilety na jutrzejszy koncert. Czasami myślę , że ma na ich punkcie obsesję ( oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu ) , co nie zmienia faktu, że jest jedną z najfajniejszych osób jakie poznałam. Może wydać się wam to oczywiste, bo to moja siostra, ale mimo różnicy wieku między nami ( jest ode mnie o cztery lata młodsza) traktuje ją jak najlepszą przyjaciółkę , ale wróćmy do tematu moich przemyśleń - super sławnego One Direction - pięciu chłopaków, którzy całkowicie zawrócili w głowach milionom dziewczyn na całym świecie. Osobiście nic do nich nie mam, lubię nawet kilka ich kawałków, ale dobrowolnie nie wybrałabym się na ich koncert. Uważam, że są lekko zadufanymi w sobie " lalusiami ", którzy myślą tylko o sławie i karierze. Jednak szanuje ich fanki, ponieważ uważam że każdy ma prawo do słuchania i " uwielbiania " tego co im się podoba.
Wewnętrzną dyskusję z moim drugim " ja " przerwały wibracje dochodzące z wnętrza mojej brązowej listonoszki.
- Muszę na chwilę wyjść, zaraz wrócę - powiedziałam do siostry która tylko pokiwała głową, ponieważ całkowicie pochłonęła ją rozmową z innymi Directioners.
Uśmiechnęłam się tylko i wyszłam przebijając się przez tłum ciągle krzyczących dziewczyn.
- Nareszcie - mimowolnie powiedziałam sama do siebie , kiedy wreszcie udało mi się zaczerpnąć świeżego powietrza.
Ponieważ niedaleko miejsca sprzedaży biletów znajdował się hotel, który dostąpił zaszczytu goszczenia pięciu bożyszczów nastolatek , wokoło znajdowało się bardzo dużo fanów z plakatami i różnymi innymi gadżetami. Potrzebowałam udać się do cichego miejsca, gdzie w końcu mogłabym zobaczyć kto próbował się ze mną skontaktować. Po dziesięciu minutach błądzenia wokół budynków usiadłam na ławce znajdującej się chyba z tyłu hotelu w którym znajdowało się One Direction. Swoją drogą dziwiło mnie dlaczego piszczące fanki tu nie dotarły, ale postanowiłam się nad tym nie zastanawiać i czym prędzej wyciągnęłam iphona z torebki. Na wyświetlaczu ukazało się powiadomienie : " 3 nieodebrane połączenia od Maciek :* "
Maciek to mój chłopak. Zaśmiałam się tylko i pomyślałam " Czyżby już się stęsknił " ?. Szybko wybrałam jego numer.
- Cześć kochanie ! Czyżbyś już stęsknił się za swoją dziewczyną ? - powiedziałam radośnie i nie czekając na odpowiedź dodałam :
- Ja też tęsknie. Głowa mnie boli od tego hałasu. Żałuję, że nie ma cię tu ze mną .
- Eee.. Ania bo wiesz... Ja właściwie dzwonię , żeby ci powiedzieć że ... - zaczął się jąkać . Czułam, że coś się stało .
- Że ? - wtrąciłam oczekując na odpowiedź
-Że z nami koniec, wiesz przespałem się z inną , wiesz tylko po to żeby spróbować no i ten.. zrozumiałem że cię nie kocham . Sory , ale wiesz ten no .. bywa . Cześć .
Rozłączył się, a ja siedziałam jak wryta. Nie mogłam przyjąć do wiadomości tego co przed chwilą usłyszałam. W mojej głowie brzmiały tylko ostatnie wypowiedziane przez niego słowa " Z nami koniec " , " Przespałem się z inną " . Czułam jak tracę nad sobą kontrolę, moje oczy zalewają się łzami, a serce rozbija się na tysiące małych kawałeczków,niczym puzzle, których nikt nie jest w stanie poskładać. Zadawałam sobie tylko jedno pytanie : " Jak on mógł " , zerwał ze mną i to jeszcze w taki sposób ? ! Nie miał nawet odwagi powiedzieć mi że mnie nie kocha prosto w twarz ?! Ja go kochałam, nadal kocham. Myślałam że go znam, chciałam spędzić z nim resztę swojego życia a on ? ... On zachował się w najgorszy sposób jaki mógł ! Czułam pustkę, ogromną pustkę , której nikt i nic nie były w stanie zapełnić. Czułam się, jakby odebrano mi wszystko , jedyną rzecz dla której codziennie rano wstawałam i pokonywałam wszystkie przeszkody jakie stawały na mojej drodze. Jednak oprócz ogromnego smutku, który przepełniał moje serce czułam wielką złość i nienawiść mające lada chwila eksplodować. Ponownie poczułam wibracje telefonu, który ciągle trzymałam w ręce nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Mimo że nie miałam ochoty tego robić spojrzałam na wyświetlacz. Musiałam zmrużyć zapłakane oczy, żeby odczytać treść otrzymanej wiadomości , jednak minutę później żałowałam wysiłku włożonego w tą czynność. Nadawca i treść nie były go warte.
" To co, zostaniemy przyjaciółmi ? No chyba się nie gniewasz ? " - Maciek :*
Byłam tak wściekła, że straciłam kontrolę nad własnym ciałem. Chciałam wyrzyć się, rzucić telefonem z całej siły, ale chyba byłam na to za słaba. Pozostało mi tylko schować głowę w kolanach i plakać.
Siedziałam w takiej pozycji chyba dobre 15 minut, kiedy usłyszałam kroki. Już miałam ochotę odwrócić się i spojrzeć na przechodnia, kiedy całkowicie straciłam na to ochotę. Byłam tak wykończona tym wszystkim , że nie miałam nawet siły się podnieść. Nagle poczułam, że ten ktoś przystaje i siada koło mnie. Chciałam się opanować i po prostu stamtąd odejść, ale nie mogłam. Dlatego dalej siedziałam skulona w nadziei, że ta osoba zaraz sobie pójdzie , ale tak nie było. Nieznajomy siedział koło mnie w ciszy, a kiedy zebrałam się w sobie i już naprawdę chciałam wstać , usłyszałam jego głos .
-Dlaczego płaczesz ? Stało się coś ? - spytał ledwo słyszalnym szeptem.
* oczami Zayn'a *
- Zaraz wrócę, idę zapalić - powiedziałem do roześmianych chłopaków , chociaż wiedziałem , że byli zbyt zajęci opowiadaniem sobie kawałów, żeby mi cokolwiek odpowiedzieć. Wyszedłem tylnym wejściem z hotelu , który w tej chwili oblegało mnóstwo krzyczących fanów. Oparłem się o ścianę i zapaliłem papierosa - Tego mi było potrzeba - pomyślałem i uśmiechnąłem się sam do siebie. Rozkoszowałem się chwilą samotności, kiedy usłyszałem płacz. Szybko zgasiłem papierosa i zacząłem rozglądać się w celu zorientowania się skąd on dochodzi . Zobaczyłem że na ławce za rogiem siedzi dziewczyna. Nie widziałem jej twarzy , miała ją schowaną w dłoniach, na które dodatkowo opadały długie, ciemne pofalowane włosy.
Postanowiłem że podejdę do niej, zapytam co się stało .Wydawała się taka bezbronna. Podszedłem do ławki i usiadłem obok niej. Wydawało się jakby w ogóle nie zauważyła tego że tam jestem, albo nie chciała zauważyć ... Siedzieliśmy kilka minut w milczeniu , słychać było tylko jej płacz. Nie wiedziałem co mam powiedzieć . Przedstawić się , czy po prostu zapytać co się stało ? Dziwiła mnie ta sytuacja. Ja, Zayn Malik z One Direction nie wiedziałem co powiedzieć. Wreszcie zdobyłem się na odwagę i zapytałem :
-Dlaczego płaczesz ? Stało się coś ?
* oczami Anii *
Nie chciałam w tym momencie z nikim rozmawiać, a tym bardziej z nieznajomym facetem, któremu najprawdopodobniej wydawało się , że nawet nie znając jego imienia wyjawię mu wszystkie swoje sekrety.
- Nie zrozum mnie źle , ale nie mam teraz ochoty na rozmowę - powiedziałam nawet na niego nie patrząc.
- Rozumiem cię, ale uwierz czasem najlepiej jest się wyżalić komuś kogo w ogóle się nie zna - powiedział , a ja zaczęłam zastanawiać się nad sensem wypowiedzianych przez niego słów. Może miał rację ? Może właśnie tego teraz potrzebowałam ? Wygadania się ? Wyrzucenia wszystkiego co teraz ćisło się na moje usta ? Ale przecież ja go w ogóle nie znam ...
- A więc ? Powiesz mi co się stało ? - moje rozmyślania przerwał głos nieznajomego
Był bezczelny, wtrącał się do mojego życia , chociaż poznał mnie niecałe 10 minut temu ! Zdenerwowałam się jeszcze bardziej.
- Chcesz wiedzieć co się stało ?! Chłopak właśnie ze mną zerwał ... przez telefon ! Powiedział , że mnie zdradził, tylko po to żeby spróbować jak to jest z inną i zrozumiał że mnie nie kocha . Później jeszcze zapytał czy zostaniemy przyjaciółmi. Ale po co ja ci to w ogóle mówię ? - wykrzyczałam nadal na niego nie patrząc, a kiedy dotarło do mnie co zrobiłam dodałam cicho :
- Przepraszam, poniosło mnie ...
- Jeżeli zerwał z tobą w taki sposób to znaczy, że nie jest wart żadnej dziewczyny , to po prostu skończony idiota. - powiedział chłopak , a ja właśnie zdałam sobie sprawę , że mówi prawdę . Maciek to SKOŃCZONY IDIOTA.
- Dzięki - powiedziałam i po raz pierwszy od początku naszej rozmowy spojrzałam na niego.
Muszę przyznać, że był przystojny. Ciemniejsza karnacja, kruczoczarne włosy i czekoladowe oczy tworzyły idealną całość.
- To co ? Już w porządku ? - powiedział , a ja tylko uśmiechnęłam się lekko.
- Jestem Zayn - dodał po chwili i wyciągnął rękę w moją stronę.
- Ania - powiedziałam i podałam mu rękę.
To imię, wygląd . Miałam wrażenie że już go gdzieś widziałam, tylko nie mogłam skojarzyć gdzie.
- Mam wrażenie, że już cię gdzieś widziałam - wypaliłam, a on szeroko uśmiechnął się i powiedział :
- Tak , należę do zespołu, One Direction , może o nas słyszałaś ? - no i wszystko stało się jasne. Wiktoria nie uwierzy mi, że go spotkałam !
- No jasne, że też wcześniej na to nie wpadłam , moja siostra jest waszą fanką, poprosiła mnie żebym tu z nią przyjechała - powiedziałam . Muszę powiedzieć , że jego obecność rozweselała mnie. Może jednak One Direction nie jest takie jak myślałam ? Może to zwykli, sympatyczni ludzie ?
- Czyli wybieracie się na jutrzejszy koncert ? - zapytał z nadzieją w głosie .
- Myślę, że tak . - po raz kolejny uśmiechnęłam się i poczułam , że dzięki Zayn'owi powoli zapominam o sprawie z Maćkiem . Nadal czułam ogromną pustkę i złość, ale rozmowa z nowym znajomym pozwalała mi na chwilę oderwać się od tego wszystkiego i mimo , że znałam go tylko chwilę, miałam wrażenie, że zaczynam go lubić .
- Wiesz Ania, tak pomyślałem, że może dałabyś mi swój numer ? - pokazał rząd bielutkich zębów.
- Jasne - odpowiedziałam i po chwili na moją listę kontaktów trafił nowy numer podpisany jako " Zayn "
Nagle przypomniałam sobie o Wiktorii i o tym, że powiedziałam jej , że za chwilę wrócę, a od tamtego momentu minęło już chyba pół godziny. Pewnie umiera ze strachu !
- Słuchaj, Zayn ja muszę już iść. Dziękuje za wszystko i .. do zobaczenia - wykrzywiłam kąciki ust w lekkim uśmiechu.
- Cześć , miło było cię poznać- odwzajemnił wykonaną przeze mnie wcześniej czynność, a ja pobiegłam do hali, w której sprzedawano bilety.
Mimo smutku, który mi towarzyszył, mimowolnie się uśmiechnęłam na wspomnienie nowo poznanego znajomego . Myślę, że to początek ciekawej znajomości .Stwierdziłam , że muszę zapomnieć o tym co było i zacząć wszystko od początku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz