niedziela, 21 lipca 2013
Koniec.
Kochani!
Nie wiem od czego zacząć, to napradę trudny dla mnie moment. Jak wiecie wszystko zawsze ma swój koniec. Blog nigdy nie był idealny, moje wypociny, nigdy nie dorównywały imaginom z innych blogów. Starałam się jak mogłam, aby utrzymać poziom bloga, jednak nie udało mi się to. Moge zrzucić to na karb tego iż bloga prowadziłam sama, jednak to nie jest jedyny powód. Ale to nie koniec mojej historii z pisaniem, postanowiłam założyć jeszcze jednego bloga z opowiadaniem o Harrym, link do niego wstawię na TEGO bloga niedługo. Serdecznie Zapraszam :)
A teraz nastał ten moment.
Oświadczam iż blog "teachmmehowtobe" zakończył swoją działalność z dniem 27.07.2013r
Dziękuję za wszystko...
Nie wiem od czego zacząć, to napradę trudny dla mnie moment. Jak wiecie wszystko zawsze ma swój koniec. Blog nigdy nie był idealny, moje wypociny, nigdy nie dorównywały imaginom z innych blogów. Starałam się jak mogłam, aby utrzymać poziom bloga, jednak nie udało mi się to. Moge zrzucić to na karb tego iż bloga prowadziłam sama, jednak to nie jest jedyny powód. Ale to nie koniec mojej historii z pisaniem, postanowiłam założyć jeszcze jednego bloga z opowiadaniem o Harrym, link do niego wstawię na TEGO bloga niedługo. Serdecznie Zapraszam :)
A teraz nastał ten moment.
Oświadczam iż blog "teachmmehowtobe" zakończył swoją działalność z dniem 27.07.2013r
Dziękuję za wszystko...
piątek, 12 lipca 2013
Ogłoszenie !!!
Z uwagi na to, że wyjeżdżam na wakacje a zaraz po powrocie idę do szpitala, w najbliższym czasie nie pojawi się żaden imagin. Postaram się w międy czasie coś napisać i wstawić :)
Adios <33
Adios <33
piątek, 5 lipca 2013
Harry #1
Jest pierwsza część Harreg'o mam nadzieję, ze się spodoba :D
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Chwiejnym
krokiem przeciskałam się przez spocony tłum pijanych nastolatków, poruszających
się w rytm muzyki, chcąc jedynie wydostać się z zatłoczonego miejsca. Dym
papierosowy dosłownie wypalał moje płuca, kiedy chciałam zaczerpnąć więcej
powietrza. Stanęłam w miejscu wzrokiem wypatrując wyjścia z tego
demoralizującego miejsca, które potocznie nazywane było klubem, jednak nijak mi
się to nie udawało. Kątem oka zauważyłam przyjaciółkę, która obściskiwała się z
nowo poznanym facetem, kompletnie nie zwracając na mnie uwagi. Westchnęłam
głęboko, kiedy kolejny raz podjęłam próbę wydostania się z klubu. Głośna
muzyka, znaczące ilości alkoholu w moich żyłam zaczęły dawać o sobie znać,
kiedy po wielu próbach w końcu udało mi się wyjść na zewnątrz. Zawroty w
głowie, suchość w ustach i lekki ból brzucha to wszystko co wtedy czułam.
Rękami zaczęłam pocierać odkryte ramiona, kiedy poczułam jak chłodny wiatr
otula moje ciało. Zaśmiałam się ze swojej własnej głupoty, kiedy uświadomiłam
sobie, że jestem zdana tylko i wyłącznie na siebie, iż rozładowaną komórkę
zostawiłam w domu, zanim jeszcze wyszłam do klubu. Schyliłam się trochę ściągając z siebie
wysokie szpilki, kiedy ból w stopach zaczął dawać o sobie znać. Z moich ust
uleciała niezbyt kulturalna wiązanka słów, kiedy moim oczom ukazały się
ciemno-brązowe buty. Zastanowiłam się dwa razy zanim odważnie się wyprostowałam
i spojrzałam na muskularną sylwetkę, łysego mężczyzny, który stał przede mną. Uśmiech,
który zagościł na jego twarzy kiedy zobaczył moją wystraszoną posturkę przed
sobą, definitywnie nie należał do tych przyjaznych.
-Jesteś
sama?- jego gruby głos, wydawał się być lekko rozbawiony, kiedy stałam przed
nim jak słup soli. Nie odpowiadałam, co było dla niego wystarczającą
odpowiedzią. Wielka dłoń mężczyzny oplotła moją talię, kiedy próbowałam się wycofać.
-Gdzieś się
wybierasz ?- jego głos kolejny raz zabrzmiał tuż obok mojego ucha. Przełknęłam
głośno ślinę, desperacko szukając wzrokiem kogoś kto mógłby mi pomóc w tej
sytuacji. Alkohol jakby wyparował z moich żył w obliczu ogromnego strach, który
zawładnął moim ciałem. Oczy otwarły się szerzej, kiedy dostrzegłam męską
posturę wysiadającą z czarnego samochodu. Chłopak zatrzasną drzwi od auta,
kierując się w stronę wejścia do klubu. Nie spuszczałam z niego wzroku, modląc
się aby odwrócił głowę. Zapiszczałam, kiedy mój napastnik zaczął przygryzać
skórę mojej szyi. Niespodziewanie wysoka sylwetka chłopaka się odwróciła.
Odnalazł ze mną kontakt wzrokowy. Stał w miejscu, kiedy niemo prosiłam o pomoc.
Jego usta uformowały się w literkę „o” kiedy zrozumiał o co mi chodzi. Mój
wzrok zaczął podążać za jego niepewnymi krokami, kiedy ostrożnie zbliżał się do
nas. Łysy mężczyzna był odwrócony tyłem do niego, więc miałam pewność, że go
nie zobaczy. Oczy bezwiednie napuściły się łzami, kiedy napastnik kolejny raz
szarpną zębami delikatną skórę mojej szyi. W jednej sekundzie poczułam jak jego
uścisk na mojej tali się rozluźnia, kiedy młody chłopak uderzył go kolanem w
kręgosłup. Mocno chwycił moją dłoń i pociągnął za sobą, podczas gdy, muskularny
potwór zwijał się z bólu. Biegłam boso, kurczowo trzymając dłoń chłopaka.
Automatyczny pilot otworzył samochód, który zaparkowany był pod klubem. Chłopak
pomógł mi wejść na siedzenie pasażera, a sam obszedł samochód aby po chwili
usiąść za kierownicą. Serce omal nie wypadło mi z piersi, kiedy dłonią
sięgnęłam do lekko opuchniętego miejsca tuż przy podstawie szyi. Kiedy już odjechaliśmy
na bezpieczną odległość od klubu, samochód zatrzymał się na poboczu. Zaschło mi
w gardle, kiedy chłopak sięgnął ręką do przycisku, co spowodowało, że w
samochodzie zrobiło się dużo jaśniej. Patrzyłam się na swoje ręce, które
nerwowo bawiły się rąbkiem sukienki, którą miałam na sobie.
-Wszystko w
porządku?- zachrypnięty głos wypełnił samochód. Przez chwilę zbierałam w sobie
odwagę, żeby ostatecznie odwrócić głowę w stronę chłopaka. Ciemne, kasztanowe
loki opadały na jego czoło. Intensywne, zielone oczy przeszywały mnie wzrokiem
zanim się ocknęłam.
-T…tak,
przepraszam…- wydukałam i znów skupiłam swój wzrok na pomalowanych na czerwono
paznokciach.
-Nie masz za
co, jestem Harry.- jego stosunkowo duża dłoń została wyciągnięta w moją stronę
co z wdzięcznością zaakceptowałam.
-[T.I].
Nie zdążyłam
nawet zareagować, kiedy samochód znów ruszył.
-Gdzie
jedziemy ?
-Do mnie.-chłopak
spojrzał na moją twarz kiedy w przerażeniu wpatrywałam się w przednią szybę
samochodu.-Nie skrzywdzę Cię..obiecuję.-dodał na co ja jedynie kiwnęłam głową,
nie będąc w stanie nic z siebie wykrztusić. Obojętność jaka w tamtej chwili
oblała moje ciało, była wręcz przytłaczająca.
czwartek, 4 lipca 2013
Louis
Pamiętam ten
dzień jakby to było wczoraj. 25
kwietnia, dzień moich 18 urodzin. Dzień jak co dzień, miałam go spędzić w
towarzystwie kubka gorącej herbaty w rękach, ale tak się nie stało. Nawet nie
zdajesz sprawy z tego jak się czułam kiedy w drzwiach do mojego pokoju ujrzałam
twoją twarz. Stałeś tak patrząc się na mnie a ja najnormalniej w świecie
płakałam ze szczęścia. Przyjaciel ? Nie, to za mało powiedziane. Bez chwili
zastanowienia wtuliłam się w twój tors, pragnąc jedynie zostać w twoich
ramionach do końca życia. Zachichotałeś cichutko kiedy mocniej oplotłam swoje
ramiona wokół twojej talii. Uśmiech okraszony dwoma rumieńcami na policzkach
pojawiły się na mojej twarzy, kiedy zacząłeś szeptać jak bardzo się za mną
stęskniłeś. Wszechogarniająca aura szczęścia, która pojawiała się kiedy tylko
znalazłeś się obok mnie, dała o sobie znać po przez mocniejsze bicie serca.
Mogłabym przysiąc, że również je słyszałeś. Mój głośny śmiech wypełnił pokój,
kiedy moim oczom ukazał się mały jasno-brązowy miś. Do dziś w głowie mam twoje
słowa kiedy mi go wręczałeś. Uśmiechnąłeś się delikatnie, kiedy musnęłam ustami
twój rumiany policzek.
Lekki wiatr
muskał nasze twarze, kiedy usiedliśmy na trawie w towarzystwie kilku
poustawianych w około świec. Twoje ręce były oplecione z przodu mojego ciała w
opiekuńczym geście, kiedy usiadłeś za mną i oparłeś swoją brodę o moje ramie. Poczułam
twój drżący oddech na swoim karku, kiedy delikatnie zacząłeś obracać mnie
przodem do siebie. Twoje dłonie kurczowo trzymały koniec twojego niebieskiego
T-Shirtu. Wstrzymałeś oddech, kiedy lekko ścisnęłam twoją dłoń, próbując dodać
Ci trochę otuchy. Potarłeś kciukiem u kostki moich palców, kiedy zebrałeś się
na odwagę aby spojrzeć mi w oczy. Lekko rozchyliłeś usta i zacząłeś mówić,
uważnie ilustrując moją reakcję. Wtedy zamarłam. Głębia twoich słów wprowadziła
mnie w stan chwilowej hibernacji, kiedy próbowałam przetworzyć to co do mnie
powiedziałeś. 2 magiczne słowa. Dosłownie rzuciłam się na ciebie chowając twarz
w zagłębieniu twojej szyi. Odetchnąłeś z ulgą, kiedy potwierdziłam swoje gesty
słowami. Od tego czasu połowa mnie to byłeś TY.
A teraz leżę
tutaj, twoja ręka znaczy rozmaite wzory na
obnażonej skórze moich pleców.
Miękkie usta raz co raz przywierają do delikatnej skóry moich ramion
zostawiając na niej malutkie buziaki. Odwróciłam się w twoją stronę, delikatnie
muskając ustami miejsce tuż po uchem. Zawsze broniłeś się od tego, ale tylko ja
wiedziałam, że masz tam „słaby punkt”. Ucałowałeś czubek mojego nosa kiedy
odnalazłam twoją dłoń i wplotłam w nią swoje palce. Ciepło bijące od ciebie,
ogrzewało moją drobną posturę. Poruszyłam się, kiedy usiłowałam zmienić pozycję
do spania. Odetchnąłeś z udawanym wyrzutem i uwolniłeś mnie z uścisku. Włożyłam
swoje udo między twoje, opierając policzek na twoich torsie. Twoja duża dłoń,
bez problemu odszukała moją. Zaśmiałeś się gardłowo, kiedy złożyłam dłoń w
pięść, nie pozwalając Ci złączyć naszych rąk.
Twoje spojrzenie dało mi do zrozumienia, więc rozluźniłam dłoń,
pozwalając na splecenie naszych palców.
-Idź spać,
już jest późno.-Twój cichy szept rozniósł się po pokoju.
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie
też.-Odpowiedziałeś i zbliżyłeś swoją twarz do mojej. Twoje malinowe usta
delikatnie naparły na moje. Odsunąłeś się, jednak na tyle bym dalej mogła
masować twoje usta swoimi. Ostatni raz musnęłam twoje wargi, zanim opleciona
twoimi ramionami odpłynęłam w krainę nieświadomości.
środa, 26 czerwca 2013
Harry
Wydaje mi się, że jest to jeden z najlepszych imaginów jakie napisałam do tej pory :) Komentujcie <3 !
~-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cichutko
otworzyłem drzwi do sypialni dziewczyny, niepewnie stąpając bosymi stopami po
zimnej posadzce. Uniosłem wzrok i ujrzałem ją. Długie włosy kaskadami opadały
na jej ramiona, podczas gdy mocniej podkulała nogi pod brodę, napierając
plecami na drewnianą ramę łóżka. Stałem jak oniemiały, nie wiedząc co robić..
Usłyszałem jak dziewczyna cichutko pociąga nosem. Ostatni raz widziałem ją
płaczącą w wieku 12 lat, kiedy niechcący uderzyłem ją piłką. 5 lat potem pod wpływem chwili wyznaliśmy sobie miłość, co
z resztą oboje uznaliśmy za „jednorazowy wystrzał”, który nie powinien się wydarzyć.
Nie zdawała sobie sprawy z tego jak ogromne było moje zaskoczenie, kiedy
otrzymałem SMS z widomością, żebym przyjechał i pomógł leczyć złamane serce, i
nie wiem czemu to byłem ja, bo ostatni raz widzieliśmy się 2 lata temu, jednak
wbrew wszystkiemu ucieszyłem się. Podszedłem do łóżka, które delikatnie
zaskrzypiało pod moim ciężarem, dziewczyna nawet nie zareagowała. Moje dłonie
zadrżały ze zdenerwowania, kiedy próbowałem zamknąć dziewczynę w swoich
objęciach jednak nie mogłem. Nagle brunetka uniosła swoją głowę, obdarzając
mnie przepełnionym bólem spojrzeniem. Dokładnie zilustrowałem twarz dziewczyny
jednocześnie podziwiając jej piękne rysy twarzy. Z nastolatki stała się piękną
młodą kobietą. Moje oczy bezwiednie napełniły się łzami, kiedy ciemnooka
przyszywała mnie swoim spojrzeniem. Posadziłem ją między swoimi nogami,
przytwierdzając jej plecy ściśle do mojego torsu. Zastanowiłem się dwa razy,
zanim delikatnie oparłem swoją brodę o jej ramie, szepcąc jej do ucha uspokajające
słowa. Podciągnąłem nosem na co dziewczyna gwałtownie się odwróciła.
-Dlaczego
płaczesz, Harry ?-spytała.
-Bo ty płaczesz.-odpowiedziałem.
Brunetka
usiadła przede mną krzyżując nogi. Dopiero teraz byłem w stanie dostrzec w co
jest ubrana. Na sobie miała moją starą znoszoną koszulkę, którą zwykła nazywać
kiedyś „swoją ulubioną”. Uśmiechnąłem się pod nosem, co dziewczyna definitywnie
zobaczyła, gdyż chwilkę potem sięgnęła po poduszkę zasłaniając przy tym część
garderoby. Nastała niezręczna cisza. Po prostu płakaliśmy razem wpatrując się w
siebie nawzajem a ja najnormalniej w świecie nie wiedziałem co mam zrobić. Bałem
się wykonać jaki kolwiek ruch, żeby nie przekroczyć wyimaginowanej granicy,
która pojawiła się między nami. Rozchyliłem
ramiona, i ledwo się zorientowałem a ciemnooka siedziała wtulona we mnie mocząc
mi koszulkę swoimi słonymi łzami. Tak było idealnie. Była moja, cała i
bezpieczna. Ucałowałem czoło dziewczyny po czym delikatnie uniosłem jej drobne
ciało do góry. Ułożyłem ją z powrotem na łóżku dokładnie okrywając ją kołdrą.
Cofnąłem się i skierowałem w stronę drzwi.
-Harry?- usłyszałem
cichutki głos brunetki.
-Tak ?
-Zostań… proszę.
Stanąłem
lekko zdezorientowany, jednak po chwili niepewnym ruchem podszedłem do łóżka,
ściągając przy tym spodnie i jasno-niebieski T-Shirt. Stanąłem przed dziewczyną z nie do końca przekonaną
miną.
-Na pewno?- spytałem
jednak jedyne co uzyskałem to lekkie skinięcie głową.
Wszedłem pod
ciepłą powierzchnię kołdry. Ułożyłem się na plecach nie za bardzo wiedząc jaką
pozycję przybrać, żeby nie krępować siebie jak i dziewczyny.
-Harry,
proszę..-jej głos się załamał. Spojrzałem w jej stronę. Siedziała tuż obok mnie
jakby oczekując jakiego kol wiek gestu współczucia, którego po prostu jej nie dałem.
Podniosłem się oplatając dziewczynę swoimi ramionami i ponownie wróciłem do poprzedniej
pozycji. Pozwoliłem wtulić jej się we mnie według jej uznań. Czuwałem przy niej
całą noc, co chwilkę słuchając jej stłumionego szlochu. Zaświeciłem lampkę
nocną stojącą na malutkim białym stoliczku i odwróciłem się w stronę ciemnookiej.
Siedziała ze skrzyżowanymi nogami niemal zachodząc się z płaczu. Zarzuciłem na
ramiona dziewczyny moją bluzę, którą odnalazłem obok łóżka i wziąłem ją na
ręce, kierując się w stronę kuchni. Brunetka kurczowo trzymała się mojego
karku, kiedy chciałem posadzić ją na kuchennym blacie. Schowała twarz w
zagłębieniu mojej szyi dalej cichutko popłakując. Zamknąłem ją w swoich
objęciach delikatnie głaszcząc ją po plecach w geście uspokojenia. Kiedy
dziewczyna rozluźniła uścisk, zaparzyłem wodę na herbatę, dalej jedną ręką
przytrzymując ją w tali.
Zmusiłem ją
do wypicia kilku łyków gorącej cieczy, następnie wnosząc z powrotem do
sypialni. Sięgnąłem ręką aby zgasić lampkę ale dziewczyna mi przeszkodziła.
-Harry?
-Hmm?
Nic nie
odpowiedziała. Przysunęła się do mnie i usiadła na kolanach. Wiedziałem czego
oczekuje. Musnąłem nosem jej czerwony od łez policzek. Dziewczyna wplotła swoje
smukłe palce, pomiędzy moje loki, co wywołało falę dreszczy przechodzącą przez
moje ciało. Spojrzałem jej w oczy, tym razem ujrzałem smutek, który mieszał się
z ogromnym pragnieniem.
Przymknąłem powieki i delikatnie musnąłem malinowe usta
dziewczyny na co ona bardzo subtelnie zaczęła oddawać pocałunek.
-Kocham Cię,
Harry.
-Ja nigdy
nie przestałem.
~----------------------------------------------------------------
środa, 19 czerwca 2013
Niall
Troszeczkę smutny :") <http://www.youtube.com/watch?v=JigjU373SKY>włączamy i czytamy :)
~---------------------------------------------------------------------------------------------------
~---------------------------------------------------------------------------------------------------
Mocniej wtuliłam się w twój nagi tors, kiedy poczułam iż cienkie prześcieradło na moim nagim ciele, to zdecydowanie za mało w środku zimy. Obdarzałeś pocałunkami moje ramiona, czule przygryzając przy tym skórę. Co chwilkę szeptałeś mi do ucha czułe słówka, niemal w desperacji wyznając mi miłość. Delikatnie ujęłam twoją dłoń, splatając nasze palce. Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak bardzo lubiłam te chwile, kiedy liczyliśmy się tylko my. Delikatnie ucałowałam wierzch twojej dłoni, następnie przykładając ją sobie do policzka. Wiedziałeś jak się czuję, kiedy jesteś przy mnie. Działałeś na mnie wręcz kojąco. Wiedziałeś co czuję, kiedy oznajmiałeś mi, że znów musisz wyjechać. Ciągły brak czasu dla mnie usprawiedliwiałeś „rozwojem kariery”. Nigdy nie widziałam w tym nic złego, jednak z czasem tok mojego myślenia przysłoniła wizja samotności. Do moich oczu napłynęły łzy, na samą myśl o tym, że za parę dni znów wyjedziesz zostawiając mnie samą, z tym cholernym poczuciem bezradności i malutkim serduszkiem, które biło tuż pod moim. Obiecałeś, że zawsze będziesz dla mnie kiedy będę Cię potrzebować-tak też było. Tylko moje potrzeby zwiększały się coraz bardziej. Z dnia na dzień było coraz ciężej. Nigdy Ci tego nie okazywałam, chciałam żebyś wiedział, że jestem silna i nie waże jak ciężko nam będzie wszystko przetrwamy dla nas. Wtedy usłyszałam coś, czego szczerze mówiąc nie chciałam usłyszeć.
-Obiecaj, że nigdy mnie nie opuścisz...proszę.- Powiedziałeś kierując swój przeszywający wzrok w moją stronę. Moja warga lekko zadrżała ze zdenerwowania, jednak nie umknęło to twojej uwadze, bo szybko przejechałeś po niej kciukiem czule całując usta. Delikatnie musnąłeś nosem mój policzek prosząc niemo o jakąkolwiek odpowiedź.
-Obiecuję.
Odsapnąłeś jakby z ulgą i przymknąłeś powieki, aby odpłynąć w krainę Morfeusza. Wtuliłam się w twoje ciepłe ciało najmocniej jak potrafiłam, chcąc być jak najbliżej fizycznie Ciebie jak tylko się dało. Kolejne łzy zebrały się w moich oczach, jednak tym razem pozwoliłam im bezkarnie spłynąć po policzkach. Nawet nie zdawałeś sobie sprawy, że to nasza ostatnia noc razem. Zamknęłam powieki, niemal na siłę próbowałam opóźnić moment w którym miałam odejść. Wiedziałam, że jutro już nie ujrzę twojej twarzy i wiedziałam, że będę kochała Cię bardziej niż robiłam to na początku, i przepraszałam Cię w myślach, że to w ten sposób się rozstaniemy, ale uwierz, że gdybym wtedy miała jedno życzenie to wykorzystałabym je aby zostać przy tobie choć jeden dzień dłużej, ale nie mogłam.
Wstałam cichutko zakrywając swoje nagie ciało. Spojrzałam ostatni raz na twoją piękną twarz. Delikatnie musnęłam ustami twój zaróżowiony policzek a następnie pełne malinowe usta, za których smakiem codziennie tęskniłam, chociaż nie chciałam tego do siebie dopuścić, taka była prawda. Kochałam Cię takiego jakim byłeś, nie takiego jakim wykreowały Cię media.
Delikatnie uniosłam twoją rękę i położyłam ją na swoim brzuchu. Uśmiechnąłeś się przez sen, obracając przy tym na drugi bok. Chwyciłam przygotowaną wcześniej walizkę, obdarowałam sypialnię przelotnym spojrzeniem. Pierwszy wspólnie obejrzany film, miliony skradzionych sobie nawzajem pocałunków. Poranne bitwy na poduszki, a to wszystko wiązało się z TOBĄ. Wyszłam z domu, jedyne co po sobie zostawiając to mały list.
„Niall
Kocham Cię. Najbardziej na całym świecie, miłość jaką Cię darzę, szczerze mówiąc jest nie do opisania. Ale to był czas, czas na zmianę. Jestem pewna, że pokochałbyś naszego dzidziusia tak samo jak ja albo nawet i bardziej. Ale dobrze wiesz, że to nie jest czas na dziecko. Wybacz i zapomnij.
Kocham [T.I]"
*4 lata później*
-Mamusiu dlaczego się zatrzymałaś ?- zapytała dziewczynka wpatrując się we mnie z zaciekawieniem. Nie odpowiedziałam tylko stałam dalej. Mój wzrok cały czas skierowany był na kobietę z dosyć wyraźnie zaznaczonym brzuszkiem. A obok niej niebieskooki, opalony blondyn. „Nie zmienił się” pomyślałam. Jedną rękę położył na brzuszku kobiety, obdarzając jej policzek czułym całusem.
Nie żałowałam. Nie mogłabym.
Pomimo rozstania każde z nich chociaż raz zawisło na wieszaku wspólnych wspomnień.
sobota, 15 czerwca 2013
Harry
Delikatnie musnęłam jedwabny materiał długiej sukni, moją twarz oświetlały malutkie diamenciki, które mieniły się w blasku promieni słonecznym wpadających przez niezasłonięte okna. Założyłam niesforny kosmyk włosów za ucho i zaciągnęłam się zapachem świeżo- zaparzonej hotelowej kawy, którą trzymałam w rękach. Usiadłam na łóżku i skrzyżowałam nogi. Kocham go, najmocniej na świecie. Spuściłam głowę w dół, przymykając oczy. Na mojej twarzy wymalował się niewinny uśmiech, kiedy przypomniałam sobie nasz pierwszy raz, naszą pierwszą randkę czy pierwszy pocałunek. Uniosłam wzrok, spoglądając na zegar wiszący na ścianie. Wstałam z łóżka, poprawiając za sobą ogromny puchowy koc i udałam się do łazienki. Szum wody i aromatyczny zapach wszelkich rodzajów płynów do kąpieli działały na mnie kojąco. Zamoczyłam jedną nogę w parującej wodzie aby po chwili całym ciałem wejść do wanny. Spojrzałam na swoją lewą dłoń, w palcu ściskając pierścionek zaręczynowy, który za parę godzin zastąpi złota obrączka. Delikatnie ułożyłam głowę na brzegu wanny. Dzisiejsze wspomnienie ostatnich dni to jest coś co wprawiało w szybsze ruchy moje bicie serca. Pocałunek, pożądanie, rozkosz i cholerne poczucie bezpieczeństwa. Śmiech i łzy, które pojawiały się żeby zachwalę zniknąć. To wszystko wraca teraz do mnie jak bumerang. Do dziś zastanawiam się jak to jest możliwe, że taki ktoś jak ty, dusza towarzystwa zadaje się z takim kimś jak ja, „molem książkowym”. Zawsze powtarzasz, że serce nie sługa. Masz rację. Wysunęłam rękę z zimnej już wody, sięgając po ręcznik. Osuszyłam nim swoje blade ciało, wciągając na siebie czystą bieliznę. Spojrzałam w lustro, delikatnie uśmiechając się na widok szeroko uśmiechniętej dziewczyny. Szybko przemyłam twarz zimną wodą i ruszyłam w stronę toaletki. Usiadłam na białym drewnianym stołku i biorąc do ręki grzebień zaczęłam rozczesywać moje długie, gęste włosy. Spięłam je w koka, wpinając w niego nieduży biały kwiatek. Zrobiłam makijaż i odłożyłam ostatni pędzel z powrotem do kubeczka. Powolnym krokiem udałam się do szafy, chwyciłam wieszak, aby po chwili całkowicie ściągnąć z niego suknię. Delikatnie przesuwałam w niej swoje ciało do momentu gdy doszłam do malutkiego suwaka. Moja twarz nabrała skoncentrowanego wyrazu gdy po raz trzeci nieudolnie próbowałam go zapiąć. Usłyszałam cichy chichot, spojrzałam w stronę otwartych drzwi i ujrzałam roześmianą twarz mojej mamy, widocznie przyglądała się tej całej sytuacji. Mój wzrok, skierowany w jej stronę dał jej do myślenia, i od razu podeszła do mnie bezproblemowo zapinając zamek. Oparła brodę na moim ramieniu i szepnęła mi coś na odprężenie. Spojrzałam w lustro ostatni raz i chwytając do ręki mały bukiecik udałam się w stronę drzwi.
Moje ręce zadrżały ze zdenerwowania, kiedy stałam na końcu białego dywanu, który wyznaczał drogę do ołtarza. Rozglądnęłam się w około. Tylko moi rodzice i rodzice Harrego. Tylko tyle było nam trzeba. Instynktownie mocniej ścisnęłam rękę mojego taty, kiedy prowadził mnie do ołtarza. Nawet po mimo altanki, wiatr delikatnie zawiewał włosy wokoło mojej twarzy. Spojrzałam na Harrego, jego oczy mieniły się różnymi odcieniami zieleni, chwyciłam jego wyciągniętą dłoń i podeszłam bliżej. I stało się. Powiedzieliśmy sobie sakramentalne „Tak”. Brunet obrócił mnie w swoją stronę. Pod wpływem emocji z moich oczu spłynęły łzy, ale tym razem to były łzy radości.
-Nie płacz-powiedział scałowywując stróżki łez z mojego policzka.-Nie są mnie warte.
Powiedział i przypieczętował to pocałunkiem, który bez wahania oddałam. Jego malinowe usta delikatnie muskały moje, co dawało mi poczucie bezpieczeństwa.
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też.
~-------------------------------------------------------------------------------------------------
piątek, 7 czerwca 2013
Zayn
Przepraszam za tak długą przerwę, mam nadzieję że to opowiadanie się wam spodoba, bo trochę się natrodziłam przy nim :) liczę na komentarze :D czytasz =komentujesz miłego czytania. <http://www.youtube.com/watch?v=gdzJ9wyV3QU> włączamy i czytamy <3
~-----------------------------------------------------------------------------------
~-----------------------------------------------------------------------------------
Obiecałam sobie, że nie będę wspominać, a codziennie oglądałam nasze wspólne zdjęcia. Obiecałam sobie, że nie będę płakać, a co rano budziłam się z podpuchniętymi oczami. Obiecałam sobie, że nie będę nikogo obwiniać, a winię Ciebie. Za to, że w tak banalny sposób się poddałeś. Za to że nie walczyłeś o to co miałeś, a raczej mieliśmy. Obiecałeś że nikt ani nic nie jest w stanie zburzyć tego co było między nami, jednak jak widać niektóre obietnice przekraczają nasze możliwości. Głupie obietnice „na zawsze”… Na zawsze tu, na zawsze razem, na zawsze twój… Szkoda tylko, że to „na zawsze” szybko się kończy. To tylko puste słowa, które tak naprawdę nic nie znaczą. Dopiero po jakimś czasie uświadomiłam sobie, że w tak krótkim czasie, można się od kogoś dosłownie uzależnić. Czuć pustkę, kiedy nie ma tej osoby blisko nas, a jedyne co ja czuję teraz to łzy, które spływają po moich policzkach. Smutek, żal i jedno wielkie rozczarowanie, po tym jak ofiarowałam Ci całą siebie, a ty tak po prostu tak bezczelnie to wykorzystałeś. Nic nie mówiłeś, kiedy nasz „związek” się kończył, patrzyłeś się na mnie tym przeszywającym wzrokiem nawet nie zdając sobie sprawy z tego jak bardzo mnie ranisz. Liczyłam na to, że będę mogła mieć w tobie oparcie kiedy będę tego potrzebować, chciałam mieć pewność, że nic i nikt tego nie zmieni a jednak myliłam się. Wtedy moje pozytywne myślenie załamało się w obliczu rzeczywistości. Nie oczekiwałam od Ciebie buntu, czy ogromnego sprzeciwu, chciałam jedynie abyś powiedział, że Ci zależy, że możemy być razem mimo twojej kariery, jednak tak się nie stało, co wywołało duży uśmiech na twarzach ludzi z Modestu. Kolejne łzy znaczyły mokrą dróżkę na moich policzkach. Otarłam ją szybko, podwijając nogi pod brodę. Wzrok skierowałam na ekran telefonu, z nadzieją, że może stać Cię jeszcze na najgłupszego SMS’A jednak to tylko złudna nadzieja. Odłożyłam telefon i kolejny raz potarłam czerwone już policzki, co powoli stawało się rutynową czynnością. Przymknęłam oczy, zaczęłam przypominać sobie każdy dzień w twoim towarzystwie. Każdy śmiech jak i każdą łzę. Każdy zachód jak i wschód, moje tęczówki puściły kolejną falę słonych łez na samo wspomnienie. Usłyszałam cichutkie pukanie do drzwi. Nie wstałam, liczyłam na to że komuś się znudzi i sobie pójdzie jednak pukanie nie ustawało. Niechlujnie zebrałam się z kanapy i ruszyłam w stronę drzwi. Nacisnęłam klamkę i zaniemówiłam. Stałam jak oniemiała patrząc jak twoje policzki zapełnia fala łez. Przykucnąłeś próbując wydusić z siebie słowo, jednak nic nie zdołało umknąć z twoich ust. Jedyne co udało mi się zrobić to przyłożyć rękę do ust w geście totalnego zaskoczenia. Dławiłam się swoimi własnymi łzami nie potrafiąc nic z siebie wydusić. Uniosłeś głowę, przeszywając mnie swoim spojrzeniem, nie mogłam się powstrzymać żeby nie spojrzeć w twoje czekoladowe tęczówki. Zrobiłeś krok w przód, jednocześnie wyciągają ręce w geście uspokojenia, lecz dobrze wiedziałam że sam jesteś zestresowany tą całą sytuacją. Zamknęłam drzwi, kiedy troszeczkę pewniej wszedłeś w głąb mieszkania.
-Ja…- zacząłeś, jednak nie byłeś w stanie mówić dalej.-Prze..przepraszam-wyszeptałeś, po czym zacisnąłeś oczy aby powstrzymać cisnące się łzy. Jednak na niewiele się to zdało. Podeszłam niepewnie i położyłam swoją drobną dłoń na twoim drżącym policzku. Powoli uspokajałeś swój nierówny oddech.
-Ja na prawdę żałuję ….przepraszam.-wydusił po czym całym ciałem naparł na moje. Uczyłam się go na nowo, nowy gest, każdy nowy dotyk poznawałam od nowa. Zaciągnęłam się jego zapachem zaplatając ręce wokół twojej talii. Odsunęłam się od ciebie, wzięłam głęboki oddech i złączyłam twoje usta razem ze swoimi. Przez chwilę trwaliśmy tak jednak zacząłeś oddawać pocałunek delikatnie go pogłębiając.
Zaczarowana czułością pocałunku delikatnie zatrzepotałam rzęsami, aby dopiero po chwili całkowicie zamknąć oczy, delektując się smakiem twoich pełnych ust.
Już nic nie może nas rozłączyć…
~--------------------------------------------------------------------------------------------
niedziela, 5 maja 2013
Opowiadanie #8
*Normalnie (oczami Niki)*
-It's time to get up in the morning.......-usłyszałam cichy głos kędzierzawego, który wybudził mnie ze snu. Poczułam się dziwnie, ale zarazem bezpiecznie. Nic nie mówiłam wpatrywałam się w chłopaka, który bawił się palcami mojej chłodnej dłoni. Powoli zaczynałam ufać. Ale co to jest zaufanie ?? Dla mnie to jest taka malutka część twojego serca, którą ofiarujesz komuś w zamian za poczucie bezpieczeństwa, za drobny gest, którym może okazać się zwykły, nic nie kosztujący uśmiech, a to wszystko po to, aby wywołać radość i szczęście u osoby na której nam zależy. A jego dotyk dłoni, bezpieczeństwo zawarte w każdym geście pozwoliły mi stać się odrobinkę pewniejszą osobą….
-O czym tak myślisz księżniczko ??- usłyszałam melodyjny głos chłopaka, który sprowadził mnie na ziemię.
-A o wszystkim i o niczym….
-Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zła, że położyłem się koło Ciebie ?-spytał i skierował swój wzrok na mnie, na co ja tylko pokiwała przecząco głową. Przekręciłam się na drugi bok, niespodziewanie poczułam dłoń chłopaka na swojej talii. Jego ciepły oddech otulał moją szyję wywołując przyjemne dreszcze. Mam takie wrażenie, że dzisiejszy poranek zmieni wszystko.
-To jak, śniadanie ?-brunet dosłownie wymruczał mi do ucha.
-Śniadanie…..ale nie chce mi się wstaaaać- ciągnęłam dalej patrząc na zniecierpliwioną minę chłopaka, który stał już przede mną.
-Oj, dobra! W takim razie śniadanie przyjdzie do Ciebie.- powiedział i zanim zdążyłam mu odpowiedzieć zniknął za drzwiami sypialni. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. A był to uśmiech, który wywołała druga osoba. Po niespełna 20 minutach chłopak wszedł do sypialni z ogromną tacką z różnego rodzaju smakołykami. Uśmiechnęłam się do niego i odkryłam kawałek łóżka na znak żeby dołączył. Nigdy nie odważyła bym się na tak duża bliskość do kogoś kogo znam zaledwie 2 dni. Bliskość drugiej osoby jest do życia koniecznie potrzebna. Jest, to prawda, ale czy bliskość każdej osoby. Kiedyś moje myślenie ograniczało się do tego, że "Każdy jest taki sam, każdy rani i wykorzystuje". Ale nagle zjawił się ON. Osoba, która nawet najmniejszym gestem, na każdym kroku pokazuje ile jest w stanie poświęcić dla mnie, pokazuje jak stara się aby zaspokoić nawet najmniejsze obawy przed "umieszczeniem" go w katygorii tych złych.
~----------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podobało. Przepraszam, że taki krótki ale życie..... Mam nadzieję, ze chociaż 2 kom ?! Proszę <3
środa, 1 maja 2013
Harry
Przepraszam,że z Harrym ale miałam nie dawno urodziny i to jest taki mini prezent dla mnie samej <3 Miłego czytania :) <http://www.youtube.com/watch?v=FOjdXSrtUxA> włączamy i czytamy *.*
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Lód szczelnie okrywał ciemne uliczki miasta. Wiatr „podrywał” z dróg puszysty śnieg zawiewając go w około mojej twarzy, szczypiąc przy tym odmrożony już nos. Robiło się coraz ciemniej i zimniej. Nie mam pojęcia dlaczego Harry wybrał taką porę dnia na nasze spotkanie, jednak jak sam powiedział to nie zwykłe przyjacielskie spotkanie, on określił to mianem „czegoś więcej”. Ale w końcu noc ma w sobie tę magię, której dzień nigdy mieć nie będzie … Nocą łatwiej pokazać swe pragnienia i uczucia. Może to był powód…
-[T.I]!- usłyszałam za plecami dobrze znany mi już głos. Odwróciłam się i ujrzałam biegnącego w moją stronę bruneta, owiniętego dużym, białym szalikiem.
-Hej, przepraszam za spóźnienie ale musiałem coś pilnie załatwić.- powiedział i ucałował mój pulchny policzek.
-Nic się nie stało.
-To jak, idziemy ?!- zaproponował na co ja jedynie skinęłam lekko głową. Szliśmy powoli w stronę lodowiska, co chwila mijając obce twarze.
-Umiesz jeździć na łyżwach ?- z zamyśleń wyrwał mnie głos chłopaka.
-Nie, ale często obserwuje innych, to chyba fajna zabawa.
-Tak, dlatego tam pójdziemy, ale spokojnie nauczę cię.- powiedział i poszedł w stronę wypożyczalni. Wręczył mi parę łyżew do rąk i ruszyliśmy w stronę najbliższej ławeczki. Ubrałam je, dokładnie sprawdzając jeszcze raz każde zapięcie, po czym weszłam na lód. Przelotnie spojrzałam na Harrego, który jednym szusem, okrążył całe lodowisko. Chwyciłam się mocno barierki i stawiałam kolejno malutkie kroczki. Czułam się nieco skrępowana, widząc jak małe dzieci radzą sobie lepiej niż ja. „No! Zepnij dupcię [T.I], dasz radę” powtarzałam sobie w głowie.
-Może przydała by Ci się pomoc ?- usłyszałam głos Loczka zaraz nad moim uchem.
-Myślę, że to dobry pomysł.- odparłam, i poczułam jak ściąga moją dłoń z barierki, delikatne splatając nasze palce. Drugą dłoń natomiast położył na mojej talii. Coraz pewniej poruszałam się po lodzie, jednak Hazz dalej trzymał mnie za rękę abym nie upadła. Zabawa trwała by w najlepsze, gdyby nie pogoda. Wiatr wiał coraz mocniej. Ludzie już dawno opuścili lodowisko. My także, oddaliśmy łyżwy do wypożyczalni i ruszyliśmy dalej.
-To może gorąca czekolada ? Ja stawiam.- zaproponował Loczek.
-Bardzo chętnie.-odparłam i posłałam chłopakowi subtelny uśmiech.
Weszliśmy do kawiarni, zawiesiliśmy nasze kurtki na wieszakach i zajęliśmy stolik.
-Zaczekaj sekundkę, ja coś zamówię i zaraz wracam.- powiedział brunet odchodząc od stolika. Ja za ten czas rozglądnęłam się po pomieszczeniu. W jednym koncie stał kominek, a po drugiej stronie bogato przyozdobiona choinka. Z głośników radia, wydobywały się dźwięki, dobrze znanych mi piosenek.
-Pięknie tu, prawda ?- powiedział chłopak stawiając przede mną kubek z gorącą czekoladą i kawałek cieplutkiej szarlotki.
-Dziękuję. Tak, znałeś to miejsce wcześniej ?-zapytałam i zwróciłam wzrok w stronę chłopaka.
-Tak, bardzo lubię tu przychodzić.- odpowiedział po czym zajął się swoim kawałkiem ciasta. Upiłam jeden łyk napoju, jednak odwróciłam się, czując na sobie wzrok Stylesa, który jedynie zaśmiał się cichutko.
-Masz….- nie dokończył. Chwycił delikatnie moją dłoń, unosząc jednocześnie mój podbródek do góry. Spojrzałam chłopakowi w zielone tęczówki, które były wyjątkowo rozpromienione. Z oczu chłopaka można było wyczytać pragnienie, miłość ale za razem… strach.
Przybliżył się tak, że nasze czoła się stykały. Ujął moją twarz w swoje dłonie, i subtelnie złączył nasze usta w czułym pocałunku, delikatnie zlizując językiem czekoladę z mojej górnej wargi. Chłopak odsunął się ode mnie, jakby chciał sprawdzić moją reakcję jednak ja uśmiechnęłam się tylko, pocałunek jest jak obietnica. To jak słowa „Tak, będę Cię kochać”. Wtuliłam się w ramiona Harrego, on jedynie złożył drobny pocałunek na moim czole, delikatnie oplatając moje ciało swoimi rękami. Posiedzieliśmy tak jeszcze chwilkę, karmiąc się nawzajem ciastem. Następnie Loczek zapłacił i zaczęliśmy ubierać nasze, kurtki. Zanim wyszliśmy Harry jeszcze raz sprawdził czy jestem dokładnie „opatulona” szalikiem i wyszliśmy z lokalu. Szliśmy oświetloną ulicą Londynu, trzymając swoje dłonie nawzajem w uścisku. Chłopak zatrzymał się przed drzwiami do swojego domu. Swoje dłonie umiejscowił na mojej talii, musnął swoimi malinowymi ustami czubek mojego nosa, a następnie usta.
Uśmiechnęłam się kiedy już skończył, i wtuliłam się w jego tors, swoje ręce zawieszając na szyi bruneta.
-Kocham Cię [T.I]- powiedział mi do ucha, jednocześnie składając wrażliwy pocałunek na mojej szyi.
-Ja ciebie też Harry.- wyszeptałam i cmoknęłam chłopaka wprost w jego nabrzmiałe usta.
Czy ktoś rozumie pojęcie miłość? Ja ciągle to tego dążę. Jestem gdzieś po środku rozwikłania tej zagadki, daleko mi do mety jednak mogę stwierdzić, że ja już znalazłam swoją miłość.
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
wtorek, 30 kwietnia 2013
Niall
*Oczami Nialla*
Bez zastanowienia wsiadłem do czarnego samochodu, i ruszyłem w stronę domu brunetki. Pospiesznie wysiadłem z pojazdu i zapukałem do brązowych drzwi, twojego mieszkania. Otworzyła, nawet w za dużym dresie i niechlujnie spietych włosach wyglądała ślicznie. Wpuściła mnie do środka, nawet nie zdążyłem nic powiedzieć...
-Wiem, nie był mnie wart. Jestem silna i nie wolno mi płakać po kimś takim jak on...- nie dokończyła bo "zamknąłem" ją w swoich ramionach szepcąc ciche "Zuch dziewczynka". Wypuściłem brunetkę z uścisku i podążyłem w stronę kuchni. Zaparzyłem dwa kubki gorącej herbaty, po czym podszedłem do dziewczyny, która siedziała już na białej sofie. Postawiłem napoje na malutkim szklanym stoliczku, i chwyciłem dłonie [T.I]...
-Pamiętaj mała... nikt, nikt nie jest wart twoich łez.- Powiedziałem i starłem kciukiem łzę, która spływała jej po policzku. [T.I] uśmiechnęła się tylko, i sięgnęła po piltota od telewizora. Film się zaczął. Widziałem jak brązowe tęczówki dziewczyny ronią co chwila kolejne gorzkie łzy. Przytuliłem [T.I] do siebie gładząc ją po plecach w geście uspokojenia. Wtedy zrozumiałem, że ćpunowi, dawka czystego towaru. Matce, widok syna wracającego z Iraku. Synowi, przez godzinę trzeźwy ojciec. A mi co daje szczęście ?! Mi szczęście dają twoje cichutkie szepty do snu, twój poranny uśmiech i nawet te łzy, które w tym momencie moczą mi koszulkę. I proszę stań się moją, jedną łzą - a nie będę nigdy płakał żeby Cię nie stracić. I nie wiem jak bardzo bym chciał, żebyś była moją malutka perełką, osobą o która mogę się troszczyć i kochać ją całym swoim sercem.....
-Niall...- dziewczyna zaczęła niepewnie...
-Tak ?
-Dziękuję.- powiedziała i posłała mi subtelny uśmiech.
Nie łudzę się.Wiem, że ona mnie nie kocha, ale będę o to walczył.W życiu bowiem są rzeczy, o które warto walczyć do samego końca...A ona?A ona jest tego warta. Wziąłem głęboki oddech i..
-[T.I], ja ..ja wiem, że w najmniejszym stopniu nie zastąpie Ci jego, ale ja kocham Cię .. całym sercem.- powiedziałem i spojrzałem w brązowe oczy dziewczyny, które świeciły się jak małe brylanciki.
-Już od dawna jesteś na jego miejscu..- powiedziała i delikatnie złączyła nasze usta w wrażliwym pocałunku.
Od tego momentu wiedziałem, że moje miejsce jest tutaj. Przy tobie, wtedy gdy mnie potrzebujesz i wtedy gdy masz mnie dość. I obiecuje sobie, że jeżeli przeze mnie twoje oczy bedą płakać nigdy sobie tego nie wybaczę....
-Ja Ciebie też..- dodała i wtuliła się mocniej w moje ramiona.
wtorek, 23 kwietnia 2013
Opowiadanie #7
*Perspektywa Lou*
Obserwowałem bacznie dziewczynę, która wchodząc do mojego domu była wyraźnie zestresowana, jednak minimalny brak pewności siebie sprawiał, że dziewczyna była urocza. Zaczęcającym ruchem ręki wskazałem brunetce salon. Usiadła na jasno-czerwonej kanapie i podkuliła nogi pod brodę. Film się zaczął, dziewczyna jakby się otworzyła. Śmiała się razem ze mną, a jej uśmiech był jak najwspanialsza nagroda dla moich oczu. Co chwilę spoglądałem na Julie jednak oczy brunetki co chwilę delikatnie się przymykały. Kiedy dziewczyna oddała się w objęcia Morfeusza, ja podniosłem z kanapy jej delikatne ciałko i zaniosłem do sypialni. Korzystjąc z okazji, że brunetka śpi ucałowałem jej blady policzek po czym wyszedłem z pokoju.
*Perspektywa Harrego*
Dziewczyna siedziała cichutko wtulona we mnie, podczas gdy ja wsłuchiwałem się w jej głośne bicie serca. Przytuliłem ją mocniej, a ona położyła swoją malutką dłoń na mojej klatce piersiowej. Wtedy doznałem uczucia jakiego wcześniej nie udało mi się doświadczyć bo zmieniając ludzi jak rękawiczki, umywasz tylko ręce przed poczuciem odpowiedzialności. A ja czułem się na swój sposób odpowiedzialny za nią. Wtedy poczułem jak głowa Niki delikatnie zsuwa się po moim ramieniu, odwróciłem się i zobaczyłem jej malutką, opaloną twarzyczkę. Dziewczyna westchnęła cichutko, pogłębiając się w śnie. Uniosłem ciało brunetki do góry, i podążając schodami udałem się do sypilani Niki. Położyłem ją na łóżku, przykrywając jej chłodne ciałko kołdrą. Stałem przez chwilę jak wryty nie móc oderwać wzroku od słodko śpiacej Niki, która co chwila przekręcała się z boku na bok. Bałem się tego "kroku" jednak po krótkiej chwili zastanowienia delikatnie ułożyłem się obok brunetki, która wtuliła sie we mnie jednocześnie "wkopując" swoją jedną nogę między moje, na co ja cichutko się zaśmiałem. Ułożyłem głowę, na poduszce jednocześnie całując w czółko śpiącą dziewczynę i udałem się do krainy snu.
* Perspektywa Julie*
Obudziłam się w miękkim łóżku, rozglądnęłam się po pokoju, nikogo nie było. Wstałam, otworzyłam kolejne drzwi jakie były na krytarzu. Los chciał, żeby to była łazienka. Obmyłam twarz zimną wodą, i wytarłam ją pierwszym lepszym ręcznikiem, który wisiał na wieszaku. Wyszłam z pomieszczenia i udałam się w stronę kuchni. Przy blacie zobaczyłam Lou, któremu na mój widok usta ułożyły się w półksiężyc. Podeszłam bliżej. Usiadłam na wysokim barowym stołku na przeciwko niego i wpatrywałam się uważnie w każdy ruch chłopaka.
-Jak sie spało ?- zapytał wlewając kolejną porcję cista na naleśniki na rozgrzaną patelnię.
-A bardzo dobrze, dziękuję. A tobie ??- zapytałam wyczekując odpowiedzi.
-Również dobrze.- powiedział i "zagonił" mnie do jadalni. Po skończonym posiłku, wstawiłam talerze do zmywarki i udałam się do salonu. Zaczęła się rozmowa z Lou, otworzyłam się przed nim. A za każdym razem kiedy jego błękitne tęczówki przenosiły "kurs" na mnie, odbierało mi mowę. Nagle usłyszałam dzwonek telefonu, sięgnęłam reką do stolika, gdyż wczoraj telefon został tutaj. Nacisnełam zieloną słuchawkę.
-Słucham ?
-Hej, Julie! Jak tam, już nawet do mamy nie zadzwonisz?- usłyszałam w telefonie głos rodzicielki.
-Mamo, nawet nie wiesz jak tęsknię, przepraszam ostatnio dużo się wydażyło...
-Nic się nie stało, co tam u was ??
-Wiesz wszytsko w pożądku, przepraszam Cię ale muszę już kończyć zadzwonię wieczorem, obiecuję.- powiedziałam i zakończyłam rozmowę. Całej sytuacji przyglądał się niebieskooki, który był wyraźnie zaszokowany całym tym zajściem.
-Naucz mnie czegoś po Polsku, to raczej nie wyjdzie na dobre ale ... możemy spróbować.- Powiedział i machnął ręką na znak, że mam podejść.
-No dobra, najpierw coś prostego.. "Dziękuję"- powiedziałam kierując swój wzrok w stronę chłopaka.
-Co ?! Czekaj... spóbuje. "Dzenkuje".- wydudkał chłopak na co ja momentalnie wybuchłam śmiechem.
~-----------------------------------------------------------------------------------------------
Niedługo #8 :)
niedziela, 21 kwietnia 2013
Opowiadanie #6
Miłego czytania :)
~---------------------------------------------------------------------------------------------
Z każdym kolejnym sygnałem, co raz bardziej czułam jakbym miała dostać ataku epilepsji. Nikt nie odbierał. Wcisnęłam czerwoną słuchawkę, rzucając telefon gdzieś na łóżko. Nie miałam powodu żeby płakać, i nie robiłam tego ale czułam smutek, żal i taką minimalną rozpacz. Usłyszałam dzwonek do drzwi "Nie ma mnie" pomyślałam jednak ruszyłam swoje 4 litery z podłogi i podeszłam do drzwi. Delikatnie przekręciłam klamkę drewnianych, ciemno brązowych drzwi a w progu ujrzałam jego. Czarujący uśmiech, który działał na mnie jak kolejna dawka heroiny dla narkomana. Włosy, które w totalnym nieładzie, razem z jego rysami twarzy tworzyły idealną całość. Chciałam ze szczęścia, że jest rzucić mu się na szyję, ale było coś co mówiło "Nie, nie ufaj!".
-Wiesz, że nie musisz dzwonić....- powiedział brunet na co ja spojrzałam na niego z miną w stylu "WTF?!"
-Nie musisz dzwonić, bo ja czuję kiedy mnie potrzebujesz :) - powiedział i wszedł do środka.
-Napijesz się czegoś?- zaproponowałam po czym machnęłam ręką na znak, żeby udał się za mną.
-Herbatę, jeśli można oczywiście.- powiedział i "rzucił" mi najbardziej onieśmielający uśmiech w życiu. Uśmiech to prosty mechanizm...jeżeli Twoje serce jest szczęśliwe, gęba sama się otwiera i wietrzy zęby. Tak było w tym przypadku, gdyż bez wahania go odwzajemniłam. Odwróciłam swój wzrok w stronę Harrego, żeby podać mu kubek, a w jego dłoni ujrzałam ciemno-brązową torbę. Zdezorientowana zaczęłam się zastanawiać, czy to faktycznie Hazz czy seryjny morderca, który w tej torbie trzyma jakieś ładunki wybuchowe, jednak ta myśl szybko wyleciała mi z głowy. Znalazłam w sobie tyle odwagi, żeby spytać chłopaka co w niej ma.
-Amm...H-Harry, po co Ci ta torba??- wyjąkałam i skierowałam wzrok na rękę chłopaka.
-No mam tam różne ciekawe filmy i takie tamm no wiesz..bo niechciałbym, żebyś została sama bo Julie jest u Lou i ...- powiedział a na jego rumianych policzkach pojawiły się rumieńce. W tym momencie troszeczkę się wystraszyłam, wiem jak się kończą "wieczory filmowe" więc byłam pewna iż Julie nie wróci na noc do domu. Ale mimo wszytsko w moim serduszku znalazło się trochę miejsca dla tego "Lovelasa", więc kiwnęłam twierdząco głową w stronę chłopaka, a na mój gest na jego twarzy znów zagościł uśmiech.
-To filmy zostaw w salonie, a torbę zanieś do sypialnii, wiesz pierwsze drzwi po lewej.- powiedziałam do chłopaka, a gdy poszedł zgarnęłam swoją piżamkę, krzyknęłam głośne "Idę pod prysznic" i weszłam do łazienki. Weszłam pod strumienie ciepłej wody i zamknęłam oczy. Wtedy uświadomiłam sobie, że nawet jeśli nie teraz, nie za 2 tygodnie ani za miesiąc ale kiedyś chciałabym być szeptem dla twoich uszu, blaskiem twoich oczu, melodią twego serca, lekkością twojej duszy. Wyszłam z kabiny i "wskoczyłam" w piżamę.
Opuściłam zaparowane pomieszczenie i udałam się w stronę salonu, gdzie stał Loczek z ręcznikiem przewieszonym przez ramię.
-Teraz moja kolej - powiedział, po czym podszedł do mnie. Widząc iż się nie cofam delikatnie musnął moje czoło swoimi malinowymi ustami- Wybierz jakiś film, a ja zaraz wrócę- dodał i znikną za drzwiami łazienki. Westchnęłam cichutko i podeszłam do całej "piramidki" filmów. Wybrałam jakąś komedię i włączyłam ją, po czym udająłam się do kuchni w celu przygotowania popcornu. Wyjęłam go z mikrofalówki i wsypałam do szklanej miski. Zgasiłam światło i "po omacku" doszłam z powrotem do salonu. Usiadłam po jednej stronie jasno-beżowej sofy i wlepiłam swój wzrok w ekran telewizora. Nagle poczułam jak ktoś okrywa mnie kocykiem, odwróciłam wzrok i ujrzałam Loczka, który na twarzy miał wymalowany uśmiech, ale nie taki zwyczajny, taki czuły. Z jego oczu można było wyczytać troskę. Może tylko minutę pełnej uwagi, dzień dyskretnej troski i kilka niczym niespowodowanych, ciepłych słów, wypełniających zimną pustkę w sercu, poczucia wyjątkowości w zwyczaju banale. Może tylko tyle pragnę.? Jeśli tak to zostań tu ! Przy mnie.
-To widzę, że komedia?!- spytał chłopak siadając po drugiej stronie sofy. Na jego pytanie odpowiedziałam tylko skinieniem głowy, i poprawiłam koc. Brunet przez cały film posyłał mi uśmiechy i spojrzenia, jednak nie tego chciał. Uspokoiłam swój nierówny oddech i ...
-No....wiesz.. bo może..- zaczęłam ale nie dokończyłam bo Hazz siedział już obok mnie.
-Oczywiście.- odparł po czym inteligetnie "wślizgnął" mi się pod kocyk i objął mnie ramieniem.
-Nie zapomnij nigdy - nosić w sobie troski o innych, i pomagaj nieproszony a będziesz w życiu spełniony, ja jestem...- powiedział i dotknął swoimi ciepłymi ustami moje czoło przyciągając jeszcze bardziej do siebie.
~---------------------------------------------------------------------------------------------
Opowiadanie #5
*Oczami Harrego*
Dziewczyna jest inna. Nie jest pięknością świata, ale dlaczego ma być ?! Nie szukam ideału, szukam dziewczny, która wrzuci mnie latem do basenu, w zimie będzie rzucać śnieżkami. W jesień będzie leżała ze mną w stercie liści a wiosną na trawie. I nie musi być ideałem dla innych dla mnie będzie najważniejsza. Było coś co zaciekawiło mnie w niej. Brak pewności siebie, bo gdy próbowałem spojrzeć jej w oczy natychmiast odwracała wzrok. Wiem, że to dziwne ale ona w pewien sposób maluje uśmiech na drugiej połowie mojego serca. Każdym, nawet najmniejszym gestem. A ja wierzę w prawdziwą miłość zrodzoną w sercu. Pragnę dać się jej oczarować i poczuć jej siłę i piękno. Ale czy Nika chce ?! I ja Harry Styles pozwoliłem namącić sobie w głowie przez 19- latkę. Ale człowiek jest bezbronny wobec swoich uczuć. Pokażę jej jak można kochać, nauczę, że nic przez to nie straci. I nigdy nawet w największej goryczy życiowej porażki nie przestawaj marzyć,…bo marzenia jak magiczny lot ptaków,potrafią przenieść cię na bezpieczny brzeg, na którym odzyskasz wiarę,zbudujesz nowy dom i odnajdziesz miłość. Ja odnalazłem, i muszę o nią walczyć.
*Normalnie(oczami Niki)*
Harry jeszcze ubierał się w moim pokoju, podczas gsy ja zeszłam zrobić śniadanie. Cichutko na palcach weszłam do salonu, żeby zobaczyć czy Julie jeszcze śpi. I co zobaczyłam. Lou i Julie spali razem na kanapie wtuleni w siebie. W pewnym sensie poczułam ulgę, bo szczęście kogoś bliskiego jest dopełnieniem twojego szczęścia, a ja kocham ta gówniarę nad życie, i przyjaciel to jest osoba, która za iskierki w twoich oczach zrobi wszystko, absolutnie wszytsko, taka była Jul. Nie budząc "gołąbeczków" poszłam do kuchni zrobiłam grzanki, i kakao, zabrałam Nutellę i pognałam ze śniadaniem do sypialni. Tak siedział Harry, który obdarzył mnie ogromnym uśmiechem podsuwając się na łózku. Położyłam tackę z jedzeniem i zachęciłam chłopaka do skonsumowania posiłku.
-Co tam ciekawego na TT ??- zapytałam delikatnie spoglądając mu w ekran tableta.
-A nic takiegio, jednak kiedy chłopak siegnął po kubek z kakaem ujrzałam post, który Hazz dodał 6 min temu.
-Ej ?! Nie podlądaj!- powiedział obrażonym tonem Harry, jednak nic nie robił aby mi przeszkodzić go przeczytać.
-Co tam ciekawego na TT ??- zapytałam delikatnie spoglądając mu w ekran tableta.
-A nic takiegio, jednak kiedy chłopak siegnął po kubek z kakaem ujrzałam post, który Hazz dodał 6 min temu.
-Ej ?! Nie podlądaj!- powiedział obrażonym tonem Harry, jednak nic nie robił aby mi przeszkodzić go przeczytać.
Nie świadoma tego co robię, uśmiechnęłam się do małego ekranu i oddałam chłopakowi tableta, nawet nie spoglądając mu w oczy. Ale nie dlatego, że obawiam się iż ktoś ponownie może złamać mi serce, bo szczerze mówiąc to już nie ma czego łamać.
-Może pójdziemy na spacer?- z lekkiego rozłączenia się z rzeczywistością wyrwał mnie głos chłopaka, któremu uśmiech nie schodził z twarzy.
-T-tak pewnie czemu nie ?!- powiedziałam i weszłam do łazienki.
**
-Gotowa ??
-Gotowa!
Wyszliśmy na zewnątrz, leciutki wiatr muskał moją opaloną buzię. Pogrążeni w rozmowie, przeszliśmy cały park, ale nie wiem dlaczego, dobrze mi było w jego towarzystwie. I w tym momencie nie było ważne to, że jutro wszytskie magazyny plotkarskie będą trąbić o mnie na lewo i prawo, czułam się kimś, czułam, że nie jestem gorsza, czy inna. Czasem warto zacząć coś, czego jest się niepewnym, by spróbować i sprawdzić, czy to coś warte jest naszego czegoś. Spróbowałam się otworzyć, i nie żałuję. W między czasie usłyszałam dzwonek telefonu, wyjęłam go z kieszeni spodenek i przepraszając Harrego, wcisnęłam zieloną słuchawkę.
-Hej, Nika gdzie jesteście??- usłyszałam głos przyjaciółki.
-Na spacerze, ale już wracamy.
-Ok, bo Lou zaprosił mnie do siebie na film, i chciałam się zapytać czy masz klucz do domu??
-Mam o nic się nie martw, miłej zabawy, kocham. - powiedziałam i zakończyłam rozmowę.
-Wracajmy już, odprowadzę Cię.- zaproponował Loczek na co ja jedynie skinęłam głową na tak i ruszyliśmy w stronę mojego domu.
-Dziękuję.- powiedziałam wchodząc do domu.
-Za co ??
-Za.. no nie wiem, za wszystko.- powiedziałam jeszcze raz i zamknęłam za sobą drzwi.
Teraz pojawiła sie pustka, smutek, że ON jest ale nie obok ciebie, i chociaż i tak nie mam odwagi, aby powiedzieć jedno miłes słowo, czy spojrzeć mu w oczy, jest pustka, która jest w pewien sposób określeniem... tęsknoty ?! Udałam się do sypialni Julie, którą po sobie posprzątałam i weszłam do swojej, usiadłam po jednej strony łóżka, bezczynnie wpatrując się w tą drugą, na której dosłownie 2 godz temu leżał Harry.
Wtedy uświadomiłam sobie, że moje jedno serce, dwoje oczu, uszu, usta i nos, 7 litrów krwi, 206 kości, 5 i pół miliona czerwonych krwinek oraz 60 trylionów DNA mówią: TĘSKNIE ZA NIM. Bez chcwili zastanowienia wykręciłam numer Harrego i przyłożyłam telefon do ucha.
~----------------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec, niedługo cz. 6 :)
piątek, 19 kwietnia 2013
Opowiadanie #4
Ciepło bijące od chłopaka powoli uspokajało moje drżące ciało, a oddech zaraz przy moim uchu, powoli stabilizował nierówne dotychczas bicie serca. Poczułam się na swój sposób .... no właśne jak ?! To uczucie nie miało ukreślonej nazwy. A może to poprostu bezpieczeństwo??! Jednak to trwało tylko chwilę, do czasu gdy uświadomiłam sobie co właśnie się dzieje. Dosłownie wystraszona tego co miałam w głowie odsunęłam bruneta od siebie, na co on zareagował jedynie cichym westchnięciem. Zdążyłam wydusić marne "Dobranoc" i udałam się w stronę mojej sypialni. Masa myśli w głowie dotycząca tylko i wyłącznie jednej osoby to jest coś czego nie mogłam pojąć. Niby coś czujesz ale się boisz ?! Ułożyłam głowę na miękkiej poduszce, jednak nie na długo, iż po paru minutach zaczęłam chodzić po pokoju z jednej strony zaciskając pięści ze strachu a z drugiej miałam motylki w brzuchu kiedy tylko o nim pomyślałam. I nieraz w życiu jest tak, że pragniemy tak wiele, a blokuje nas niepohamowany brak odwagi z myślą `nie zrobię z siebie głupka`. Usłyszałam cichutkie pukanie do pokoju, drzwi zaskrzypiały a zza nich wyłoniły się ciemnokasztanowe loki Hazzy. I znów pojawiło się to uczucie, że cieszysz się jak jest blisko, ale boisz się że za blisko.
-Widzę, że jeszcze nie śpisz?- zapytał zachrypniętym głosem, który doprowadzał mnie wręcz do obłędu. Po czym podszedł i usiadł na podłodze na przeciwko mnie. Pojawił się ....lęk ?! W sytuacjach trudniejszych nie oczekujesz potoku słów od bliskich lecz kawałka dłoni i ciepłego spojrzenia które ukoją LĘK. Loczek popatrzył się w moje ciemnobrązowe tęczówki, i chwycił moją zimnął dłoń, lecz zdążyłam ją zabrać zanim dokońca ją złapał.
-Czego się boisz?- zapytał z troską w głosie, lecz ja milczałam. Co miałabym mu powiedzieć "boje się ciebie, nie ! Raczej tego co do ciebie poczułam". Cisza w tym przypadku nie była niezręczna. Była w pewnym sensie odpowiedzią na pytanie, które Harry zadał 5 min temu.Niektóre odpowiedzi nie wymagają słów. Wystarczy jeno krótkie spojrzenie, trzepot rzęsami, subtelny uśmiech czy też delikatny dotyk... I wszystko jest jasne Loczek wziął mnie na ręce, położył na miękkim łóżku po czym przykrył pościelą a sam biorąc jedną poduszkę położył się na podłodze zaraz koło łóżka.
*
Obudził mnie delikatny wiart "wływający" do sypialni przez otwatre okno. Przeciągnęłam się i spojrzałam po łóżko, Harrego już nie było. Podniosłam wzrok i zobaczyłam go stojącego w drzwiach od łazienki w samych bokserkach. Instynktownie zasłoniłam czy dłońmi.
-Spokojnie, nie jestem nagi możesz otworzyć oczy ..- powiedział zadziornie brunet i zaczął wycierać mokre włosy ... moim ręcznikiem ?!
-Przepraszam Cię najmocniej ale nie będę oglądała jak roznegliżowany bóg nastolatek lata mi po pokoju w samych boskerkach.- odparłam opryskliwie i poczułam jak chłopak ściąga swoimi dłońmi ręce z moich oczu, i przytula mnie do siebie jakby miał to zrobić ostatni raz w życiu. Usłyszałam jak wyszeptał mi do ucha ciche "Już wszystko wiem" i odsunął od siebie, zakładając przy okazji wczorajsze ubrania.
~-----------------------------------------------------------------------------
Niedługo cz. 5 przepraszam, że krótki ale nie mam czasu i weny jutro pojawi się kolejna część i jednopart. :)
niedziela, 14 kwietnia 2013
Harry
Przepraaaaaszam znów Harry ale to już ostatni obiecuję <3 Miłego czytania. <http://www.youtube.com/watch?v=kFfKb_WEkCE> włączamy i czytamy :3
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na początku jest radość, niewinne spojrzenia, pierwszy dotyk. Następnie kochanie, śmiech i szczęście. A teraz coś co nawet nie ma określonej nazwy, smutek, płacz, żal, że pozwoliłam być "zabawką".Było źle... ciągłe przejmowanie się wszystkim, płacz z byle powodu, wieczna tęsknota, potem obojętność, zero emocji. Myślałam że gorzej być nie może - a jest. Teraz zastanawia mnie tylko jedno... jak nazwać uczucie gorsze od obojętności? Czasami ludzie mówiąc dwa cholernie proste słowa, nie zważają na to ile te słowa są warte. Ile uczuć, przywiązania i wspomnień się w nich mieści. A teraz jedyne co jest to głowa pełna nieznaczących już nic wspomnień. Nienawidzę Cię za to, że pozwoliłeś mi Cię kochać. Tak mocno jak nikogo. Rozkochana, wykorzystana i odsunięta od siebie jak przedmiot. Wiesz jak to jest, kiedy chcesz spojrzeć pewnej osobie w oczy, a nie możesz, bo po paru sekundach, musisz odwrócić się, kryjąc łzy ?
Wiesz, jak to jest, kiedy tracisz oddech, bo patrzysz na niego, a z jego zachowania wnioskujesz, że jemu już nie zależy? Nie wiesz? To proszę, nie mów mi o tym, że czas leczy rany. A teraz pojawia sie pytanie, czy warto kochać ?! Nie! Bo po co....... W tym momencie wszytskie emocje opuściły mój umysł, płakałam jak małe dziecko, nieudolnie próbując wycierać łzy rękawem i tak mokrej już koszulki. Podobno czas w którym leczysz rany po upadku jest wprost proporcjonalny do wysokości, z jakiej spadłeś. Siedziałam na srodku ogromnej sypialni ślepo wpatrując się w okno. Łzom pozwoliłam bezkarnie spływac po policzkach. Oddech wyrównywał się podczas gdy ja siedziałam bezczynnie nie przerywając zaczętej wcześniej czynności. Nagle poczułam wibrację w tylnej kieszeni jeasnowych spodenek. Leniwie wyciągnęłam go i czerwonymi od płaczu oczami spoglądnęłam na ekran telefonu "Harrry <33". Odzrzuć !!!! Kliknęłam czerwony klawisz na telefonie po czym całkowicie go wyłączyła. Podeszłam do szafy, z której zaczęłam wyciągać ubrania chłopaka, które pakowałam do ciemnofioletowej torby. W głowie przewijały mi się najpiękniejsze chwile jakie z nim spędziłam, każdy poranek jak i każdy wieczór. Każde wypowiedziane przez niego słowo, nabierało nowe znaczenie. Przypomniał mi się każdy dotyk, każdy nawet najcichszy szept. Ból znów powrócił. Teraz znajdziesz mnie pomiędzy nienawiścią, że odszedłeś a nadzieją, że wrócisz...naiwna ?? Może, ale kochać sie nie da przestać tak po prostu. Z miłością jest jak z zaciemnionym pokojem gdzie nic nie widzisz a wszytko możesz poczuć i wszystkiego możesz dotknąć i spróbować. Znów bezsilnie opadłam na podłogę. W głowie miałam jedynie twoje słowa "Zaufaj, daj się poprowadzić a nie pożałujesz" ha! Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak to naiwnie brzmi. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Podniosłam się z czarnego, puszystego dywanu, po czym udałam się w kierunku drzwi. Otworzyłam! Cisza, znów radość ..ale dlaczego ?? Nie wiem. Strach, przed dotykiem, przed głosem, i uczuciem, które zazwyczaj okresla się mianem "miłośći". Zebrałam w sobie siłę, żeby podnieść wzrok i spojrzeć chłopakowi w te zielone tęczówki, w których za każdym razem się zatracałam. Na widok moich czerwonych od natłoku łez oczu, mina chłopaka z przygnębionej zmieniła wyraz na przestraszoną. Staliśmy w ciszy, chciałam wydusić jedynie "Dlaczego?" Jednak za każdym razem kiedy próbowałam, jakimś dziwnym sposobem brakowało mi sił.
-Mógłbym wejść?- usłyszałam głos bruneta, o którym tak bardzo chciałabym zapomnieć. Kiwnęłam głową na tak i otworzyłam szerzej drzwi. Chłopak wszedł i usiadł na kanapie, podczas gdy ja udałam się do sypialni po spakowane wcześniej rzeczy. Dosłownie rzuciłam je na podłogę dając Harremu do zrozumienia, że może już łaskawie opuścić to mieszkanie. Brunet wstał, podszedł do mnie jednak widząc moje kroki w tył zatrzymał się zachowując bezpiecznął odlegość między nami.
-Ja nie chciałem... ona dla mnie nic nie znaczy.- zaczął jednak przerwałam mu.
-Harry, daj spokój....
- Byłem pijany, wpakowałem się w jakiś głupi zakład, a paparazzi zdążyli zrobić zdjęcie ja nie chcę Cię stracić.......
I w tym momencie w mojej głowie pojawiła się kwestia "wybaczenia". Kiedy mowa o wybaczaniu nie sposób nie wspomnieć o pojęciu, które wydaje się być z nim ściśle związane - o krzywdzie. Poczucie krzywdy - jako jedno z podstawowych doświadczeń osobistych nie jest obce chyba nikomu z nas. Gdybym nie próbowała wybaczyć, cierpiałabym. Gdybym nie wybaczyła też bym cierpiała. Ale wolę ciepieć wiedząc, że obudzę sie w ramionach kogoś, przy którym czuję na swój sposób bezpieczna. Zraniona, ale doświadczona. Wzięłam jeden głęboki wdech, przetarłam łzy rękawem i uniosłam wzrok.
-Wybaczam.....- powiedziałam ledwo słyszalnie, ale wystarczająco głośno aby chłopak mnie usłyszał. Loczek wziął moje zimne dłonie i przytulił mnie do siebie, ale nie tak jak zawsze, nie tylko ciałem ale i duszą. Założył kosmyk opadających na czoło włosów za ucho i przytulił mocniej. Harry położył swoje dłonie na moich policzkach ocierając resztę słonych łez. Spojrzał badawczo w moje brązowe tęczówki i złożył na moich ustach czuły i nienachalny pocałunek. Uczucie jakie mi wtedy towarzyszyło było blisko nieokreślone. Ale wiedziałam, że można nauczyć się kochać od nowa. Chłopak przyliżył swoje usta do mojego ucha i wyszeptał "przepraszam", co ja skomentowałam jedynie pokrzepiajacym uśmiechem. Kocham, na nowo, i ufam od początku......
środa, 10 kwietnia 2013
Harry
Znów Harry ale niedługo kolejna część opowiadania :) miłego czytania < http://www.youtube.com/watch?v=gmAUio9tafk > włączamy i czytamy :3
~-------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Harrego*
Twoje rumiane policzki ogrzewał blask popołudniowego, letniego słońca. Ja stałem jak zaczarowany dokładnie ilustrując każdy centymert kwadratowy twojego ciała. Ciemno kasztanowe włosy opadały na opalone ramiona. Twoje stosunkowo drobne dłonie przewracały kolejne kartki ulubionej książki. Bo czasami jedno przypadkowe spotkanie może zmienić całe Twoje życie. Pierwsze spojrzenie. Przypadkowe muśnięcie dłoni tej drugiej osoby. I to jest właśnie moment, dzięki któremu na Twojej twarzy pojawia się uśmiech, ale nie ten udawany, który przyklejasz sobie na twarz kiedy wychodzisz z domu… Jest to ten prawdziwy, płynący prosto z serca. Uśmiech, który pojawia się na twarzy kiedy przypomnisz sobie twarz tej osoby, lub nagle wydaje Ci się, że poczułeś zapach jej/jego perfum. Masz wrażenie jakby wszystko dookoła Ciebie zmieniło bieg i obróciło się o 360 stopni. Czujesz się tak, że mógłbyś przenieść góry. Nagle wszystko staje się dla Ciebie możliwe. Jesteś szczęśliwy. Codziennie rano wstajesz z uśmiechem na twarzy. Nie obchodzi Cię to, że każdy włos na głowie sterczy w inną stronę, że ludzie na ulica patrzą się na Ciebie dziwnie. Ty po prostu idziesz i na wspomnienie tamtego dnia uśmiechasz się. Codziennie wieczorem modlisz się, aby nie było to jedyne spotkanie z tą osobą w Twoim życiu. Nałogowo sprawdzasz pocztę mailową, bo może jakimś cudem ta osoba znalazła Twojego maila lub go zdobyła i napisała do Ciebie. A kiedy nadchodzi możliwość kolejnego spotkania od rana nie możesz się doczekać. Wszystko wokół Ciebie ma jakieś żywsze kolory, śmiejesz się sto razy więcej niż zawsze. Szukasz czegoś odpowiedniego aby nie wyjść na totalne bezguście. Nagle siadasz na łóżku i zaczynasz śmiać się ze swojej głupoty, że cała ta szopka jest niepotrzebna. Przecież Ty nic o tej osobie nie wiesz, a jest nieodłączna częścią Twojego życia, każdej myśli i snu, a czujesz, że możesz dla tego kogoś zrobić wszystko. Tak było z nami. Pamiętam to jak dziś, kiedy szliśmy za ręce do apteki po test ciążowy, kiedy oczekiwaliśmy na Darcy. Poźniej radość i łzy, które ze szczęścia spływały bezkarnie po policzkach. Pamiętam tę chcwilę wyczekiwania ... i jest ! Ból! Trzymałęm twoją zimną dłoń. Usłyszałem płacz i ujrzałęm owoc naszej miłości. Malutkie ciałko drżało z zimna. Delikatnie musnąłem opuszkami palców policzek dziewczynki. Pamiętam ile trudnych sytuacji udało nam się pokonać stojąc za sobą murem. Pamiętam noce, kiedy wstawałaś do płaczącej brunetki a ja obdarzałem twoje malinowe usta buziakiem na znak, że ja zajmę się Darcy, bo noc to tak naprawdę jedyny czas kiedy mogłem poświęcić jej trochę czasu. Pamiętam wszystkie kłótnie, wszystkie spory, dzięki którym pragnąłem Cię bardziej. Pamiętam jak stałaś przy lustrze wpatrując się ze zmartwieniem w swój pierwszy siwy włos na głowie, co jedynie skomentowałem cichyb chichotem i ucałowałem twój policzek.
*Normalnie*
Na głowie na której kiedyś widniały puszyste ciemno czekoladowe loki, pojawiły się siwe włosy, które staruszek tylko założył za ucho. Poprawił zapięcie swojej czarnej kamizelki i położył na grobie ukochanej jednął czerwoną różę. Wstał obejrzał się uważnie i ruszył machając na pożegnanie w stronę nagrobka [T.I].
Przez lata się kochamy, nienawidzimy, ignorujemy, pożądami i omijamy po latach zaczynamy rozumieć. Zaczynamy rozumieć, że ludzie są ofiarami czasu, ale człowiek potrafi kochac po mimo wieku. I mołość jest wtedy gdy po latach od śmierci ukochanej dalej nakrywasz stół dla dwóch osób, gdy dalej ścielisz łóżko po dwóch stronach, gdy czekasz z obiadem aż ona wróci z pracy, i po mimo iż wiesz że tak nie będzie, kochasz i będziesz kochał.
~-------------------------------------------------------------------------------------------------
~-------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Harrego*
Twoje rumiane policzki ogrzewał blask popołudniowego, letniego słońca. Ja stałem jak zaczarowany dokładnie ilustrując każdy centymert kwadratowy twojego ciała. Ciemno kasztanowe włosy opadały na opalone ramiona. Twoje stosunkowo drobne dłonie przewracały kolejne kartki ulubionej książki. Bo czasami jedno przypadkowe spotkanie może zmienić całe Twoje życie. Pierwsze spojrzenie. Przypadkowe muśnięcie dłoni tej drugiej osoby. I to jest właśnie moment, dzięki któremu na Twojej twarzy pojawia się uśmiech, ale nie ten udawany, który przyklejasz sobie na twarz kiedy wychodzisz z domu… Jest to ten prawdziwy, płynący prosto z serca. Uśmiech, który pojawia się na twarzy kiedy przypomnisz sobie twarz tej osoby, lub nagle wydaje Ci się, że poczułeś zapach jej/jego perfum. Masz wrażenie jakby wszystko dookoła Ciebie zmieniło bieg i obróciło się o 360 stopni. Czujesz się tak, że mógłbyś przenieść góry. Nagle wszystko staje się dla Ciebie możliwe. Jesteś szczęśliwy. Codziennie rano wstajesz z uśmiechem na twarzy. Nie obchodzi Cię to, że każdy włos na głowie sterczy w inną stronę, że ludzie na ulica patrzą się na Ciebie dziwnie. Ty po prostu idziesz i na wspomnienie tamtego dnia uśmiechasz się. Codziennie wieczorem modlisz się, aby nie było to jedyne spotkanie z tą osobą w Twoim życiu. Nałogowo sprawdzasz pocztę mailową, bo może jakimś cudem ta osoba znalazła Twojego maila lub go zdobyła i napisała do Ciebie. A kiedy nadchodzi możliwość kolejnego spotkania od rana nie możesz się doczekać. Wszystko wokół Ciebie ma jakieś żywsze kolory, śmiejesz się sto razy więcej niż zawsze. Szukasz czegoś odpowiedniego aby nie wyjść na totalne bezguście. Nagle siadasz na łóżku i zaczynasz śmiać się ze swojej głupoty, że cała ta szopka jest niepotrzebna. Przecież Ty nic o tej osobie nie wiesz, a jest nieodłączna częścią Twojego życia, każdej myśli i snu, a czujesz, że możesz dla tego kogoś zrobić wszystko. Tak było z nami. Pamiętam to jak dziś, kiedy szliśmy za ręce do apteki po test ciążowy, kiedy oczekiwaliśmy na Darcy. Poźniej radość i łzy, które ze szczęścia spływały bezkarnie po policzkach. Pamiętam tę chcwilę wyczekiwania ... i jest ! Ból! Trzymałęm twoją zimną dłoń. Usłyszałem płacz i ujrzałęm owoc naszej miłości. Malutkie ciałko drżało z zimna. Delikatnie musnąłem opuszkami palców policzek dziewczynki. Pamiętam ile trudnych sytuacji udało nam się pokonać stojąc za sobą murem. Pamiętam noce, kiedy wstawałaś do płaczącej brunetki a ja obdarzałem twoje malinowe usta buziakiem na znak, że ja zajmę się Darcy, bo noc to tak naprawdę jedyny czas kiedy mogłem poświęcić jej trochę czasu. Pamiętam wszystkie kłótnie, wszystkie spory, dzięki którym pragnąłem Cię bardziej. Pamiętam jak stałaś przy lustrze wpatrując się ze zmartwieniem w swój pierwszy siwy włos na głowie, co jedynie skomentowałem cichyb chichotem i ucałowałem twój policzek.
*Normalnie*
Na głowie na której kiedyś widniały puszyste ciemno czekoladowe loki, pojawiły się siwe włosy, które staruszek tylko założył za ucho. Poprawił zapięcie swojej czarnej kamizelki i położył na grobie ukochanej jednął czerwoną różę. Wstał obejrzał się uważnie i ruszył machając na pożegnanie w stronę nagrobka [T.I].
Przez lata się kochamy, nienawidzimy, ignorujemy, pożądami i omijamy po latach zaczynamy rozumieć. Zaczynamy rozumieć, że ludzie są ofiarami czasu, ale człowiek potrafi kochac po mimo wieku. I mołość jest wtedy gdy po latach od śmierci ukochanej dalej nakrywasz stół dla dwóch osób, gdy dalej ścielisz łóżko po dwóch stronach, gdy czekasz z obiadem aż ona wróci z pracy, i po mimo iż wiesz że tak nie będzie, kochasz i będziesz kochał.
~-------------------------------------------------------------------------------------------------
czwartek, 4 kwietnia 2013
"Poznaj autorkę" :)
Hej, na blogach innych dziewczyn często widziałam posty typu "Poznaj autorkę", polega to na tym, że dziewczyny piszą różne rzeczy o sobie itp. więc dziś zrobię 20 faktów o mnie :)
~-------------------------------------------------------------------------------
1. Urodziłam się 25.04.1998
2. Nie mam kości w lewym nadgarstku.
3. Codziennie czytam horoskopy.
4.Często wypowiadam życzenia o 22.22
5.Bardzo często w swoich imaginach opisując daną bohaterkę opisuję siebie.
6.Kocham jeść.
7. Moim ulubionym filmem jest "Love actually"
8.Moją ulubioną piosenką jest Jason Walker "Down"
9. Piosenka, do której chciałabym zatańczyć swój pierwszy taniec z chłopakiem "Where is my mind" - Sunday Girl
10. Mam ciemno brązowe oczy.
11.Nie mam chrząstki w prawym kolanie.
12.Moją ulubioną książką jest "Bez mojej zgody".
13. Jakbym miała do wybory KFC lub McDonald wybrałabym McDonald.
14. "Hasło" którym kieruje się w życiu "You can live only once"
15.Zazwyczaj rano budzę się na podłodze lub po drugiej części łóżka.
16. Mam psa, który ma czerwone oczy.
17. Ulubiona piosenka 1D "Over Again"
18.Boję się marzyć bo marzenia się spełniają.
19. Żałuję, że Niall Horan ściągnął aparat :'C
20. Zazwyczaj pomysły na nowe imaginy powstają na Polskim.
~---------------------------------------------------------------------------------------
:)
~-------------------------------------------------------------------------------
1. Urodziłam się 25.04.1998
2. Nie mam kości w lewym nadgarstku.
3. Codziennie czytam horoskopy.
4.Często wypowiadam życzenia o 22.22
5.Bardzo często w swoich imaginach opisując daną bohaterkę opisuję siebie.
6.Kocham jeść.
7. Moim ulubionym filmem jest "Love actually"
8.Moją ulubioną piosenką jest Jason Walker "Down"
9. Piosenka, do której chciałabym zatańczyć swój pierwszy taniec z chłopakiem "Where is my mind" - Sunday Girl
10. Mam ciemno brązowe oczy.
11.Nie mam chrząstki w prawym kolanie.
12.Moją ulubioną książką jest "Bez mojej zgody".
13. Jakbym miała do wybory KFC lub McDonald wybrałabym McDonald.
14. "Hasło" którym kieruje się w życiu "You can live only once"
15.Zazwyczaj rano budzę się na podłodze lub po drugiej części łóżka.
16. Mam psa, który ma czerwone oczy.
17. Ulubiona piosenka 1D "Over Again"
18.Boję się marzyć bo marzenia się spełniają.
19. Żałuję, że Niall Horan ściągnął aparat :'C
20. Zazwyczaj pomysły na nowe imaginy powstają na Polskim.
~---------------------------------------------------------------------------------------
:)
Harry
Krótki ale mam nadzieję, że się spodoba :) Miłego czytania <3 Wiem, że to nie czas ale taki troszkę świąteczny :)
~------------------------------------------------------------------------------------------
Zimny wiatr muskał moje czerwone od mrozu policzki. Nerwowo przeskakiwałam z jednej nogi na drugą, aby zniwelować uczucie zimna przechodzącego przez moje ciało. Księżyc oświetlał oblodzone drogi na tle których błyszczały się płatki spadającego śniegu. Świąteczne lampki dawały różnokolorowe poświaty na oblodzone drewniane ławeczki. Poprawiłam pas torby i ruszyłam dalej wgłąb pozakręcanych uliczek parku. Uniosłam lewy nadgarstek i spojrzałam na zegarek. "Już 10 min spóźnienia" pomyślałam jednak ignorując ten fakt szłam dalej. Dziś miałam się spotkać z Harrym. Nie widzieliśmy się od 5 miesięcy. Hazz jest moim najlepszym przyjacielem i po mimo tego, że nasze spotkania bardzo często ograniczają się do jednej wizyty na 5 miesięcy utrzymujemy świetny kontakt. Kiedy masz czas na pobycie sam na sam zaczynasz uświadamiać sobie różne rzeczy np, że czas mija nie ubłaganie szybko. Ha ! Móc znów powrócić do tamtych lat.Mieć zapał 4-klasistki i naiwnie wierzyć w szczęście. Śmiać się z niczego, nie dbać o wygląd. Z głową pełną marzeń i nosem w książce żyć z blaskiem w oku. Z wewnętrznych przemyśleń wyrwał mnie dotyk ciepłych rąk na moich oczach. Zimnymi dłońmi zdjęłam ręce chłopaka ze swojej twarzy. Obróciłam się.
-Harry!- Wykrzyczałam i zarzuciłam swoje ręce na szyję chłopaka.
-[T.I]!!Nawet sobie nie wyobrażasz jak się za tobą stęskniłem !!- wyszeptał mi do ucha pogłębiając nas w uścisku. Popatrzyłam w szmaragdowe oczy chłopaka i zatraciłam się w nich. Co to jest tęsknota ??? Odległość?? Odległość traci na znaczeniu gdy przez moje ciało przechodzi fala ciepła na samą myśl, że ktoś czeka na mnie z tęsknotą w oczach, bo tylko ta osoba wypełnia pustkę dnia. Przynajmniej ON wypełniał moją.
-Chodźmy się przejść?!- zaproponował na co tylko skinęłam głową. Minęła godzina. dwie.... nie było widać końca rozmów, wymiany spojrzeń. To jest coś co w nim lubiłam......Wiatr zaczął zbierać na sile. Dłońmi pocierałam o siebie aby ogrzać zmrożone palce. Wtedy poczułam ciepły dotyk rąk chłopaka, który splótł nasze dłonie. Popatrzyłam na niego ze zmieszaniem w oczach.
-Tak będzie Ci cieplej.- powiedział po czym posłał mi jeden z najserdeczniejszych uśmiechów jakie miałam okazje "otrzymać" w całym swoim życiu. Cmoknęłam chłopaka w rumiany policzek a on jeszcze bardziej podniósł kąciki swoich ust.
-To jak herbata ???- zaproponował.
-Herbata... a masz ciasto ??- wypaliłam a oczy bruneta momentalnie się zaszkliły.
-Zobaczymy co da się zrobić.- powiedział i pociągnął w swoja stronę.
***
Weszłam do pustego domu. Drewno w kominku co chwilę wydawało specyficzne odgłosy, lampki na choince oświetlały salon.
-Może zostaniesz już na noc ?? Zadzwoń do mamy i powiedz jej, a jakby się jej nudziło samej to może podejść do mojej, będą miały babski wieczór-zaproponował na co ja skinęłam twierdząco głową.
-Proszę.- powiedział chłopak podając mi kubek z herbatą i talerzyk z ciastem.
-Dziękuję.- odpowiedziałam po czym odstawiłam kubek na stolik.Sięgając po pilota do telewizora. Poczułam ciepły oddech Loczka na swoich policzkach, odległość niebezpiecznie się zmniejszała. Zdezorientowana wbiłam wzrok w podłogę, jednak nie na długo. Chłopak podniósł moją brodę, niemal zmuszając mnie do popatrzenia w jego oczy. Uległam. Powoli zatracałam się w tej chwili, jeszcze zmniejszając odległość między nami. Harry delikatnie przejechał opuszkami palców po moim czole, nosie i policzku i jeszcze bardziej przysunął mnie do siebie. Delikatnie swoimi ustami musnął moje pozostawiając na nich jedynie ... niedosyt ?? Popatrzyłam badawczo na chłopaka a on uśmiechnął się tylko składając na moich ustach długi ale za razem bardzo subtelny pocałunek. Łaskocząc mnie przy tym swoimi loczkami. Brunet odsunął się ode mnie i spojrzał w górę. Zdziwiona zachowaniem Hazzy również uniosłam swój wzrok i co zobaczyłam..... jemioła! I wszystko stało się jasne. Wtedy uświadomiłam sobie, że przyjaźń damsko-męska istnieje..do pierwszego pocałunku. Pierwszy pocałunek jest jak pierwszy oddech podczas narodzin. Mimo, że płuca nigdy wcześniej nie zaznały smaku powietrza, to czując go po raz pierwszy nie mogły już bez niego żyć. Wstałam z kanapy jednak Loczek delikatnie chwycił mój nadgarstek i przyciągnął do siebie. Z jego oczu można było wyczytać zdezorientowanie, strach ale zarazem ..... miłość??
-Nie masz pretensji, gdy nie odbieram telefonu. Nie jesteś zazdrosna o moje koleżanki czy kolegów. Nie wypominasz mi braku czasu dla Ciebie. Nie kłócisz się, po której stronie łóżka chcesz sypiać. Nie robisz mi wymówek, gdy o trzeciej nad ranem wracam chwiejnym krokiem. Znasz moje wszystkie ulubione smaki lodów i czekolady. Kiedy jest mi smutno rzucasz wszystko i sprawiasz, że ponownie na mej twarzy pojawia się uśmiech. Kiedy mam zły dzień robisz dla mnie malinową herbatę i bez słowa przytulasz mnie do siebie. Jesteś czuła, , delikatna, a cisza, kiedy przypadkiem się pojawi nigdy nie jest krępująca. Nie pozwalasz mi za sobą długo tęsknić i martwić się, czy coś złego się nie stało. I ja [T.I] kocham Cię nad życie....- słowa wypowiedziane przez chłopaka wywołały na mojej twarzy ogromny uśmiech.
-Ja.... ja Ciebie też !!- szepnęłam po czym rzuciłam się chłopakowi na szyję jednocześnie łącząc nasze usta w głębokim pocałunku.
Od dziś....... nasze dłonie splecione zaufaniem,
usta łączące się pocałunkiem szczerości,dusze wrażliwość znające,nie licząc czasu . szczęście z sobą dzieląc!
Serca nasze ... pachnące czystością . kwitnącej w Nas miłości ....
-Dziękuję!!!
Takiego kogoś właśnie szukałam. komu będę się podobać bez makijażu, z poszarpanymi włosami i w dresie. dla takiej osoby warto się uśmiechać.
~--------------------------------------------------------------------------------------------------
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)












