niedziela, 31 marca 2013
czwartek, 28 marca 2013
Opowiadanie #1
[....] 3, 2, 1... Jest ! Ostatni dzwonek w tym roku i w tej szkole ! Teraz już nie patrzę na siebie przez pryzmat tego co było kiedyś. Czas leci do przodu, życie zmienia się a ja wraz z nim. Nie ograniczam się do tego co minęło, to i tak nie wróci. Zaczynam nowy rozdział w moim życiu, a w tym pomaga mi ona...... wysoka, szczupła brunetka o jasnej różanej twarzy. Właśnie w tym momencie biegła do mnie jak szalona, po czym rzuciła mi się na szyję.
-6 godzin.. Nika! Rozumiesz 6 godzin !- powtarzała jak zwariowana.
-Rozumiem, Julie, spokojnie!- odpowiedziałam uspokajając przyjaciółkę, gładząc ją po ramieniu. Tak ! Już dziś ja i Julia wylatujemy do Londynu na studia, ale jedziemy tam już dziś, aby przy okazji spędzić tam wakacje. Z promiennym uśmiechem na twarzy pożegnałam wszystkich nauczycieli, którzy przez całe Liceum "wpajali " we mnie wiedzę. Kiedy opuszczałam budynek jedna łza spłynęła po moim policzku. Otarłam ją, a przed oczami "przeleciały" mi wszystko czego tu się nauczyłam. Postawiłam kolejny krok na nierówno poukładanym płytkach chodnika. Niektóre wspomnienia trzeba szczególnie starannie przyklejać do serca, żeby nie zerwał ich powiew czasu.
-Hej!!!!!- zobaczyłam przyjaciółkę krzyczącą do mnie z drugiego końca boiska do koszykówki.-Mój tato będzie po Ciebie o 16, ok ??- zapytała obdarzając mnie ogromnym uśmiechem.
-Pasuje!- odpowiedziałam podekscytowana, po czym otrzymałam od niej całusa na pożegnanie. Poszłam do swojego domu. W kuchni unosił się zapach świeżo upieczonego ciasta. Weszłam do salonu, moja mała siostra oglądała "Pingwiny z Madagaskaru". Uśmiechnęłam się do niej, po czym udałam się do mojej mamy, która właśnie przekładała ciasto na talerz.
-Już jesteś ?!- powiedziała mama przytulając mnie na powitanie.
-Uuuuuuuu ciasto.- wykrzyczałam jej wprost do ucha. Na co ona odpowiedziała tylko uśmiechem. Po skonsumowaniu posiłku udałam się do pokoju. Spakowane walizki były gotowe do podróży. Z pokoju zabrałam czyste rzeczy i udałam się do łazienki wziąć prysznic. Dochodziła 16. Uściskałam siostrę, tatę i mamę wychodziłam z domu czując pewien strach?! Przed samodzielnością ?Skończenie wyznaczonej liczby lat życia nie oznacza, że jesteśmy dorośli. Aby móc się tak nazywać musimy zrozumieć terminy takie jak: odpowiedzialność, dojrzałość, troska, samodzielność. Dopiero wtedy możemy powiedzieć, że staliśmy się dorośli. Ujrzałam nadjeżdżający samochód. Podniosłam walizki z chodnika, po czym rzuciłam jeszcze jedno przelotne spojrzenie na dom. W aucie ujrzałam rozpromienioną brunetkę, która w ręce trzymała nasze bilety samolotowe.
-Dzień dobry- rzuciłam do taty Julie kiedy pomagał mi wpakowywać moje bagaże do bagażnika samochodu.
-Witaj! Nika wsiadaj już do samochodu.- powiedział po czym kontynuował pakowanie. Jak rozkazał tak zrobiłam.
-Nika!- usłyszałam głos brunetki, kiedy wsiadłam do samochodu. Złożyłam na jej policzku buziaka, po czym obdarowałam ją ogromnym uśmiechem. Po 20 minutach dojechaliśmy na lotnisko. Tłumy ludzi przepychających się łokciami na wszystkie strony. - To nie było miłe doświadczenie. Ale w końcu udało nam się dotrzeć do bramek. Julia żegnała się z tatą, po czym wystawił w nasza stronę rządek swoich bialutkich ząbków i odszedł. Weszłyśmy do samolotu. Rozsiadłyśmy się wygodnie na siedzeniach samolotu.
-Myślisz, że......- zaczęłam lecz nie dokończyłam, gdyż ujrzałam jak Julia obraca się na drugi bok pogłębiając się w śnie. Mimowolnie uniosłam kąciki ust. Przyjaźń jest wtedy, gdy widząc łzy drugiej osoby zaczynasz płakać razem z nią, bo nie możesz znieść widoku jest cierpienia. Cierpiałam razem z nią. Kochałam razem z nią. Płakałam razem z nią. I cieszę się, ze ją teraz mam tutaj przy sobie. Samolot zaczął lądować. Wybudziłam brunetkę ze snu. Wysiadłyśmy z samolotu, odbierając nasze bagaże. Letni ciepły wiatr rozwiewał nasze długie ciemne włosy i otulał twarze.
~------------------------------------------------------------------------------------------------
Niedługo część 2 :D
Louis
Imagin dla Julii B.- miłego czytania <3 :***
~---------------------------------------------------------------------------
Oziębła? Bez uczuć ? Nazwijcie mnie jak chcecie. Ja po prostu nie wierzę w miłość. Z czego składa się miłość? Z 2 sylab, 6 liter. Po za tym : z miliona emocji, tysiąca sprzeczności, setek niepewności a to wszystko pomiędzy dwojgiem ludzi. Słowem- nie ogarniesz. Byłam przyjaciółką sławnego Loui'sa Tomlinsona z One Direction. Szczęśliwy, zakochany..... a ja byłam jedynie wsparciem dla niego, kiedy coś poszło nie tak jak chciał. Kochałam go jak brata. Ale każda, nawet najmniejsza kłótnia z nim uświadamiała mi jak bardzo jest dla mnie ważny. Zaczęłam "bić" się z własnymi myślami. Bałam się swoich uczuć, bałam się tego co teraz czuję. Przez pięć minut do mnie docierało. Potem nadeszły wątpliwości. A następnie zdziwienie, niedowierzenie, zdezorientowanie, smutek. Z kieszeni jeansowych spodenek wyjęłam telefon. Zadzwoniłam do [I.T.P], rozmowa z nią dała tyle co nic. Była zdania, że powinnam powiedzieć, wyjawić to wszystko co czuje. Ale nie chce. Przepełniona emocjami weszłam do łazienki, kropelki ciepłej wody powoli obmywały moje ciało. Dziwnie tak, kiedy na nikim Ci nie zależy. Nie czekasz na żadną wiadomość. Nie myślisz o nikim przed snem. Nie odczuwasz strachu, że kogoś możesz stracić, że ktoś zniknie. Dziwnie. Bezpiecznie. Pusto.
*
Dźwięk budzika wybudził mnie ze snu. Sama w pewnym momencie się zastanawiałam dlaczego go nastawiłam skoro dzisiaj sobota. Długo nie myśląc udałam się do kuchni. Mieszkałam sama, dlatego nie łudziłam się, że ktoś ewentualnie może podać mi śniadanie do łóżka. Dlatego zrobiłam to sama. Łyk ciepłej kawy postawił mnie na nogi. Wschodzące słońce napawało mnie energią do pracy. Zaczęłam wycierać kurze, odkurzać podłogi i myć okna. Dom lśnił czystością. Dzień minął szybko i przyjemnie, ale kiedy słońce zajdzie, niebo przykryje ciemność pojawi się strach i nieprzespana noc. Chcąc uniknąć spotkania ze sobą sam na sam, wzięłam jakieś proszki nasenne, i przyłożyłam głowę do poduszki. Nic..... czasami strach przed spotkaniem się ze swoim drugim ja jest trudne... może nawet niemożliwe. Usiadłam na łóżku. Moją porcelanową cerę oświetlał blask księżyca. Dwie mieszanki : paniczny strach i własna osobowość, moga sprawić, że znów spierniczę wszystko.
*
Tym razem wybudzenie ze snu, okazało się miłą niespodzianką. Popatrzyłam na mały ekranik telefonu... Dostałam SMS od Lou. Cała w skowronkach przeczytałam wiadomość:
"Proszę, przyjdź do mnie Lou XX"
Bez chwili zawahania wstałam w ciepłego łóżka i wskoczyłam w pierwsze lepsze ciuchy, które miałam pod ręką.
~---------------------------------------------------------------------------
Oziębła? Bez uczuć ? Nazwijcie mnie jak chcecie. Ja po prostu nie wierzę w miłość. Z czego składa się miłość? Z 2 sylab, 6 liter. Po za tym : z miliona emocji, tysiąca sprzeczności, setek niepewności a to wszystko pomiędzy dwojgiem ludzi. Słowem- nie ogarniesz. Byłam przyjaciółką sławnego Loui'sa Tomlinsona z One Direction. Szczęśliwy, zakochany..... a ja byłam jedynie wsparciem dla niego, kiedy coś poszło nie tak jak chciał. Kochałam go jak brata. Ale każda, nawet najmniejsza kłótnia z nim uświadamiała mi jak bardzo jest dla mnie ważny. Zaczęłam "bić" się z własnymi myślami. Bałam się swoich uczuć, bałam się tego co teraz czuję. Przez pięć minut do mnie docierało. Potem nadeszły wątpliwości. A następnie zdziwienie, niedowierzenie, zdezorientowanie, smutek. Z kieszeni jeansowych spodenek wyjęłam telefon. Zadzwoniłam do [I.T.P], rozmowa z nią dała tyle co nic. Była zdania, że powinnam powiedzieć, wyjawić to wszystko co czuje. Ale nie chce. Przepełniona emocjami weszłam do łazienki, kropelki ciepłej wody powoli obmywały moje ciało. Dziwnie tak, kiedy na nikim Ci nie zależy. Nie czekasz na żadną wiadomość. Nie myślisz o nikim przed snem. Nie odczuwasz strachu, że kogoś możesz stracić, że ktoś zniknie. Dziwnie. Bezpiecznie. Pusto.
*
Dźwięk budzika wybudził mnie ze snu. Sama w pewnym momencie się zastanawiałam dlaczego go nastawiłam skoro dzisiaj sobota. Długo nie myśląc udałam się do kuchni. Mieszkałam sama, dlatego nie łudziłam się, że ktoś ewentualnie może podać mi śniadanie do łóżka. Dlatego zrobiłam to sama. Łyk ciepłej kawy postawił mnie na nogi. Wschodzące słońce napawało mnie energią do pracy. Zaczęłam wycierać kurze, odkurzać podłogi i myć okna. Dom lśnił czystością. Dzień minął szybko i przyjemnie, ale kiedy słońce zajdzie, niebo przykryje ciemność pojawi się strach i nieprzespana noc. Chcąc uniknąć spotkania ze sobą sam na sam, wzięłam jakieś proszki nasenne, i przyłożyłam głowę do poduszki. Nic..... czasami strach przed spotkaniem się ze swoim drugim ja jest trudne... może nawet niemożliwe. Usiadłam na łóżku. Moją porcelanową cerę oświetlał blask księżyca. Dwie mieszanki : paniczny strach i własna osobowość, moga sprawić, że znów spierniczę wszystko.
*
Tym razem wybudzenie ze snu, okazało się miłą niespodzianką. Popatrzyłam na mały ekranik telefonu... Dostałam SMS od Lou. Cała w skowronkach przeczytałam wiadomość:
"Proszę, przyjdź do mnie Lou XX"
Bez chwili zawahania wstałam w ciepłego łóżka i wskoczyłam w pierwsze lepsze ciuchy, które miałam pod ręką.
Uradowana jak najszybciej pognałam do domu przyjaciela. Nie zdążyłam nawet nacisnąć dzwonka, a on już stał w drzwiach obściskując mnie na powitanie.
-Co się stało?- spytałam widząc jego minę.
-Eleanor...- nie dokończył.Wiedziałam o co chodzi.Gładziłam ręką po plecach chłopaka, jednocześnie uśmiechając się sama do siebie.
-Mówiłam Ci, że coś takiego jak miłość nie istnieje.- powiedziałam a on popatrzył na mnie karcącym wzrokiem.
-Istnieje.... musisz tylko uwierzyć!- powiedział i poderwał się na równe nogi. Podczas gdy ja siedziałam na kanapie wpatrując się uważnie w każdy ruch chłopaka.
-Chodź!- dosłownie "rozkazał" wyciągając rękę w moją stronę.
-Dobrze.. a dowiem się gdzie???- odparłam po czym poniosłam się i udałam za Lou.
-Potraktujmy to jako niespodziankę.- powiedział uśmiechając się dosyć podejrzliwie. Całą drogę milczałam podczas gdy brunet nucił coś pod nosem. Swoją drogą szybko się chłopak pozbierał.
-Dojechaliśmy!- wykrzyczał mi wprost do ucha. Otworzył drzwi od samochodu a ja zaniemówiłam. Nawet nie jestem w stanie tego zobrazować. Stałam nieruchomo, gdy poczułam ciepłe ręce Lou na swojej talii.
-A czy teraz wierzysz w miłość?- nie dał mi odpowiedzieć łącząc nasze usta w pocałunku.
Teraz rozumiem, że on jest jak poranna kawa bez cukru. Śmiechem dziecka na huśtawce. Kolorowym motylem zaplątanym w zasłonce. Zachodem słońca i poranną rosą o wschodzie. Jest wszystkim a nie tylko człowiekiem.
~-----------------------------------------------------------------
Przepraszam, że użyłam imienia Eleanor, po porostu nie wymyśliłam innego.
środa, 27 marca 2013
Zayn
Imagin dla Moniki M., miał być wyciskacz łez to mam nadzieję, że wyszedł- miłego czytania <3 :***
~-------------------------------------------------------
Niepewnie otworzyłam drzwi do mieszkania. Odłożyłam klucze na drewnianą szafkę stojącą w przedpokoju.
-Zayn...?- cicho wyszeptałam. Nikt nie odpowiadał. Weszłam do salonu, gdzie jedyną rzeczą, która mi się ukazała była jego kotka Mili. Schodami udałam się do sypialni. Nacisnęłam klamkę drewnianych drzwi. Na łóżku leżała mała różowa karteczka:
"Monika,
będę w domu o 18, chciałbym z tobą POWAŻNIE porozmawiać.., Zayn "
W tym momencie moje serce zaczęło bić szybciej. Oddech stał się nierówny. Byłam z Zaynem już 3 lata, nigdy nie zależało mi na kimś tak jak na nim. Usiadłam na łóżku, strach zaczął mieszać się z ciekawością. Moje długie, blond włosy opadały na chude ramiona, a promienie popołudniowego, wpadającego przez szybę słońca oświetlały bladoróżowe policzki. W głowie miałam najgorsze scenariusze. Co będzie jeżeli....? Starałam sobie wybić to z głowy !Siedziałam w milczeniu nerwowo stukając pilotem od telewizora w brzeg łóżka. Zegar wybił 18 . Usłyszałam cichy dźwięk otwierających się drzwi. Wyszłam z sypialni. Zeszłam na dół i rzuciłam się na chłopaka. W takim tempie z jakim się na niego rzuciłam z takim samym oddaliłam od siebie, widząc że nie jest zadowolony z tego co zrobiłam.
-Porozmawiamy...?- zapytał kierując swój wzrok na salon, dając mi tym samym do zrozumienia gdzie mam się udać.
-Słucham.?- wyjąkałam, spuszczając wzrok.
-Wiesz, że Cie kocha....łem?- zapytał szukając mojego spojrzenia. Nieświadoma tego co robię wstałam z kanapy, po czym usiadłam z powrotem chcąc wysłuchać go do końca.
-Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, jednak ..... już nie czuję tego co dawniej. Zakochałem się od nowa... ale tą osobą nie jesteś ty.- powiedział na jednym wydechu. Wstałam ponownie, on nawet nie próbował mnie zatrzymać. Udałam się do sypialni. Usiadłam na podłodze. W tym momencie oczy mi się zaszkliły. Z tęsknoty, z bezsilności. Przed oczami przeleciały wszystkie wspomnienia z ostatnich 3 lat. Najbardziej rozpamiętywałam nasz pierwszy pocałunek. Najbardziej oczekiwana chwila. Następnie spojrzenia w oczy, posyłane uśmiechy.. to wszystko było szczere. Nasze rozmowy..... po policzku zaczęły spływać mi łzy. Moje błękitne tęczówki lśniły się od ich natłoku. Nie wstydziłam się okazać emocji, które mną targały. Czas mija nieubłaganie i choć by nie wiem jak chcielibyśmy mieć swój własny Wehikuł Czasu, musimy przeżyć życie udowadniając, że dajemy radę być szczęśliwymi i bez niego. Przez ten cały czas uzależniałam swoje szczęście od drugiej osoby, a teraz straciłam je wraz z jej utratą. Powoli wstałam w podłogi, z szafy wyciągnęłam pierwszą lepszą torbę. Zaczęłam pakować swoje ubrania. Wychodziłam z pokoju, swój wzrok zatrzymałam jedynie przez chwilkę na zdjęciu, które wisiało obok drzwi.
Minęłam je jednak obojętnie, wyszłam z domu. Szłam sama nie wiem gdzie, usiadłam na ławce w parku, która była powita babim latem. Usiadłam i rozpłakałam się ponownie a wiatr osuszał moje niewinne łzy.....
Bo nikt nie mówił, że miłość jest idealna.....
~----------------------------------------------------------------------------------------------
sobota, 23 marca 2013
Harry
Tak wiem, Harry znowu ! Miłego czytania :*
~-------------------------------------------------------------------------
358 dni. Przez ten czas zdążyłam się zakochać, nauczyłam się jak czuć, jak "posiadać" coś, nie mając nic. 358 dni. Tyle czasu byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Byłam kochana i kochałam, bez względu na wszystko. Miałam oparcie w osobie, która była moją drugą połówką, ale co najważniejsze przyjacielem. Nauczyłam się, że kochając nigdy nie tracisz, tracisz tylko wtedy, gdy wszystko zachowujesz dla siebie. Czasami może zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł. Ale najważniejsze żebyś nie przeszkadzała im wyrosnąć. Takimi słowami, gestami, uśmiechami byłam obdarowywana codziennie rano. Każdego ranka czułe pocałunki, wybudzały mnie z krainy Morfeusza. A teraz nie ma nic.... płatki śniegu, błyszczały się w blasku popołudniowego, zimowego słońca. A ja siedziałam i patrzyłam, jak wszystko co mam, właściwie miałam się kończy.
-Management..- usiadł na łóżku. Jedna słona łza spłynęła po jego blado-różowym policzku.
Nie umiałam wydusić słowa. 358 dni i tyle wspomnień , tyle przeżyć. Nikomu to nie przeszkadzało, a teraz..!
W dalszym ciągu milczałam. Wzrok wbiłam w chłopaka, który przysunął się do mnie. Obią ramieniem, przytulił.
-Ostatnia noc..- powiedział, po czym poczułam iż zaczyna ronić kolejne łzy.
Znowu milczałam, przysunęłam chłopaka do siebie.
-Dlaczego..?- zdołałam wydusić z siebie, te słowa... ale bałam się odpowiedzi.
-.....Nie pytaj, proszę.- powiedział drżącym głosem.
-Powiedz... Harry ?!- ponowiłam pytanie. Skoro niszczą mi życie to niech chociaż powiedzą dlaczego.
-Kariera, zespół... i fani.-usłyszałam zachrypnięty głos chłopaka, który wstał i kontynuował pakowanie. Wyszłam z sypialni. W głowie miałam tysiące różnych sytuacji, jakich udało mi się doświadczyć dzięki Harre'mu. Poszłam do kuchni. Nie bardzo odnajdywałam się w tym mieszkaniu, bo ja i Harry zamieszkaliśmy razem dopiero tydzień temu. I już po tygodniu....... STOP! Kontynuowałam to co zaczęłam. Do rąk wzięłam dwa kubki i wlałam do nich gorące kakao. Ubrana w koszulkę Hazzy weszłam do sypialni.
Postawiłam kubki na jednej z komód, na której stało białe kartonowe pudełko. Popatrzyłam na ukochanego. Wzięłam pudło do rąk, usiadłam między nogami Harrego, opierając się plecami o jego umięśnioną klatkę piersiową. Zdjęłam pokrywkę. Z pudełka zaczęłam wyciągać pojedyncze fotografie. Do oczu napływały mi łzy. Nie wytrzymałam. Moje kasztanowe tęczówki roniły łzy, które Harrry tylko ocierał z mojego policzka opuszkami swoich palców. Nic nie mówiliśmy. Cisza. Myślę, że to w takich sytuacjach jest najlepszym rozwiązaniem. Przeglądałam kolejne zdjęcia.
Wyśliznęłam się z objęć chłopaka. Usiałam twarzą na przeciwko niego.To co zobaczyłam.... szmaragdowe oczy lśniły się od natłoku łez.
Głos drżał. Wróciłam z powrotem w jego objęcia. Zapach jego perfum przeszedł moje ciało. Odłożyłam pudełko ze zdjęciami i podałam chłopakowi kubek z kakaem.
-Pamiętasz jak godzinami uczyłaś się godzinami na egzaminy \testy??- zapytał i skierował swój wzrok na mnie.
-Oczywiście, że pamiętam.. to było 3 tyg temu ..- odparłam i uśmiechnęłam się do niego.
-I co teraz... jesteś już studentką. Zdałaś egzaminy..- powiedział po czym wbił wzrok w ścianę, na której były porozwieszane nasze zdjęcia.
-I co w związku z tym...- ciągnęłam dalej. Chciałam, żeby wyjawił mi wszystko co czuje.
-Chce przez to powiedzieć, że jeżeli pocierpimy.... t-t-to potem będzie lepiej, zobaczysz ..!- powiedział a następnie musną mój policzek brzoskwiniowymi ustami. Noc robiła się późna. Ułożyłam się ostatni raz koło niego. Wtuliłam głowę w klatkę piersiową Harrego, wsłuchując się w jego rytmiczne bicie serca. Pocałował moje czoło, policzek i w końcu usta. Robił to jak zawsze. Spokojnie. Przestał. Wtuliłam się mocniej. Myślałam o tym, ze Harry jutro nie położy się już koło mnie. Pójdzie spać sam, jak ja... Oddalony ode mnie niby tylko 20 km, bo na drugi koniec Londynu. Ale management zabronił nam się widywać. Harry dostał nowe mieszkanie, ja zostałam w starym nie chciałam go opuszczać. Poranek był ostatnim z naszych wspólnych. Cichy śpiew zaraz nad moim uchem wywołał u mnie "stado" dreszczy. Rozkoszowałam się pocałunkami, które Hazz składał na mojej szyi. Wstałam, poszłam przygotować śniadanie. Ujrzałam schodzącego ze schodów Harrego, wtedy przypomniałam sobie wszystko czego dzięki niemu mogłam doświadczyć. Kocham go. Objął mnie w talij i złożył subtelny pocałunek na moich ustach. Usiedliśmy do stołu. < http://www.youtube.com/watch?v=LVsrP9OJ6PA>
-Obiecaj mi coś..- zaczął. Pokiwałam twierdząco głową.- Obiecaj, że jak za 2 lata skończę umowę z management'em a ty będziesz sama to pójdziemy razem na obiad... proszę.- dodał popijając naleśnika łykiem zbożowej kawy.
-Oczywiście.... będę na Ciebie czekać, obiecuję.-Powiedziałam. Wstałam od stołu, wstawiłam talerz do zmywarki. Podeszłam do Harrego i usiadłam na kolanach.
-Ja też.... za dwa lata będzie tak jak było zobaczysz.
-Dwa lata..- powtórzyłam.
Oboje wiedzieliśmy, ze to już koniec ....
stanęłam przed drzwiami wejściowymi..... Harry ubierał buty. Wyszliśmy na zewnątrz. Zimowy wiatr rozrzucał moje włosy. Hazz splótł nasze dłonie. I OSTATNI raz złączył nasze usta w najbardziej namiętnym pocałunku w moim życiu......
-Pamiętaj o obietnicy.... Harry, proszę- powiedziałam. Nie kryłam łez.
-Ludzie są bezbronni wobec losu, są ofiarami czasu i własnych uczuć.- powiedział zabrał swoją dłoń z mojego uścisku..zabrał bagaże, i kierował się w stronę samochodu.- 2 lata.- dodał odchodząc.
Boli....cholernie boli. Miliony słonych łez spływają mi po policzkach, serce rozpadało się na miliony kawałeczków, których nie byłam w stanie pozbierać. Jak iść dalej ??
Łzy to jedyne zjawisko, które nas nie boli a występuje przez ból.
Weszłam do mieszkania, zamknęłam drzwi, po których zsuwałam plecami w dół.
-2 Lata................
~------------------------------------------------------------------------------------
Koniec :) mam nadzieję, że się podobał. Ja nie jestem przekonana :\
Ważne !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mam dla Was wiadomość...wczoraj w radiu mówili o Harry'm...a dokładniej podczas tras koncertowych Styles ZAWSZE zamawia dodatkowy pokój dla siebie i KILKU lasek i tam wiecie co robią...twierdzi, że nie ma nic złego w jednorazowym kochaniu się. Chłopcy są z tego powodu bardzo źli i wstydzą się za Niego. Louis powiedział, że już nie chce z Nim mieszkać itp. reszta chłopców również ma o Nim takie zdanie...:(
-----------------------
Oj Styles...zmieniłeś się i to bardzo,
tęsknię za tym zagubionym, słodziutkim 16latkiem z X-Factora, który śpiewa "Isn't she lovely"
Wiem, że directioner które akurat Harry'ego najbardziej kochają będzie ciężko w to uwierzyć, ale niestety na 80% to prawda :( Mam nadzieję że ta cała sprawa nie zniszczy 1D reputacji i nie zniszczy zespołu :'(
Syles! nie zmieniaj się !!!!!
-----------------------
Oj Styles...zmieniłeś się i to bardzo,
tęsknię za tym zagubionym, słodziutkim 16latkiem z X-Factora, który śpiewa "Isn't she lovely"
Wiem, że directioner które akurat Harry'ego najbardziej kochają będzie ciężko w to uwierzyć, ale niestety na 80% to prawda :( Mam nadzieję że ta cała sprawa nie zniszczy 1D reputacji i nie zniszczy zespołu :'(
Syles! nie zmieniaj się !!!!!
Zayn cz.2
Po powrocie do domu, postanowiłam "pogłębić" moją wiedzę o tej "boskiej piątce". Moje zdziwienie było ogromne kiedy moim oczom ukazała się dłuuuga lista nagród zdobytych przez chłopaków. Z dosłownego "transu" wyrwały mnie krzyki mojej siostry. Wyjrzałam przez drzwi mojego pokoju, i ujrzałam Wiktorię biegającą po całym domu, z biletami w ręku. Kąciki moich ust uniosły się mimo moli, przymknęłam drzwi, i kontynuowałam przerwaną czynność. W między czasie spojrzałam na wyświetlacz telefonu. "Masz nową wiadomość". Odblokowałam telefon. SMS nie był od byle kogo, był od Zayna!!! Chwilę wstrzymałam się, z otwieraniem wiadomości. Emocje opadły, bo w głębi duszy strasznie spodobał mi się ten chłopak. "Wyświetl", już teraz bez zastanowienia "kliknęłam" przycisk.
"I jak zdobyłyście bilety??? :D Zayn x "
"Tak, bez większych problemów :) "
"Co powiesz na zaproszenie za kulisy.. ??? :)"
I wtedy pomyślałam o mojej siostrze. Przecież ona tam dostanie palpitacji serca!
"Bardzo chętnie :)"
"Koncert zaczyna się o 18, ale bądźcie o 16, przed tylnym wejściem do hotelu :D"
"Na pewno będziemy, dzięki za wszystko :) "
Po wysłaniu ostatniej wiadomości ogromny uśmiech zagościł na mojej twarzy. Po cichutku, ze względu na to, że była godz. 23 weszłam do pokoju mojej siostry, która o dziwo nie spała.
-Hej, nie wiem jak zareagujesz..- zaczęłam bez owijania w bawełnę, w między czasie siadając na skraju jej łóżka.- Ale mamy zaproszenie za kulisy !!!!!!!!!- dodałam a Wiktoria wyglądała jakby miała zaraz dostać zawału.
-Jak to ?- zapytała już nieco spokojniejszym tonem.
-......- nie wiedziałam co jej mam powiedzieć. Nie mogłam "ujawnić" tego, że poznałam Zayna.- To niespodzianka, ale z domu musimy wyjść o 15.20, ok ??-dodałam i wystawiłam rząd swoich bialutkich ząbków.
-Mhmmm...- powiedziała, po czym kompletnie mnie olała, odwróciła się i poszła spać. Jej ciało okryłam kołdrą i wyszłam z pokoju. Skierowałam się w stronę łazienki, napuściłam wody do wanny. Po drodze "zgarnęła" piżamkę z mojego pokoju i weszłam do zaparowanej już, od gorącej wody łazienki. Jedną stopę zamoczyłam w ciepłej wodzie. Zamarłam w takiej pozycji. Myślałam o ..... w sumie to o niczym!? Po chwili jednak cała znajdowałam się w wannie. Po relaksującej kąpieli wyszłam z łazienki ubrana w piżamkę. Weszłam do mojego pokoju, i dosłownie rzuciłam się na telefon, który pokazywał, iż otrzymałam kolejną wiadomość. Moje kasztanowe oczy świeciły się niczym milion dolarów. Wyświetliłam wiadomość.
"Miłej nocy :D Zayn x"
Przeczytałam treść wiadomości, i zbladłam. Nigdy nikt, nawet Maciek nie wysyła mi SMS'ów na dobranoc.
"Dziękuję, i nawzajem :)"
Odpisałam, położyłam się na łóżku i wpatrywałam się bezczynnie w szybę, po której spływały kropelki deszczu. Z jednej z szuflad mojej białej komody wyciągnęłam pamiętnik.
"Świat idzie na przód, ludzie się zmieniają tylko ja pozostaje ta sama". Wpisałam to po czym zamknęłam pamiętnik. Odłożyłam na szafkę nocną. Sen kładł się na moich powiekach. Zamknęłam oczy i odpłynęłam w krainę Morfeusza...
~-------------------------------------------------------------
Przepraszam, że krótki, i wgl nie wyszedł. :\ Ale nic :) Za nim pojawi się część 3, na bloga trafi imagin z Harrym, z tego powodu, że on już jest napisany, tylko muszę go przepisać :)
"I jak zdobyłyście bilety??? :D Zayn x "
"Tak, bez większych problemów :) "
"Co powiesz na zaproszenie za kulisy.. ??? :)"
I wtedy pomyślałam o mojej siostrze. Przecież ona tam dostanie palpitacji serca!
"Bardzo chętnie :)"
"Koncert zaczyna się o 18, ale bądźcie o 16, przed tylnym wejściem do hotelu :D"
"Na pewno będziemy, dzięki za wszystko :) "
Po wysłaniu ostatniej wiadomości ogromny uśmiech zagościł na mojej twarzy. Po cichutku, ze względu na to, że była godz. 23 weszłam do pokoju mojej siostry, która o dziwo nie spała.
-Hej, nie wiem jak zareagujesz..- zaczęłam bez owijania w bawełnę, w między czasie siadając na skraju jej łóżka.- Ale mamy zaproszenie za kulisy !!!!!!!!!- dodałam a Wiktoria wyglądała jakby miała zaraz dostać zawału.
-Jak to ?- zapytała już nieco spokojniejszym tonem.
-......- nie wiedziałam co jej mam powiedzieć. Nie mogłam "ujawnić" tego, że poznałam Zayna.- To niespodzianka, ale z domu musimy wyjść o 15.20, ok ??-dodałam i wystawiłam rząd swoich bialutkich ząbków.
-Mhmmm...- powiedziała, po czym kompletnie mnie olała, odwróciła się i poszła spać. Jej ciało okryłam kołdrą i wyszłam z pokoju. Skierowałam się w stronę łazienki, napuściłam wody do wanny. Po drodze "zgarnęła" piżamkę z mojego pokoju i weszłam do zaparowanej już, od gorącej wody łazienki. Jedną stopę zamoczyłam w ciepłej wodzie. Zamarłam w takiej pozycji. Myślałam o ..... w sumie to o niczym!? Po chwili jednak cała znajdowałam się w wannie. Po relaksującej kąpieli wyszłam z łazienki ubrana w piżamkę. Weszłam do mojego pokoju, i dosłownie rzuciłam się na telefon, który pokazywał, iż otrzymałam kolejną wiadomość. Moje kasztanowe oczy świeciły się niczym milion dolarów. Wyświetliłam wiadomość.
"Miłej nocy :D Zayn x"
Przeczytałam treść wiadomości, i zbladłam. Nigdy nikt, nawet Maciek nie wysyła mi SMS'ów na dobranoc.
"Dziękuję, i nawzajem :)"
Odpisałam, położyłam się na łóżku i wpatrywałam się bezczynnie w szybę, po której spływały kropelki deszczu. Z jednej z szuflad mojej białej komody wyciągnęłam pamiętnik.
"Świat idzie na przód, ludzie się zmieniają tylko ja pozostaje ta sama". Wpisałam to po czym zamknęłam pamiętnik. Odłożyłam na szafkę nocną. Sen kładł się na moich powiekach. Zamknęłam oczy i odpłynęłam w krainę Morfeusza...
~-------------------------------------------------------------
Przepraszam, że krótki, i wgl nie wyszedł. :\ Ale nic :) Za nim pojawi się część 3, na bloga trafi imagin z Harrym, z tego powodu, że on już jest napisany, tylko muszę go przepisać :)
piątek, 15 marca 2013
Zayn cz.1
- Nie mogę uwierzyć że to prawda ! Czy ty to rozumiesz ? One Direction w Polsce ! - moja siostra krzyczała wprost do mojego już i tak obolałego od panującego tu hałasu ucha.
- To dobrze, ale czy uważasz że to wystarczający powód żeby pozbawiać mnie słuchu ? - spojrzałam na nią zirytowana.
- No przepraszam , ale wiesz jak się cieszę ! To było moje marzenie odkąd skończyłam 10 lat , a teraz morze się spełnić. Na prawdę jestem ci bardzo wdzięczna że zgodziłaś się tu ze mną przyjechać. Jesteś najlepszą siostrą na świecie ! - Powiedziała Wiktoria i rzuciła mi się na szyję.
- Wiem , wiem , ale podziękujesz później. Na razie pilnuj kolejki, bo nie zamierzam stać tu do jutra - Uśmiechnęłam się i popchałam ją do przodu .
Ale może zacznijmy od początku. Nazywam się Ania . Pochodzę z Warszawy i mam 18 lat. Właśnie stoję w tłumie wrzeszczących fanek boysbandu One Direction i zastanawiam się co ja tu w ogóle robię.
- Lena rusz się ! - głos mojej siostry przywołuje mnie na ziemię.
No tak , moja siostra - wszystko staje się jasne. To dla niej tutaj jestem. Wiktoria odkąd pamiętam jest wielką fanką tego zespołu. To właśnie przez jej prośby stoję właśnie pośrodku kilometrowej, wydającej się nie mieś końca kolejki po bilety na jutrzejszy koncert. Czasami myślę , że ma na ich punkcie obsesję ( oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu ) , co nie zmienia faktu, że jest jedną z najfajniejszych osób jakie poznałam. Może wydać się wam to oczywiste, bo to moja siostra, ale mimo różnicy wieku między nami ( jest ode mnie o cztery lata młodsza) traktuje ją jak najlepszą przyjaciółkę , ale wróćmy do tematu moich przemyśleń - super sławnego One Direction - pięciu chłopaków, którzy całkowicie zawrócili w głowach milionom dziewczyn na całym świecie. Osobiście nic do nich nie mam, lubię nawet kilka ich kawałków, ale dobrowolnie nie wybrałabym się na ich koncert. Uważam, że są lekko zadufanymi w sobie " lalusiami ", którzy myślą tylko o sławie i karierze. Jednak szanuje ich fanki, ponieważ uważam że każdy ma prawo do słuchania i " uwielbiania " tego co im się podoba.
Wewnętrzną dyskusję z moim drugim " ja " przerwały wibracje dochodzące z wnętrza mojej brązowej listonoszki.
- Muszę na chwilę wyjść, zaraz wrócę - powiedziałam do siostry która tylko pokiwała głową, ponieważ całkowicie pochłonęła ją rozmową z innymi Directioners.
Uśmiechnęłam się tylko i wyszłam przebijając się przez tłum ciągle krzyczących dziewczyn.
- Nareszcie - mimowolnie powiedziałam sama do siebie , kiedy wreszcie udało mi się zaczerpnąć świeżego powietrza.
Ponieważ niedaleko miejsca sprzedaży biletów znajdował się hotel, który dostąpił zaszczytu goszczenia pięciu bożyszczów nastolatek , wokoło znajdowało się bardzo dużo fanów z plakatami i różnymi innymi gadżetami. Potrzebowałam udać się do cichego miejsca, gdzie w końcu mogłabym zobaczyć kto próbował się ze mną skontaktować. Po dziesięciu minutach błądzenia wokół budynków usiadłam na ławce znajdującej się chyba z tyłu hotelu w którym znajdowało się One Direction. Swoją drogą dziwiło mnie dlaczego piszczące fanki tu nie dotarły, ale postanowiłam się nad tym nie zastanawiać i czym prędzej wyciągnęłam iphona z torebki. Na wyświetlaczu ukazało się powiadomienie : " 3 nieodebrane połączenia od Maciek :* "
Maciek to mój chłopak. Zaśmiałam się tylko i pomyślałam " Czyżby już się stęsknił " ?. Szybko wybrałam jego numer.
- Cześć kochanie ! Czyżbyś już stęsknił się za swoją dziewczyną ? - powiedziałam radośnie i nie czekając na odpowiedź dodałam :
- Ja też tęsknie. Głowa mnie boli od tego hałasu. Żałuję, że nie ma cię tu ze mną .
- Eee.. Ania bo wiesz... Ja właściwie dzwonię , żeby ci powiedzieć że ... - zaczął się jąkać . Czułam, że coś się stało .
- Że ? - wtrąciłam oczekując na odpowiedź
-Że z nami koniec, wiesz przespałem się z inną , wiesz tylko po to żeby spróbować no i ten.. zrozumiałem że cię nie kocham . Sory , ale wiesz ten no .. bywa . Cześć .
Rozłączył się, a ja siedziałam jak wryta. Nie mogłam przyjąć do wiadomości tego co przed chwilą usłyszałam. W mojej głowie brzmiały tylko ostatnie wypowiedziane przez niego słowa " Z nami koniec " , " Przespałem się z inną " . Czułam jak tracę nad sobą kontrolę, moje oczy zalewają się łzami, a serce rozbija się na tysiące małych kawałeczków,niczym puzzle, których nikt nie jest w stanie poskładać. Zadawałam sobie tylko jedno pytanie : " Jak on mógł " , zerwał ze mną i to jeszcze w taki sposób ? ! Nie miał nawet odwagi powiedzieć mi że mnie nie kocha prosto w twarz ?! Ja go kochałam, nadal kocham. Myślałam że go znam, chciałam spędzić z nim resztę swojego życia a on ? ... On zachował się w najgorszy sposób jaki mógł ! Czułam pustkę, ogromną pustkę , której nikt i nic nie były w stanie zapełnić. Czułam się, jakby odebrano mi wszystko , jedyną rzecz dla której codziennie rano wstawałam i pokonywałam wszystkie przeszkody jakie stawały na mojej drodze. Jednak oprócz ogromnego smutku, który przepełniał moje serce czułam wielką złość i nienawiść mające lada chwila eksplodować. Ponownie poczułam wibracje telefonu, który ciągle trzymałam w ręce nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Mimo że nie miałam ochoty tego robić spojrzałam na wyświetlacz. Musiałam zmrużyć zapłakane oczy, żeby odczytać treść otrzymanej wiadomości , jednak minutę później żałowałam wysiłku włożonego w tą czynność. Nadawca i treść nie były go warte.
" To co, zostaniemy przyjaciółmi ? No chyba się nie gniewasz ? " - Maciek :*
Byłam tak wściekła, że straciłam kontrolę nad własnym ciałem. Chciałam wyrzyć się, rzucić telefonem z całej siły, ale chyba byłam na to za słaba. Pozostało mi tylko schować głowę w kolanach i plakać.
Siedziałam w takiej pozycji chyba dobre 15 minut, kiedy usłyszałam kroki. Już miałam ochotę odwrócić się i spojrzeć na przechodnia, kiedy całkowicie straciłam na to ochotę. Byłam tak wykończona tym wszystkim , że nie miałam nawet siły się podnieść. Nagle poczułam, że ten ktoś przystaje i siada koło mnie. Chciałam się opanować i po prostu stamtąd odejść, ale nie mogłam. Dlatego dalej siedziałam skulona w nadziei, że ta osoba zaraz sobie pójdzie , ale tak nie było. Nieznajomy siedział koło mnie w ciszy, a kiedy zebrałam się w sobie i już naprawdę chciałam wstać , usłyszałam jego głos .
-Dlaczego płaczesz ? Stało się coś ? - spytał ledwo słyszalnym szeptem.
* oczami Zayn'a *
- Zaraz wrócę, idę zapalić - powiedziałem do roześmianych chłopaków , chociaż wiedziałem , że byli zbyt zajęci opowiadaniem sobie kawałów, żeby mi cokolwiek odpowiedzieć. Wyszedłem tylnym wejściem z hotelu , który w tej chwili oblegało mnóstwo krzyczących fanów. Oparłem się o ścianę i zapaliłem papierosa - Tego mi było potrzeba - pomyślałem i uśmiechnąłem się sam do siebie. Rozkoszowałem się chwilą samotności, kiedy usłyszałem płacz. Szybko zgasiłem papierosa i zacząłem rozglądać się w celu zorientowania się skąd on dochodzi . Zobaczyłem że na ławce za rogiem siedzi dziewczyna. Nie widziałem jej twarzy , miała ją schowaną w dłoniach, na które dodatkowo opadały długie, ciemne pofalowane włosy.
Postanowiłem że podejdę do niej, zapytam co się stało .Wydawała się taka bezbronna. Podszedłem do ławki i usiadłem obok niej. Wydawało się jakby w ogóle nie zauważyła tego że tam jestem, albo nie chciała zauważyć ... Siedzieliśmy kilka minut w milczeniu , słychać było tylko jej płacz. Nie wiedziałem co mam powiedzieć . Przedstawić się , czy po prostu zapytać co się stało ? Dziwiła mnie ta sytuacja. Ja, Zayn Malik z One Direction nie wiedziałem co powiedzieć. Wreszcie zdobyłem się na odwagę i zapytałem :
-Dlaczego płaczesz ? Stało się coś ?
* oczami Anii *
Nie chciałam w tym momencie z nikim rozmawiać, a tym bardziej z nieznajomym facetem, któremu najprawdopodobniej wydawało się , że nawet nie znając jego imienia wyjawię mu wszystkie swoje sekrety.
- Nie zrozum mnie źle , ale nie mam teraz ochoty na rozmowę - powiedziałam nawet na niego nie patrząc.
- Rozumiem cię, ale uwierz czasem najlepiej jest się wyżalić komuś kogo w ogóle się nie zna - powiedział , a ja zaczęłam zastanawiać się nad sensem wypowiedzianych przez niego słów. Może miał rację ? Może właśnie tego teraz potrzebowałam ? Wygadania się ? Wyrzucenia wszystkiego co teraz ćisło się na moje usta ? Ale przecież ja go w ogóle nie znam ...
- A więc ? Powiesz mi co się stało ? - moje rozmyślania przerwał głos nieznajomego
Był bezczelny, wtrącał się do mojego życia , chociaż poznał mnie niecałe 10 minut temu ! Zdenerwowałam się jeszcze bardziej.
- Chcesz wiedzieć co się stało ?! Chłopak właśnie ze mną zerwał ... przez telefon ! Powiedział , że mnie zdradził, tylko po to żeby spróbować jak to jest z inną i zrozumiał że mnie nie kocha . Później jeszcze zapytał czy zostaniemy przyjaciółmi. Ale po co ja ci to w ogóle mówię ? - wykrzyczałam nadal na niego nie patrząc, a kiedy dotarło do mnie co zrobiłam dodałam cicho :
- Przepraszam, poniosło mnie ...
- Jeżeli zerwał z tobą w taki sposób to znaczy, że nie jest wart żadnej dziewczyny , to po prostu skończony idiota. - powiedział chłopak , a ja właśnie zdałam sobie sprawę , że mówi prawdę . Maciek to SKOŃCZONY IDIOTA.
- Dzięki - powiedziałam i po raz pierwszy od początku naszej rozmowy spojrzałam na niego.
Muszę przyznać, że był przystojny. Ciemniejsza karnacja, kruczoczarne włosy i czekoladowe oczy tworzyły idealną całość.
- To co ? Już w porządku ? - powiedział , a ja tylko uśmiechnęłam się lekko.
- Jestem Zayn - dodał po chwili i wyciągnął rękę w moją stronę.
- Ania - powiedziałam i podałam mu rękę.
To imię, wygląd . Miałam wrażenie że już go gdzieś widziałam, tylko nie mogłam skojarzyć gdzie.
- Mam wrażenie, że już cię gdzieś widziałam - wypaliłam, a on szeroko uśmiechnął się i powiedział :
- Tak , należę do zespołu, One Direction , może o nas słyszałaś ? - no i wszystko stało się jasne. Wiktoria nie uwierzy mi, że go spotkałam !
- No jasne, że też wcześniej na to nie wpadłam , moja siostra jest waszą fanką, poprosiła mnie żebym tu z nią przyjechała - powiedziałam . Muszę powiedzieć , że jego obecność rozweselała mnie. Może jednak One Direction nie jest takie jak myślałam ? Może to zwykli, sympatyczni ludzie ?
- Czyli wybieracie się na jutrzejszy koncert ? - zapytał z nadzieją w głosie .
- Myślę, że tak . - po raz kolejny uśmiechnęłam się i poczułam , że dzięki Zayn'owi powoli zapominam o sprawie z Maćkiem . Nadal czułam ogromną pustkę i złość, ale rozmowa z nowym znajomym pozwalała mi na chwilę oderwać się od tego wszystkiego i mimo , że znałam go tylko chwilę, miałam wrażenie, że zaczynam go lubić .
- Wiesz Ania, tak pomyślałem, że może dałabyś mi swój numer ? - pokazał rząd bielutkich zębów.
- Jasne - odpowiedziałam i po chwili na moją listę kontaktów trafił nowy numer podpisany jako " Zayn "
Nagle przypomniałam sobie o Wiktorii i o tym, że powiedziałam jej , że za chwilę wrócę, a od tamtego momentu minęło już chyba pół godziny. Pewnie umiera ze strachu !
- Słuchaj, Zayn ja muszę już iść. Dziękuje za wszystko i .. do zobaczenia - wykrzywiłam kąciki ust w lekkim uśmiechu.
- Cześć , miło było cię poznać- odwzajemnił wykonaną przeze mnie wcześniej czynność, a ja pobiegłam do hali, w której sprzedawano bilety.
Mimo smutku, który mi towarzyszył, mimowolnie się uśmiechnęłam na wspomnienie nowo poznanego znajomego . Myślę, że to początek ciekawej znajomości .Stwierdziłam , że muszę zapomnieć o tym co było i zacząć wszystko od początku.
- To dobrze, ale czy uważasz że to wystarczający powód żeby pozbawiać mnie słuchu ? - spojrzałam na nią zirytowana.
- No przepraszam , ale wiesz jak się cieszę ! To było moje marzenie odkąd skończyłam 10 lat , a teraz morze się spełnić. Na prawdę jestem ci bardzo wdzięczna że zgodziłaś się tu ze mną przyjechać. Jesteś najlepszą siostrą na świecie ! - Powiedziała Wiktoria i rzuciła mi się na szyję.
- Wiem , wiem , ale podziękujesz później. Na razie pilnuj kolejki, bo nie zamierzam stać tu do jutra - Uśmiechnęłam się i popchałam ją do przodu .
Ale może zacznijmy od początku. Nazywam się Ania . Pochodzę z Warszawy i mam 18 lat. Właśnie stoję w tłumie wrzeszczących fanek boysbandu One Direction i zastanawiam się co ja tu w ogóle robię.
- Lena rusz się ! - głos mojej siostry przywołuje mnie na ziemię.
No tak , moja siostra - wszystko staje się jasne. To dla niej tutaj jestem. Wiktoria odkąd pamiętam jest wielką fanką tego zespołu. To właśnie przez jej prośby stoję właśnie pośrodku kilometrowej, wydającej się nie mieś końca kolejki po bilety na jutrzejszy koncert. Czasami myślę , że ma na ich punkcie obsesję ( oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu ) , co nie zmienia faktu, że jest jedną z najfajniejszych osób jakie poznałam. Może wydać się wam to oczywiste, bo to moja siostra, ale mimo różnicy wieku między nami ( jest ode mnie o cztery lata młodsza) traktuje ją jak najlepszą przyjaciółkę , ale wróćmy do tematu moich przemyśleń - super sławnego One Direction - pięciu chłopaków, którzy całkowicie zawrócili w głowach milionom dziewczyn na całym świecie. Osobiście nic do nich nie mam, lubię nawet kilka ich kawałków, ale dobrowolnie nie wybrałabym się na ich koncert. Uważam, że są lekko zadufanymi w sobie " lalusiami ", którzy myślą tylko o sławie i karierze. Jednak szanuje ich fanki, ponieważ uważam że każdy ma prawo do słuchania i " uwielbiania " tego co im się podoba.
Wewnętrzną dyskusję z moim drugim " ja " przerwały wibracje dochodzące z wnętrza mojej brązowej listonoszki.
- Muszę na chwilę wyjść, zaraz wrócę - powiedziałam do siostry która tylko pokiwała głową, ponieważ całkowicie pochłonęła ją rozmową z innymi Directioners.
Uśmiechnęłam się tylko i wyszłam przebijając się przez tłum ciągle krzyczących dziewczyn.
- Nareszcie - mimowolnie powiedziałam sama do siebie , kiedy wreszcie udało mi się zaczerpnąć świeżego powietrza.
Ponieważ niedaleko miejsca sprzedaży biletów znajdował się hotel, który dostąpił zaszczytu goszczenia pięciu bożyszczów nastolatek , wokoło znajdowało się bardzo dużo fanów z plakatami i różnymi innymi gadżetami. Potrzebowałam udać się do cichego miejsca, gdzie w końcu mogłabym zobaczyć kto próbował się ze mną skontaktować. Po dziesięciu minutach błądzenia wokół budynków usiadłam na ławce znajdującej się chyba z tyłu hotelu w którym znajdowało się One Direction. Swoją drogą dziwiło mnie dlaczego piszczące fanki tu nie dotarły, ale postanowiłam się nad tym nie zastanawiać i czym prędzej wyciągnęłam iphona z torebki. Na wyświetlaczu ukazało się powiadomienie : " 3 nieodebrane połączenia od Maciek :* "
Maciek to mój chłopak. Zaśmiałam się tylko i pomyślałam " Czyżby już się stęsknił " ?. Szybko wybrałam jego numer.
- Cześć kochanie ! Czyżbyś już stęsknił się za swoją dziewczyną ? - powiedziałam radośnie i nie czekając na odpowiedź dodałam :
- Ja też tęsknie. Głowa mnie boli od tego hałasu. Żałuję, że nie ma cię tu ze mną .
- Eee.. Ania bo wiesz... Ja właściwie dzwonię , żeby ci powiedzieć że ... - zaczął się jąkać . Czułam, że coś się stało .
- Że ? - wtrąciłam oczekując na odpowiedź
-Że z nami koniec, wiesz przespałem się z inną , wiesz tylko po to żeby spróbować no i ten.. zrozumiałem że cię nie kocham . Sory , ale wiesz ten no .. bywa . Cześć .
Rozłączył się, a ja siedziałam jak wryta. Nie mogłam przyjąć do wiadomości tego co przed chwilą usłyszałam. W mojej głowie brzmiały tylko ostatnie wypowiedziane przez niego słowa " Z nami koniec " , " Przespałem się z inną " . Czułam jak tracę nad sobą kontrolę, moje oczy zalewają się łzami, a serce rozbija się na tysiące małych kawałeczków,niczym puzzle, których nikt nie jest w stanie poskładać. Zadawałam sobie tylko jedno pytanie : " Jak on mógł " , zerwał ze mną i to jeszcze w taki sposób ? ! Nie miał nawet odwagi powiedzieć mi że mnie nie kocha prosto w twarz ?! Ja go kochałam, nadal kocham. Myślałam że go znam, chciałam spędzić z nim resztę swojego życia a on ? ... On zachował się w najgorszy sposób jaki mógł ! Czułam pustkę, ogromną pustkę , której nikt i nic nie były w stanie zapełnić. Czułam się, jakby odebrano mi wszystko , jedyną rzecz dla której codziennie rano wstawałam i pokonywałam wszystkie przeszkody jakie stawały na mojej drodze. Jednak oprócz ogromnego smutku, który przepełniał moje serce czułam wielką złość i nienawiść mające lada chwila eksplodować. Ponownie poczułam wibracje telefonu, który ciągle trzymałam w ręce nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Mimo że nie miałam ochoty tego robić spojrzałam na wyświetlacz. Musiałam zmrużyć zapłakane oczy, żeby odczytać treść otrzymanej wiadomości , jednak minutę później żałowałam wysiłku włożonego w tą czynność. Nadawca i treść nie były go warte.
" To co, zostaniemy przyjaciółmi ? No chyba się nie gniewasz ? " - Maciek :*
Byłam tak wściekła, że straciłam kontrolę nad własnym ciałem. Chciałam wyrzyć się, rzucić telefonem z całej siły, ale chyba byłam na to za słaba. Pozostało mi tylko schować głowę w kolanach i plakać.
Siedziałam w takiej pozycji chyba dobre 15 minut, kiedy usłyszałam kroki. Już miałam ochotę odwrócić się i spojrzeć na przechodnia, kiedy całkowicie straciłam na to ochotę. Byłam tak wykończona tym wszystkim , że nie miałam nawet siły się podnieść. Nagle poczułam, że ten ktoś przystaje i siada koło mnie. Chciałam się opanować i po prostu stamtąd odejść, ale nie mogłam. Dlatego dalej siedziałam skulona w nadziei, że ta osoba zaraz sobie pójdzie , ale tak nie było. Nieznajomy siedział koło mnie w ciszy, a kiedy zebrałam się w sobie i już naprawdę chciałam wstać , usłyszałam jego głos .
-Dlaczego płaczesz ? Stało się coś ? - spytał ledwo słyszalnym szeptem.
* oczami Zayn'a *
- Zaraz wrócę, idę zapalić - powiedziałem do roześmianych chłopaków , chociaż wiedziałem , że byli zbyt zajęci opowiadaniem sobie kawałów, żeby mi cokolwiek odpowiedzieć. Wyszedłem tylnym wejściem z hotelu , który w tej chwili oblegało mnóstwo krzyczących fanów. Oparłem się o ścianę i zapaliłem papierosa - Tego mi było potrzeba - pomyślałem i uśmiechnąłem się sam do siebie. Rozkoszowałem się chwilą samotności, kiedy usłyszałem płacz. Szybko zgasiłem papierosa i zacząłem rozglądać się w celu zorientowania się skąd on dochodzi . Zobaczyłem że na ławce za rogiem siedzi dziewczyna. Nie widziałem jej twarzy , miała ją schowaną w dłoniach, na które dodatkowo opadały długie, ciemne pofalowane włosy.
Postanowiłem że podejdę do niej, zapytam co się stało .Wydawała się taka bezbronna. Podszedłem do ławki i usiadłem obok niej. Wydawało się jakby w ogóle nie zauważyła tego że tam jestem, albo nie chciała zauważyć ... Siedzieliśmy kilka minut w milczeniu , słychać było tylko jej płacz. Nie wiedziałem co mam powiedzieć . Przedstawić się , czy po prostu zapytać co się stało ? Dziwiła mnie ta sytuacja. Ja, Zayn Malik z One Direction nie wiedziałem co powiedzieć. Wreszcie zdobyłem się na odwagę i zapytałem :
-Dlaczego płaczesz ? Stało się coś ?
* oczami Anii *
Nie chciałam w tym momencie z nikim rozmawiać, a tym bardziej z nieznajomym facetem, któremu najprawdopodobniej wydawało się , że nawet nie znając jego imienia wyjawię mu wszystkie swoje sekrety.
- Nie zrozum mnie źle , ale nie mam teraz ochoty na rozmowę - powiedziałam nawet na niego nie patrząc.
- Rozumiem cię, ale uwierz czasem najlepiej jest się wyżalić komuś kogo w ogóle się nie zna - powiedział , a ja zaczęłam zastanawiać się nad sensem wypowiedzianych przez niego słów. Może miał rację ? Może właśnie tego teraz potrzebowałam ? Wygadania się ? Wyrzucenia wszystkiego co teraz ćisło się na moje usta ? Ale przecież ja go w ogóle nie znam ...
- A więc ? Powiesz mi co się stało ? - moje rozmyślania przerwał głos nieznajomego
Był bezczelny, wtrącał się do mojego życia , chociaż poznał mnie niecałe 10 minut temu ! Zdenerwowałam się jeszcze bardziej.
- Chcesz wiedzieć co się stało ?! Chłopak właśnie ze mną zerwał ... przez telefon ! Powiedział , że mnie zdradził, tylko po to żeby spróbować jak to jest z inną i zrozumiał że mnie nie kocha . Później jeszcze zapytał czy zostaniemy przyjaciółmi. Ale po co ja ci to w ogóle mówię ? - wykrzyczałam nadal na niego nie patrząc, a kiedy dotarło do mnie co zrobiłam dodałam cicho :
- Przepraszam, poniosło mnie ...
- Jeżeli zerwał z tobą w taki sposób to znaczy, że nie jest wart żadnej dziewczyny , to po prostu skończony idiota. - powiedział chłopak , a ja właśnie zdałam sobie sprawę , że mówi prawdę . Maciek to SKOŃCZONY IDIOTA.
- Dzięki - powiedziałam i po raz pierwszy od początku naszej rozmowy spojrzałam na niego.
Muszę przyznać, że był przystojny. Ciemniejsza karnacja, kruczoczarne włosy i czekoladowe oczy tworzyły idealną całość.
- To co ? Już w porządku ? - powiedział , a ja tylko uśmiechnęłam się lekko.
- Jestem Zayn - dodał po chwili i wyciągnął rękę w moją stronę.
- Ania - powiedziałam i podałam mu rękę.
To imię, wygląd . Miałam wrażenie że już go gdzieś widziałam, tylko nie mogłam skojarzyć gdzie.
- Mam wrażenie, że już cię gdzieś widziałam - wypaliłam, a on szeroko uśmiechnął się i powiedział :
- Tak , należę do zespołu, One Direction , może o nas słyszałaś ? - no i wszystko stało się jasne. Wiktoria nie uwierzy mi, że go spotkałam !
- No jasne, że też wcześniej na to nie wpadłam , moja siostra jest waszą fanką, poprosiła mnie żebym tu z nią przyjechała - powiedziałam . Muszę powiedzieć , że jego obecność rozweselała mnie. Może jednak One Direction nie jest takie jak myślałam ? Może to zwykli, sympatyczni ludzie ?
- Czyli wybieracie się na jutrzejszy koncert ? - zapytał z nadzieją w głosie .
- Myślę, że tak . - po raz kolejny uśmiechnęłam się i poczułam , że dzięki Zayn'owi powoli zapominam o sprawie z Maćkiem . Nadal czułam ogromną pustkę i złość, ale rozmowa z nowym znajomym pozwalała mi na chwilę oderwać się od tego wszystkiego i mimo , że znałam go tylko chwilę, miałam wrażenie, że zaczynam go lubić .
- Wiesz Ania, tak pomyślałem, że może dałabyś mi swój numer ? - pokazał rząd bielutkich zębów.
- Jasne - odpowiedziałam i po chwili na moją listę kontaktów trafił nowy numer podpisany jako " Zayn "
Nagle przypomniałam sobie o Wiktorii i o tym, że powiedziałam jej , że za chwilę wrócę, a od tamtego momentu minęło już chyba pół godziny. Pewnie umiera ze strachu !
- Słuchaj, Zayn ja muszę już iść. Dziękuje za wszystko i .. do zobaczenia - wykrzywiłam kąciki ust w lekkim uśmiechu.
- Cześć , miło było cię poznać- odwzajemnił wykonaną przeze mnie wcześniej czynność, a ja pobiegłam do hali, w której sprzedawano bilety.
Mimo smutku, który mi towarzyszył, mimowolnie się uśmiechnęłam na wspomnienie nowo poznanego znajomego . Myślę, że to początek ciekawej znajomości .Stwierdziłam , że muszę zapomnieć o tym co było i zacząć wszystko od początku.
środa, 13 marca 2013
Harry
-Ałć!- obudził mnie krzyk mojego przyjaciela. Wyszłam z pokoju. Weszłam do kuchni. Zobaczyłam stojącego przy zlewie Hazzę, który trzymał rękę pod strumieniem zimnej wody. Właśnie byliśmy na wakacjach w domku letniskowym jego ojca. Tak. Harry Styles jest moim przyjacielem.
-Hahahahahha, co się stało???- zapytałam z uśmiechem podchodząc do Loczka.
-Próbowałem robić naleśniki, i oparzyłem się ..patelnią.- powiedział, a ja zamarłam. Po chwili obydwoje wybuchliśmy śmiechem.
-Chodź Ciamajdo.- powiedziałam i pociągnęłam za rękę do salonu. W oparzonego palca wtarłam specjalną maść.
-A teraz ja pokaże Ci jak się smaży naleśniki.- powiedziałam i z powrotem udałam się do kuchni. Chłopak ruszył za mną. Usiadł na wysokim krześle za blatem i obserwował bacznie każdy mój ruch. Po 10 minutach naleśniki były gotowe. Usiedliśmy przy stole i zajadając się nimi, zastanawialiśmy się co będziemy dzisiaj robić. Hazz zaproponował wypad na łódki. Na co jak kiwnęłam twierdząco głową. Po śniadaniu, wzięła prysznic, spięłam włosy w kok i założyłam to:
Na nogi wsunęłam sandałki i wyszliśmy z domu. Droga nad jezioro nie miała końca. Po 10 minutach bolały mnie nogi. Stanęłam. Hazz podszedł kilka kroków po czym odwrócił się do mnie, nic nie musiałam mówić żeby zrozumiał o co mi chodzi. To właśnie w nim lubiłam. Dogadywaliśmy się bez słów. Harry wziął mnie na barana.
-Dziękuję.- powiedziałam szepcąc mu do ucha.
-Nie ma za co, ale w drogę powrotną niesiesz mnie ty.- odpowiedział i zaśmiał się.
Jest! Doszliśmy. Widok był piękny. Wynajęliśmy łódkę i w mgnieniu oka znaleźliśmy się na środku jeziora. Bawiliśmy się świetnie. Po 2 godzinach zabawy, postanowiliśmy wrócić już do domku. Zgodnie z obietnicą teraz ja niosłam Loczka, co swoją drogą nie był dobry pomysł, bo już po paru krokach leżeliśmy na strawie, śmiejąc się do rozpuku.
-Dzięki.- powiedział Hazz, jeszcze leżąc na trawie.
-Nie ma za co.- odparłam po czym wstała z trawy wyciągając do niego rękę. Widok szczerze śmiejącego się Loczka to niecodzienny widok. Po 20 minutach doszliśmy do domu. Bez zastanowienia, poszłam wziąć ciepłą kąpiel, gdyż nie powiem troszkę zmarzłam. Gdy wyszłam z zaparowanej łazienki, poczułam zapach świeżych zapiekanek. Zeszłam na dół ubrana w krótkie dresowe spodenki i koszulkę, która nieco pokazywała mój brzuszek.
-Jak ładnie pachnie.- powiedziałam nachylając głowę nad talerzem.
-Starałem się ja mogłem.- powiedział, wystawiając szereg swoich białych ząbków.
Usiadłam do stołu. Z moich oczu nagle zniknął Hazz. Stwierdziłam, ze pewnie poszedł wziąć prysznic, i kontynuowałam spożywanie posiłku. Nagle poczułam ciepło przeszywające moje ciało. Odwróciłam głowę. Ujrzałam Harrego, który okrywał mnie jedną ze swoich bluz. Po skończonym "obiedzie" dosłownie "rzuciliśmy się " na kanapę.
-Oglądnijmy film, plosieeee.- powiedział Loczek robiąc minę zbitego psa. Bo wiedział, że nie jestem fanatyczką różnego rodzaju filmów.
-Oj! Już dobrze. Ale tylko dzisiaj.- powiedziałam i uśmiechnęłam się sama do siebie. Sprawienie, że Harry się uśmiechnie to jest największy prezent jaki można dać temu chłopakowi. Wspólnie wybraliśmy film. Usiadłam po przeciwnej stronie kanapy, co chwila spoglądając na Loczka, który siedział przykryty kocem, podczas gdy ja telepałam się z zimna. Zauważył to. Rozchylił ręce. Bez zastanowienia podeszłam do chłopaka, i usiałam obok niego okrywając się kocem. Zamknęłam oczy opierając głowę na jego ramieniu. Chłopak chyba myślał, że zasnęłam, bo wyłączył film. Podłożył sobie poduszkę pod głowę, i położył się, lewą ręką obejmując mnie. Poczułam jak jego łzy spływają mu po policzkach, "lądując" przy tym na moim czole.
-Kocham Cię [T.I], ale jak mam Ci to powiedzieć?.- powiedział zachrypniętym głosem.
Moje serce zaczęło bić szybciej....ale przecież ja też go kocham. Podniosłam się. Chłopak gwałtownie się poderwał chcąc już wstać. Chwyciłam jego dłoń.
-Ja też Cię kocham Harry.- wyjąkałam po czym spojrzałam w jego zielone spojówki. Poczułam jego oddech na mojej twarzy. Opuszkami palców, musnął mój policzek, a następnie moje usta. I stało się. Pocałował mnie. Najpierw delikatnie, żeby zobaczyć czy się nie wycofam. Nie chciałam tego przerywać, odwzajemniłam pocałunek. Wtedy zrozumiałam jak dużo radości i szczęścia wnosi w moje życie ten chłopak.
~----------------------------------------------------------------
:) Mam nadzieję, że się podobało :D
wtorek, 12 marca 2013
:)
Tutaj daje linki do blogów, które baaardzo polecam. Miłego czytania :)
O Niallu- http:// take-me-home-niall.blogspot.com /
O Liamie- http:// thirdtimelucky-story.blogspot.c om/
O Niallu- http://
O Liamie- http://
sobota, 9 marca 2013
Harry #5
Podał mi rękę, żebym też wstała. Splótł nasze dłonie.
-Nie chcę wyjeżdżać, wiedząc, że możesz już nigdy nie być moja.- powiedział, po czym podniósł wzrok.
-Hazz, głuptasku ! Zawsze będę tu na Ciebie czekała. Zawsze będziesz moim starszym bratem.- odparłam i przytuliłam się do niego. Wyszedł przed dom wrócił, za nim szli nasi rodzice i Gemma wraz z chłopakiem. Trzymał coś za plecami. Staną. Zza swoich pleców wyciągnął róże. Podszedł bliżej.
-Będziesz moją śnieżynką...ale już tak na zawsze?- popatrzył się w moje kasztanowe oczy.- Bo ja kocham Cię nad życie.... mała- dodał.
-No jasne, że będę głuptasku !- wykrzyknęłam uradowana. Rzuciłam mu się na szyję. Nasze usta złączyły się w jedną całość. JA KOCHAM <3
~---------------------
koniec :)
Harry #4
Zeszłam do kuchni gdzie czekał na mnie Harry, Ubrałam buty i wyszliśmy z domu.
-Musimy tam wejść- powiedział Harry, otwierając drzwi do swojego domu. Moi rodzice spali w pidżamkach na kanapie. Chyba wiedzieli o tym, że zostaną tu na noc. Weszliśmy do pokoju Loczka, on poszedł wziąć szybki prysznic a ja usiadłam na jego łóżku, i ponownie zaczęłam oglądać "plakat" z naszymi zdjęciami. Podeszłam do jego biurka, na nim zobaczyłam nasze wspólne zdjęcie z przed 3 lat, podniosłam je z biurka, usiadłam z powrotem na łóżku.
Odwróciłam fotografię, z tyłu zobaczyłam to:
"Jak mogłem opuścić taką dziewczynę jak ta?"
Nagle poczułam czyjś oddech na moim karku. Nastała niezręczna cisza.
-"Taką dziewczynę jak ta?"- zacytowałam, podniosłam się z łóżka.
-Mhm.....- przytakną i wlepił swój wzrok w podłogę. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Przerwał ciszę.
-To jak idziemy?- zapytał ubierając kurtkę.
-Idziemy.- odpowiedziałam obdarzając go ogromnym uśmiechem.- A powiesz mi chociaż dokąd?-dodałam po chwili.
-To niespodzianka.- powiedział w chytrym uśmieszkiem na twarzy. Droga minęła szybko, śpiewaliśmy wszystkie "hity naszej młodości", co swoją drogą musiało wyglądać komicznie bo Hazz udawał Beyonce.
Dojechaliśmy na miejsce.
-Muszę zasłonić Ci oczy.- powiedział, po czym wyciągnął chustkę z kieszeni. Nie protestując dałam zasłonić sobie oczy. Podeszliśmy kawałek. Harry rozwiązał chustkę, ku moim oczom ukazało się to:
Stara, ale jakże piękna altanka, jezioro, nawet nie wiedziałam, że są tutaj takie miejsca.
-Ha....Harry..- dziękuję- wyjąkałam i rzuciłam mu się na szyję. Weszliśmy do środka. Stało radio i..... pizza. Co nie było zdziwieniem jeżeli chodzi o Hazze. Loczek włączył radio. Leciała "nasza" piosenka.<http://www.youtube.com/watch?v=jVl5s1e0Oo4>
-Mogę?- zapytał i wyciągnął rękę w moją stronę. Położył swoje ręce na mojej talii, ja oplotłam swoje wokół jego szyi. Tańczyliśmy blisko....za blisko. Pocałował mnie w czoło. Przytulił jak najmocniej się da. Piosenka się skończyła. Tańczyliśmy dalej. Stanął, zatrzymał mnie. Nic nie mówił, spojrzał w moje brązowe tęczówki, opuszkami palców przejechał po moim policzku. Pocałował go. Usłyszałam tylko krótkie "mogę", na co kiwnęłam głową. Pocałował mnie. Najczulej jak się dało. Odsunął się na chwilę, lecz tylko po to aby wrócić ze zdwojona siłą.
*
Te 2 tygodnie minęły szybko, za szybko. Dziś był dzień wyjazdu Hazzy. Staliśmy w jego salonie, nasi rodzice byli na zewnątrz. Usiadł na kanapie, i nie wytrzymał. Z jego pięknych oczy spływały pojedyncze łzy.
~--------------------------------------------------------
Koniec części 4, niedługo 5 :)
czwartek, 7 marca 2013
Harry #3
Zaczęliśmy oglądać zdjęcia. Śmialiśmy się do rozpuku. Sami byliśmy w gruncie rzeczy zdziwieni ile razem przeżyliśmy.
-Hahahaha. Dobra kładź się mała.- powiedział ze łzami w oczach<łzy ze śmiechu :) >
-A ty?- zapytałam ziewając ze zmęczenia.
-Jeśli pozwolisz prześpię się na kanapie.- powiedział przykrywając mnie kołdrą.
Wyszedł z pokoju. Zamknęłam oczy w nadziei, ze uda mi się zasnąć. Usiadłam na łóżku i zaświeciłam lampkę nocną. Usłyszałam pukanie do pokoju.
-Mogę wejść?- usłyszałam zachrypnięty głos Hazzy.
-Tak, wchodź.- powiedziałam bez zastanowienia.
-Czego nie śpisz?- zapytał siadając na skraju łóżka.
-Nie mogę zasnąć, a ty ?- spytałam.
Nic nie odpowiedział. Zgasił światło, położył się koło mnie. Przykrył kołdrą i zasnął, z resztą tak samo jak ja.
*
Obudziły mnie wpadające przez okno promienie słońca. Odwróciłam lekko głowę. Zauważyłam, że Harry już nie śpi, leżał i bawił się moimi włosami.
-Dzień dobry.- powiedziałam do niego lekko się przeciągając.
-A dzień dobry- odwzajemnił uśmiech.- Nasi rodzice chyba nieźle zabalowali, bo twoich jeszcze nie ma w domu.
-Zaczynam się bać.- powiedziałam żartobliwie i wyszłam z łóżka.
-Idź weź prysznic, a ja zrobię śniadanie.- powiedział i otworzył mi drzwi do łazienki.
Po orzeźwiającej kąpieli zeszłam do kuchni. Zobaczyłam Loczka siedzącego już przy stole.
-Harry, ty musisz dziś już wracać do Londynu, prawda?- zapytałam, obawiając się odpowiedzi. Popatrzył się na mnie i podszedł. Te zielone tęczówki sprawiły, że miękły mi kolana.
-Nie, nie dzisiaj za 2 tygodnie.- powiedział wystawiając swoje śliczne, białe ząbki. Wtedy uśmiech zagościł na mojej twarzy.
-Musimy pójść do twojego domu, i zobaczyć czy nasi starsi nie nabałaganili.- powiedziałam zasiadając do stołu.
-Koniecznie, pójdziemy, jak tylko się ubierzesz.- powiedział wstawiając swój talerz do zmywarki.
-Po co? Nie mam zamiaru nigdzie dzisiaj wychodzić.- powiedziałam, i wlepiłam swój wzrok w jego oczy.
-Ty nie masz nic do gadania gówniarzu ! Już zaplanowałem dzisiejszy dzień.- powiedział i obdarzył mnie ogromnym uśmiechem.
Nie protestując, wstałam od stołu zasnęłam grzecznie za sobą krzesło i poszłam się przebrać.
~----------------
Krótki ale jest, nie długo część 4 :)
środa, 6 marca 2013
Harry #2
Przez całą kolację, bałam się unieść wzrok. W głębi duszy bardzo cieszyłam się z tego spotkania, ale co będzie później? Nic wszystko wróci do normy. Harry wróci do Londynu nagrywać kolejne "hity" razem ze swoim zespołem. A ja znowu będę tęsknić.
*(w tle słychać radio)
-O!! - krzyknęła mama Hazzy.- To nasza piosenka. - chodźmy na parkiet.
I stało się! Moich rodziców poniósł melanż. Mamę i ojczyma Loczka też bo, tańczyli makarenę na środku salonu. Gemma wraz ze swoim chłopakiem już wyszli, więc ja zostałam przy stole z Harrym.
-Chodźmy do mojego pokoju. -zaproponował. Kiwnęłam głową na "nie".- No chodź co będziemy tu z nimi robić ? Chciałbym Ci coś pokazać.- powiedział po czym wysunął moje krzesło i ręką wskazał drogę. Otworzył drzwi. Ku moim oczom ukazał się ogromny plakat z naszymi zdjęciami z przeszłości.
-Wow! Nie wiedziałam, że jeszcze trzymasz te zdjęcie. - powiedziałam i wybuchłam śmiechem gdy zobaczyłam jedno z nich, na którym umówmy się nie wyszłam korzystnie.
- Tyle lat się nie widzieliśmy a ty nawet nie zapytasz co u mnie?- zapytał popatrzył się w moje brązowe tęczówki i usiadł na łóżku.
-O co mam się spytać? Wszystko wiem media "trąbią" o was na lewo i prawo.- podeszłam, żeby usiąść obok niego, jednak się wycofałam.
-Mogę Cię o coś prosić?- zapytał.
- Oczywiście o co tylko chcesz.- odparłam.
-Proszę, przebierzmy się z tego i chodźmy tam gdzie zawsze się spotykaliśmy, za 15 min? Co ty na to ?-zapytał świadomy odpowiedzi.
Wyszłam z domu, rodzice byli tak zajęci rozmowami, że nawet mnie nie zauważyli. Przebrałam się, w coś, w czym mogłabym w końcu oddychać, ubrałam ciepłe buty i wyszłam z domu.
Doszłam na miejsce. Siedział na trawniku. Wtedy pierwszy raz od trzech lat ujrzałam tego samego szesnastoletniego Hazze, w bluzie i starych dżinsach. Podeszłam i usiadłam obok niego. I wtedy nie wytrzymałam, jedna pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
-Dlaczego o mnie zapomniałeś?- spytałam drżącym głosem, nie podnosząc wzroku.
-Ej mała?.- próbował jakoś zareagować gdy ujrzał moje rozmazane od tuszu do rzęs oczy.- Nigdy, prze nigdy o tobie nie zapomnę.- powiedział. Zawsze będziesz moją malutką [zdrobnienie twojego imienia].-powiedział, w jego oczach zobaczyłam iskierki. Pokiwałam głową. Siedzieliśmy rozmawiając o wszystkim, lecz na wieczorne rozmowy nasze "wzgórze" nie było dobrym miejscem. Wracaliśmy do domu, gdy ujrzeliśmy, że jego i nasi rodzice jeszcze bawią się w najlepsze.
- Chodźmy do mnie?- powiedziałam, kiedyś taka propozycja nie była niczym nadzwyczajnym, lecz w tej sytuacji to zabrzmiało dwuznacznie.
-Nie jest już 23, nie będę Ci zawracał głowy.- powiedział. Popatrzył w niebo, które tej nocy wyglądało niezwykle pięknie.-Albo wiesz co? Bardzo chętnie.-dodał. Weszliśmy do domu.
-Chcesz coś do picia?- zaproponowałam.
-Tak, bardzo chętnie. Wodę jeśli można.- powiedział zalotnie się uśmiechając. Poszliśmy do mojego pokoju. Usiedliśmy na łóżku, włączyłam telewizor który stał przed nami.
-Brakowało mi tego.- powiedział, wygodnie usadawiając się na łóżku.
-Czego?- zapytałam zdziwiona.
-Ciebie, nas.- rzekł, wlepiając swoje oczy we mnie.
-Nas?- spytałam, w tedy moja mina mówiła sama za siebie.
-Więc, nie pamiętasz?- zapytał, i spod koszulki wyciągnął wisiorek "Forever...". Był to wisiorek, który dostałam od niego na 14 urodziny. Odchyliłam kołnierzyk swetra, pokazałam swój na którym był napis "..and ever". Zdziwiłam się, że go nosi. Myślałam, że to ja jestem taka naiwna i mam go cały czas przy sobie, ale okazało się, ze nie. Harry uśmiechnął się do mnie i zabrał pilota od telewizji szukając czegoś "normalnego". W tym czasie włączyłam laptopa.
-Co to jest?- zapytał Loczek, wskazując palcem na folder "BFF times".
-Nic nic, nie ważne.- powiedziałam.
-Hej! Małolato !- krzyknął i wyrwał mi laptopa. Otworzył folder. Było tam masę naszych zdjęć o głupich filmików, ponagrywanych różnego rodzaju telefonami.
~-------------------------------------------------------
Niedługo część 3 :)
poniedziałek, 4 marca 2013
:)
jak Cię będzie przytulał:
Lou: http://media.tumblr.com/ da440b210544b994d2f065daa0a9018 d/ tumblr_inline_mj5gyfKVMf1qz4rgp .gif
Liam: http://media.tumblr.com/ de3ccc4cf1e14bbf95054f506b34fbe 6/ tumblr_inline_mj5gz00CQB1qz4rgp .gif
Niall: http://media.tumblr.com/ 88f7dfa416f6f02be5fe4a55a4b6557 7/ tumblr_inline_mj5gzoG84S1qz4rgp .gif
Zayn: http://media.tumblr.com/ e9a80988db5cfcfe8747a0fd964be2c c/ tumblr_inline_mj5h0pDrEC1qz4rgp .gif
Hazza: http://media.tumblr.com/ b74f03dea804356a89f61d6a1f9d4d3 6/ tumblr_inline_mj5h18VmU61qz4rgp .gif
~----------------------------
:)
Lou: http://media.tumblr.com/
Liam: http://media.tumblr.com/
Niall: http://media.tumblr.com/
Zayn: http://media.tumblr.com/
Hazza: http://media.tumblr.com/
~----------------------------
:)
Harry #1
Przepraszam was miał być Liam, ale obiecuję, że niedługo napisze z Liamem :) Miłego czytania.!
*
Wszystko zaczęło się trzy lata temu. Straciłam kontakt z osobą, którą lubiłam, a może nawet...Nie! To nie możliwe. Przyjaźniłam się z nim. Traktowałam go jak starszego brata, on on kochał mnie jak młodszą siostrę.
Nic pewnie by się nie zmieniło, gdyby nie poszedł do słynnego programu dla młodych utalentowanych
X-Factor. Sława, pieniądze, brak czasy zrobiły z niego zupełnie innego człowieka. Dawniej nasze spotkania były pełne radości, miłości. Teraz nie stać go nawet na krótkie "cześć", kiedy odwiedzając rodzinne miasto zobaczy mnie na ulicy. Tęsknię?-Może. Brakuje mi Harrego a nie "Harrego Stylesa z One Direction". Wszystko toczyło by się dalej, gdyby nie jego mama i jej świetny pomysł na wspólną kolację. Kiedy ja i Styles myliśmy młodsi nasi rodzice mieli świetny kontakt. Spotykali się bardzo często, co w sumie nie było niczym dziwnym, bo mieszkam zaraz obok niego. Jednak pomysł wspólnej kolacji, według mnie nie był trafiony.Co ja mu powiem ? Przecież on mnie nawet nie pamięta !
-Gotowa? Musimy już iść.- usłyszałam głos mojej mamy, która wyglądała naprawdę świetnie.
-Już schodzę- powiedziałam i ruszyłam w stronę moich rodziców.
Wyglądałam mniej więcej tak :
To już tyle. Teraz nie ma odwrotu. Weszliśmy. W progu powitała nas mama i ojczym Harrego, którzy obdarowali nas masą uścisków. Weszliśmy do domu, ujrzałam Gemmę ze swoim chłopakiem. Podeszłam aby się z nimi przywitać. O dziwo bardzo ucieszyła się z mojego przyjścia.
I wtedy zobaczyłam go. Stał przy drzwiach i witał się z moją mamą. Odwróciłam się, udając, że dalej rozmawiam Z Gemmą.
Stało się. Podszedł. Przyjrzał mi się od stóp do głów i ucałował mój muśnięty różem policzek.
-Zmieniłaś się [T.N]- powiedział, przyglądając się mi jakbym była najdroższym dziełem sztuki, co nie powiem było trochę krępujące.
-Ty też Styles.- odpowiedziałam, i przyjrzałam mu się jeszcze raz. Zmienił się, i to bardzo. Z szesnastolatka stał się mężczyzną. Dobrze zbudowanym, wysokim i nieziemsko przystojnym...
-Zasiądźmy do stołu.- z rozmyślań o chłopaku wyrwał mnie głos jego mamy. Na co swoją drogą czekałam, bo z tego co pamiętam to świetnie gotuje.
~----------------------------------------------------------
Krótki, ale jest niedługo 2 część :)
Buziaki :*
niedziela, 3 marca 2013
Zayn
<http://www.youtube.com/watch?v=40cxXdKxE5M> Włączamy i czytamy :) Krótki ale uzupełniam zaległości z całego tygodnia, :) Miał być smutny- jest smutny :)
~---------
Zawsze byłam pewna siebie, uparcie dążyłam do wyznaczonego celu, bez względu na wszystko. Nie byłam pięknością świata, lecz komuś się chyba podobałam. Byłam dziewczyną Zayna Malika z One Direction. Byliśmy ze sobą od 3 lat, przez ten czas nauczyłam się, że jeżeli się bardzo chce to można pogodzić życie super gwiazdy, i zwykłej normalnej osoby która jeżeli tylko mogła, chciała spędzić z tobą jak najwięcej czasu.
Taki właśnie był Zayn. Lecz wszytko się zmieniło. Teraz nie ma "nas" nie ma "mnie" ale jest "on".
*
-[T.I] gotowa ?- zapytał uradowany Zayn. Właśnie wybieraliśmy się na imprezę urodzinową Liama. Swoją droga uroczy chłpak.
-Tak, tak juz zchodzę.- zeszłam na dół ubrana w to :
-Wow, wyglądasz ślicznie.- powiedział zalotnie się uśmiechając.
Dojechaliśmy na miejsce. W drzwiach powitała nas Dan, przywitaliśmy się z nią. Poszliśmy poszukać Liama żeby złożyć mu życzenia i wręczyć mu prezent.
-Liam, wszystkieeego najlepszego i przede wszystkim spełnienia marzeń.- powiedzieliśmy z Zaynem jednocześnie wręczając mu prezent.
-Dziękuję, ale moje marzenie już się spełniło.-powiedział przytulając Dan, która właśnie przechodziła obok nas.
Impreza była wspaniała, bawiliśmy się całą noc. Popatrzyłam na zegarek. Była 5 nad ranem. Zaczęłam rozglądać się za Zaynem, gdyż moje nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa.
Weszłam na parkiet, przepełniony tańczącymi parami. Wśród nich ujrzałam Dan i Liama. Uśmiechnęłam się mimowolnie, i poszłam dalej rozglądać się za mulatem. Ujrzałam go. Nie wierzyłam. Całował inną dziewczynę. Stałam bezczynnie jak dziecko. Łzy spływały mi po policzku, bolało. Zaufanie którym go obdarzyło w pewnym momencie pękło jak bańka. Dlaczego?
Wyszłam z domu, zaczęłam biec ciemną uliczką. Nic nie widziałam. Usłyszałam piski opon. Poczułam uderzenie samochodu. Upadłam. Bolało ale tylko trochę, później co raz mniej aż w końcu wcale.
Obudziłam się. Czułam się świetnie. Żadnych raz, otarć czy siniaków. Byłam w lepszym świecie....
~----------------------
Smutny :C ale następny będzie z Liamem :)
Harry
Wstałam z łóżka. Wschodzące słońce poraziło moje jeszcze zaspane oczy. Dzień zapowiadał się jak każdy inny. Śniadanie, szkoła, praca domowa, uzupełnianie blogów, nic nowego. Ale dziś się coś wydarzyło. Coś, o czym nie da się po prostu zapomnieć. Wracałam już ze szkoły, gdy moim oczom ukazał się on.... wysoki, dobrze zbudowany brunet, z najpiękniejszymi oczami na świecie. Przeszedł koło mnie obojętnie, odwróciłam wzrok żeby popatrzeć gdzie pójdzie. Staną pod drzewem w parku. Czekał 10 minut po czym usiadł na ławce. Twarz schował w ręce. Podeszłam. Nic nie mówiąc usiadłam na ławce obok niego.
-Czego chcesz?- zapytał bardzo zdenerwowany.-Zdjęcia, autografu?-zapytał po czym podniósł wzrok.
Nic nie mówiłam, wbiłam wzrok w chodnik. Czekałam na jego reakcję.
-Przepraszam.- wyjąkał.
-Nie masz za co.-odpowiedziałam. Spojrzałam w jego zielone tęczówki, był w nich ból, smutek. Te najpiękniejsze oczy na świecie co chwilę roniły pojedyncze łzy.
Wstałam, powolnym krokiem oddalałam się od chłopaka, poczułam jak łapie moją rękę.
-Chciałaś pomóc, przepraszam.- powiedział, podniósł moją twarz i pocałował. Najczulej jak się dało.
~------------------
Dalszą "część" imagina możecie wymyślić same :) Mam nadzieję, że się podobało :)
Krótkie Ogłoszenie :)
Morał jest krótki i niektórym znany, One Direction uzależnia, lekarstwa na to nie mamy. ~Prawda !~----Mam do was ogromną prośbę, będę dziś pisać imagin. Jeżeli chcecie z kimś konkretnym proszę napiszcie. Jeżeli nie skończy się na Harrym jak zwykle.Buziaki :****
Fakty o chłopcach :D
~---
Hej, z uwagi na brak czasu na kolejny imagin wstawiam parę faktów i cytatów. Nie są moje.!!! Znalezione, pewnie większość z nich już znacie, ale ..
Miłego czytania :)
~--
. Reporter: Który ma dziewczynę? Zayn: Mam czterech chłopaków, czy to się liczy?
. Zayn: Jestem największym zazdrośnikiem na świecie! Kiedy jestem ze swoją dziewczyną, zawsze ją całuję, więc wszyscy wiedzą, że jest moja.
. Opiszcie Zayn’a. Harry: Jest naszym bad boyem! Zayn: “Dlaczego?” Liam: Jako jedyny masz brodę! Zayn: Zapomniałem się ogolić!
. Zayn: Planuję rapować w jakimś nowym kawałku. Reporter: Jaka będzie twoja rapowa ksywka? Zayn: „MC Z” Louis: Wow, bardzo kreatywnie!
. Harry: Jednego dnia zgubiłem moją torbę z myszką Mickey. Zayn: Mickey i Minnie. Harry: Skąd o tym wiesz? Zayn: Bo to ja je zabrałem.
. Zayna ulubiony zapachem u dziewczyny jest wanilia.
. Zayn twierdzi że rozumie dziewczyny lepiej niż przeciętny mężczyzna.
. Zayn pisał piosenki i wiersze, zanim jeszcze stał się popularny.
. Zayn macha do fanów z samochodu, a następnie odjeżdża.
. Zayn ma małe znamię koło wargi.
. Louis twierdzi że nie mógłby żyć bez swojej mamy.
. Louis najczęściej śni o Harrym i Niallu.
. Louis razem z Liamem dwa razy doprowadzili Harrego do płaczu.
. Louis chciałby kiedyś ubrać wysokie obcasy bo twierdzi że jest trochę za niski.
. Louis twierdzi że gdyby nie był w zespole, pewnie byłby nauczycielem sztuki.
. Louis u dziewczyn największą uwagę zwraca na osobowość .
. Louis urodził się o 13:57.
. Louis gra bardzo dobrze na pianinie.
. Louis mówi że z przyjemnością umówiłby się z fanką.
. Louis zaczął randkować gdy miał 17 lat.
. Ulubiony album Harry'ego to '21' Adele.
. Harry nie cierpi oliwek.
. Rozmiar Harry’ego buta to 10 i pół.
. Harry uważa, że modelki wcale nie są takie ładne.
. Kiedy Harry miał 10 lat zaatakował go kozioł.
. Harry umie świetnie grać w badmintona.
. Ulubione filmy Harry’ego to Titanic, Love Actually (To właśnie miłość) i The Notebook (Pamiętnik).
. Harry chce, żeby Louis był jego świadkiem na ślubie.
. Harry uważa, że Niall najlepiej przytula.
. Simon powiedział Caroline, że ma się trzymać z daleka od Harry'ego.
Hej, z uwagi na brak czasu na kolejny imagin wstawiam parę faktów i cytatów. Nie są moje.!!! Znalezione, pewnie większość z nich już znacie, ale ..
Miłego czytania :)
~--
. Reporter: Który ma dziewczynę? Zayn: Mam czterech chłopaków, czy to się liczy?
. Zayn: Jestem największym zazdrośnikiem na świecie! Kiedy jestem ze swoją dziewczyną, zawsze ją całuję, więc wszyscy wiedzą, że jest moja.
. Opiszcie Zayn’a. Harry: Jest naszym bad boyem! Zayn: “Dlaczego?” Liam: Jako jedyny masz brodę! Zayn: Zapomniałem się ogolić!
. Zayn: Planuję rapować w jakimś nowym kawałku. Reporter: Jaka będzie twoja rapowa ksywka? Zayn: „MC Z” Louis: Wow, bardzo kreatywnie!
. Harry: Jednego dnia zgubiłem moją torbę z myszką Mickey. Zayn: Mickey i Minnie. Harry: Skąd o tym wiesz? Zayn: Bo to ja je zabrałem.
. Zayna ulubiony zapachem u dziewczyny jest wanilia.
. Zayn twierdzi że rozumie dziewczyny lepiej niż przeciętny mężczyzna.
. Zayn pisał piosenki i wiersze, zanim jeszcze stał się popularny.
. Zayn macha do fanów z samochodu, a następnie odjeżdża.
. Zayn ma małe znamię koło wargi.
. Louis twierdzi że nie mógłby żyć bez swojej mamy.
. Louis najczęściej śni o Harrym i Niallu.
. Louis razem z Liamem dwa razy doprowadzili Harrego do płaczu.
. Louis chciałby kiedyś ubrać wysokie obcasy bo twierdzi że jest trochę za niski.
. Louis twierdzi że gdyby nie był w zespole, pewnie byłby nauczycielem sztuki.
. Louis u dziewczyn największą uwagę zwraca na osobowość .
. Louis urodził się o 13:57.
. Louis gra bardzo dobrze na pianinie.
. Louis mówi że z przyjemnością umówiłby się z fanką.
. Louis zaczął randkować gdy miał 17 lat.
. Ulubiony album Harry'ego to '21' Adele.
. Harry nie cierpi oliwek.
. Rozmiar Harry’ego buta to 10 i pół.
. Harry uważa, że modelki wcale nie są takie ładne.
. Kiedy Harry miał 10 lat zaatakował go kozioł.
. Harry umie świetnie grać w badmintona.
. Ulubione filmy Harry’ego to Titanic, Love Actually (To właśnie miłość) i The Notebook (Pamiętnik).
. Harry chce, żeby Louis był jego świadkiem na ślubie.
. Harry uważa, że Niall najlepiej przytula.
. Simon powiedział Caroline, że ma się trzymać z daleka od Harry'ego.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)

.jpg)






.jpg)


.jpg)
.jpg)