piątek, 5 lipca 2013

Harry #1

Jest pierwsza część Harreg'o mam nadzieję, ze się spodoba :D 
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Chwiejnym krokiem przeciskałam się przez spocony tłum pijanych nastolatków, poruszających się w rytm muzyki, chcąc jedynie wydostać się z zatłoczonego miejsca. Dym papierosowy dosłownie wypalał moje płuca, kiedy chciałam zaczerpnąć więcej powietrza. Stanęłam w miejscu wzrokiem wypatrując wyjścia z tego demoralizującego miejsca, które potocznie nazywane było klubem, jednak nijak mi się to nie udawało. Kątem oka zauważyłam przyjaciółkę, która obściskiwała się z nowo poznanym facetem, kompletnie nie zwracając na mnie uwagi. Westchnęłam głęboko, kiedy kolejny raz podjęłam próbę wydostania się z klubu. Głośna muzyka, znaczące ilości alkoholu w moich żyłam zaczęły dawać o sobie znać, kiedy po wielu próbach w końcu udało mi się wyjść na zewnątrz. Zawroty w głowie, suchość w ustach i lekki ból brzucha to wszystko co wtedy czułam. Rękami zaczęłam pocierać odkryte ramiona, kiedy poczułam jak chłodny wiatr otula moje ciało. Zaśmiałam się ze swojej własnej głupoty, kiedy uświadomiłam sobie, że jestem zdana tylko i wyłącznie na siebie, iż rozładowaną komórkę zostawiłam w domu, zanim jeszcze wyszłam do klubu.  Schyliłam się trochę ściągając z siebie wysokie szpilki, kiedy ból w stopach zaczął dawać o sobie znać. Z moich ust uleciała niezbyt kulturalna wiązanka słów, kiedy moim oczom ukazały się ciemno-brązowe buty. Zastanowiłam się dwa razy zanim odważnie się wyprostowałam i spojrzałam na muskularną sylwetkę, łysego mężczyzny, który stał przede mną. Uśmiech, który zagościł na jego twarzy kiedy zobaczył moją wystraszoną posturkę przed sobą, definitywnie nie należał do tych przyjaznych.
-Jesteś sama?- jego gruby głos, wydawał się być lekko rozbawiony, kiedy stałam przed nim jak słup soli. Nie odpowiadałam, co było dla niego wystarczającą odpowiedzią. Wielka dłoń mężczyzny oplotła moją talię, kiedy próbowałam się wycofać.
-Gdzieś się wybierasz ?- jego głos kolejny raz zabrzmiał tuż obok mojego ucha. Przełknęłam głośno ślinę, desperacko szukając wzrokiem kogoś kto mógłby mi pomóc w tej sytuacji. Alkohol jakby wyparował z moich żył w obliczu ogromnego strach, który zawładnął moim ciałem. Oczy otwarły się szerzej, kiedy dostrzegłam męską posturę wysiadającą z czarnego samochodu. Chłopak zatrzasną drzwi od auta, kierując się w stronę wejścia do klubu. Nie spuszczałam z niego wzroku, modląc się aby odwrócił głowę. Zapiszczałam, kiedy mój napastnik zaczął przygryzać skórę mojej szyi. Niespodziewanie wysoka sylwetka chłopaka się odwróciła. Odnalazł ze mną kontakt wzrokowy. Stał w miejscu, kiedy niemo prosiłam o pomoc. Jego usta uformowały się w literkę „o” kiedy zrozumiał o co mi chodzi. Mój wzrok zaczął podążać za jego niepewnymi krokami, kiedy ostrożnie zbliżał się do nas. Łysy mężczyzna był odwrócony tyłem do niego, więc miałam pewność, że go nie zobaczy. Oczy bezwiednie napuściły się łzami, kiedy napastnik kolejny raz szarpną zębami delikatną skórę mojej szyi. W jednej sekundzie poczułam jak jego uścisk na mojej tali się rozluźnia, kiedy młody chłopak uderzył go kolanem w kręgosłup. Mocno chwycił moją dłoń i pociągnął za sobą, podczas gdy, muskularny potwór zwijał się z bólu. Biegłam boso, kurczowo trzymając dłoń chłopaka. Automatyczny pilot otworzył samochód, który zaparkowany był pod klubem. Chłopak pomógł mi wejść na siedzenie pasażera, a sam obszedł samochód aby po chwili usiąść za kierownicą. Serce omal nie wypadło mi z piersi, kiedy dłonią sięgnęłam do lekko opuchniętego miejsca tuż przy podstawie szyi. Kiedy już odjechaliśmy na bezpieczną odległość od klubu, samochód zatrzymał się na poboczu. Zaschło mi w gardle, kiedy chłopak sięgnął ręką do przycisku, co spowodowało, że w samochodzie zrobiło się dużo jaśniej. Patrzyłam się na swoje ręce, które nerwowo bawiły się rąbkiem sukienki, którą miałam na sobie.
-Wszystko w porządku?- zachrypnięty głos wypełnił samochód. Przez chwilę zbierałam w sobie odwagę, żeby ostatecznie odwrócić głowę w stronę chłopaka. Ciemne, kasztanowe loki opadały na jego czoło. Intensywne, zielone oczy przeszywały mnie wzrokiem zanim się ocknęłam.
-T…tak, przepraszam…- wydukałam i znów skupiłam swój wzrok na pomalowanych na czerwono paznokciach.
-Nie masz za co, jestem Harry.- jego stosunkowo duża dłoń została wyciągnięta w moją stronę co z wdzięcznością zaakceptowałam.
-[T.I].
Nie zdążyłam nawet zareagować, kiedy samochód znów ruszył.
-Gdzie jedziemy ?

-Do mnie.-chłopak spojrzał na moją twarz kiedy w przerażeniu wpatrywałam się w przednią szybę samochodu.-Nie skrzywdzę Cię..obiecuję.-dodał na co ja jedynie kiwnęłam głową, nie będąc w stanie nic z siebie wykrztusić. Obojętność jaka w tamtej chwili oblała moje ciało, była wręcz przytłaczająca. 

4 komentarze:

  1. fajnee :D Takie... inne. nie w twoim stylu (: ale fajne. a co z tamtym opowiadaniem!?

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło :D aktualnie brak weny, ale spróbuje coś napisać :DD

    OdpowiedzUsuń
  3. Super... *.*

    Zaprasza, do siebie - http://a-friend-in-need-is-a-friend-indeed.blogspot.com/

    Pozdrawiam, Bijaczka. ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. super bardzo mi się podoba czekam na dalszą część
    :333333333333

    OdpowiedzUsuń