Jesteśmy z Niallem razem już 2 lata. Ja skończyłam studia, mieszkamy razem w Londynie. Wszystko układa się świetnie.
-Kochanie, pora wstać.-usłyszałam głos, który wybudził mnie z krainy Morfeusza. Ale ten głos budził mnie codziennie rano.
Nie otworzyłam oczu. Wtedy poczułam jego pocałunki na szyi. Przeszły mnie dreszcze.Otworzyłam oczy, przed sobą ujrzałam niebieskie tęczówki.
-Dzień dobry.-powiedziałam do niego jednocześnie przeciągając się.
-Czy mój skarb się wyspał?- zapytał.
Dając mu do zrozumienia, że tak wyszłam z łóżka.
*(po śniadaniu)
-Kochanie, pamiętasz jak obiecaliśmy sobie, że jeżeli coś się stanie, to będziemy w stanie oddać życie za drugą połówkę?- zapytał Niall, kierując swoje spojrzenie w kuchenne płytki.
-Tak, oczywiście.- odparłam. Podniósł wzrok, "złapałam" jego hipnotyzujące spojrzenie.
-Zapomnijmy o tej "umowie", żyjmy każdym dniem. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy.-powiedział.
-Oczywiście nie ma sprawy.- odparłam chcąc jak najszybciej zakończyć rozmowę.
*(4 mies później)
Dzwoni telefon. Podbiegam żeby podnieść słuchawkę.
-Słucham ?- zapytałam swoim melodyjnym głosem.
-Pani [T.N] ?- zapytał jakiś mężczyzna.
-Tak, coś się stało?-zapytałam zdenerwowana, w głowie miałam coraz ciemniejsze scenariusze.
-Dzwonię, z miejskiego szpitala. Proszę przyjechać jak najszybciej.
Odłożyłam słuchawkę, wzięłam kluczyki od samochodu i wyszłam.
*(szpital)
-Dzień dobry panno [T.N]- odwróciłam się, zobaczyłam ubranego w biały kitel lekarza.-Zapraszam do mojego gabinetu.
-Chodzi o Nialla?- zapytałam świadoma odpowiedzi.
-Pani chłopak nie żyje, miał nowotwór.
Milczałam. Dlaczego mi nie powiedział? W moim sercu zaczynałam czuć pustkę. Bolało, cholernie bolało.
Nie wytrzymałam, zaczęłam płakać. Jak dziecko. Spadłam z krzesła. Lekarz podniósł mnie.
-Spokojnie, zostawił dla pani coś jeszcze.- powiedział i wręczył mi kopertę.
Otworzyłam.
"[T.I] Jeżeli to czytasz to nie ma mnie już z tobą. Anulowaliśmy naszą umowę, pamiętasz? Nie powiedziałem Ci o chorobie, bo każdego dnia TY dodawałaś mi otuchy. Dawałaś mi siłę by żyć dalej, chodź przez chwilę dłużej przy twoim boku. Przepraszam. Załóż rodzinę. Zapomnij o tym co się wydarzyło. Ja zawsze będę przy tobie. Będę patrzył na Ciebie z góry.
Kocham Cię, Nialler <3"
Podniosłam wzrok z nad kartki.Otarłam łzy. Wstałam. "Skoro moje szczęście jest jego szczęściem zrobię to dla niego"- pomyślałam. Popatrzyłam się w sufit, i uśmiechnęłam się.
-Ja ciebie też kocham, Niall.
~------------------------------------------
Smutny z Niallem. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz