czwartek, 28 marca 2013

Louis

Imagin dla Julii B.- miłego czytania <3 :***
~---------------------------------------------------------------------------
Oziębła? Bez uczuć ? Nazwijcie mnie jak chcecie. Ja po prostu nie wierzę w miłość. Z czego składa się miłość? Z 2 sylab, 6 liter. Po za tym : z miliona emocji, tysiąca sprzeczności, setek niepewności a to wszystko pomiędzy dwojgiem ludzi. Słowem- nie ogarniesz. Byłam przyjaciółką sławnego Loui'sa Tomlinsona z One Direction. Szczęśliwy, zakochany..... a ja  byłam jedynie wsparciem dla niego, kiedy coś poszło nie tak jak chciał. Kochałam go jak brata. Ale każda, nawet najmniejsza kłótnia z nim uświadamiała mi jak bardzo jest dla mnie ważny. Zaczęłam "bić" się z własnymi myślami. Bałam się swoich uczuć, bałam się tego co teraz czuję. Przez pięć minut do mnie docierało. Potem nadeszły wątpliwości. A następnie zdziwienie, niedowierzenie, zdezorientowanie, smutek. Z kieszeni jeansowych spodenek wyjęłam telefon. Zadzwoniłam do [I.T.P], rozmowa z nią dała tyle co nic. Była zdania, że powinnam powiedzieć, wyjawić to wszystko co czuje. Ale nie chce. Przepełniona emocjami weszłam do łazienki, kropelki ciepłej wody powoli obmywały moje ciało. Dziwnie tak, kiedy na nikim Ci nie zależy. Nie czekasz na żadną wiadomość. Nie myślisz o nikim przed snem. Nie odczuwasz strachu, że kogoś możesz stracić, że ktoś zniknie. Dziwnie. Bezpiecznie. Pusto.
*
Dźwięk budzika wybudził mnie ze snu. Sama w pewnym momencie się zastanawiałam dlaczego go nastawiłam skoro dzisiaj sobota. Długo nie myśląc udałam się do kuchni. Mieszkałam sama, dlatego nie łudziłam się, że ktoś ewentualnie może podać mi śniadanie do łóżka. Dlatego zrobiłam to sama. Łyk ciepłej kawy postawił mnie na nogi. Wschodzące słońce napawało mnie energią do pracy. Zaczęłam wycierać kurze, odkurzać podłogi i myć okna. Dom lśnił czystością. Dzień minął szybko i przyjemnie, ale kiedy słońce zajdzie, niebo przykryje ciemność pojawi się strach i nieprzespana noc. Chcąc uniknąć spotkania ze sobą sam na sam, wzięłam jakieś proszki nasenne, i przyłożyłam głowę do poduszki. Nic..... czasami strach przed spotkaniem się ze swoim drugim ja jest trudne... może nawet niemożliwe. Usiadłam na łóżku. Moją porcelanową cerę oświetlał blask księżyca. Dwie mieszanki : paniczny strach i własna osobowość, moga sprawić, że znów spierniczę wszystko.
*
Tym razem wybudzenie ze snu, okazało się miłą niespodzianką. Popatrzyłam na mały ekranik telefonu... Dostałam SMS od Lou. Cała w skowronkach przeczytałam wiadomość:
"Proszę, przyjdź do mnie Lou XX"
Bez chwili zawahania wstałam w ciepłego łóżka i wskoczyłam w pierwsze lepsze ciuchy, które miałam pod ręką.
Uradowana jak najszybciej pognałam do domu przyjaciela. Nie zdążyłam nawet nacisnąć dzwonka, a on już stał w drzwiach obściskując mnie na powitanie. 
-Co się stało?- spytałam widząc jego minę.
-Eleanor...- nie dokończył.Wiedziałam o co chodzi.Gładziłam ręką po plecach chłopaka, jednocześnie uśmiechając się sama do siebie.
-Mówiłam Ci, że coś takiego jak miłość nie istnieje.- powiedziałam a on popatrzył na mnie karcącym wzrokiem.
-Istnieje.... musisz tylko uwierzyć!- powiedział i poderwał się na równe nogi. Podczas gdy ja siedziałam na kanapie wpatrując się uważnie w każdy ruch chłopaka. 
-Chodź!- dosłownie "rozkazał" wyciągając rękę w moją stronę.
-Dobrze.. a dowiem się gdzie???- odparłam po czym poniosłam się i udałam za Lou.
-Potraktujmy to jako niespodziankę.- powiedział uśmiechając się dosyć podejrzliwie. Całą drogę milczałam podczas gdy brunet nucił coś pod nosem. Swoją drogą szybko się chłopak pozbierał. 
-Dojechaliśmy!- wykrzyczał mi wprost do ucha. Otworzył drzwi od samochodu a ja zaniemówiłam. Nawet nie jestem w stanie tego zobrazować. Stałam nieruchomo, gdy poczułam ciepłe ręce Lou na swojej talii.

-A czy teraz wierzysz w miłość?- nie dał mi odpowiedzieć łącząc nasze usta w pocałunku.
Teraz rozumiem, że on jest jak poranna kawa bez cukru. Śmiechem dziecka na huśtawce. Kolorowym motylem zaplątanym w zasłonce. Zachodem słońca i poranną rosą o wschodzie. Jest wszystkim a nie tylko człowiekiem.
~-----------------------------------------------------------------
Przepraszam, że użyłam imienia Eleanor, po porostu nie wymyśliłam innego.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz