sobota, 15 czerwca 2013

Harry

Delikatnie musnęłam jedwabny materiał długiej sukni, moją twarz oświetlały malutkie diamenciki, które mieniły się w blasku promieni słonecznym wpadających przez niezasłonięte okna. Założyłam niesforny kosmyk włosów za ucho i zaciągnęłam się zapachem świeżo- zaparzonej hotelowej kawy, którą trzymałam w rękach. Usiadłam na łóżku i skrzyżowałam nogi. Kocham go, najmocniej na świecie. Spuściłam głowę w dół, przymykając oczy. Na mojej twarzy wymalował się niewinny uśmiech, kiedy przypomniałam sobie nasz pierwszy raz, naszą pierwszą randkę czy pierwszy pocałunek. Uniosłam  wzrok, spoglądając na zegar wiszący na ścianie. Wstałam z łóżka, poprawiając za sobą ogromny puchowy koc i udałam się do łazienki. Szum wody i aromatyczny zapach wszelkich rodzajów płynów do kąpieli działały na mnie kojąco. Zamoczyłam jedną nogę w parującej wodzie aby po chwili całym ciałem wejść do wanny. Spojrzałam na swoją lewą dłoń, w palcu ściskając pierścionek zaręczynowy, który za parę  godzin zastąpi złota obrączka. Delikatnie ułożyłam głowę na brzegu wanny. Dzisiejsze wspomnienie ostatnich dni to jest coś co wprawiało w szybsze ruchy moje bicie serca. Pocałunek, pożądanie, rozkosz i cholerne poczucie bezpieczeństwa. Śmiech i łzy, które pojawiały się żeby zachwalę zniknąć. To wszystko wraca teraz do mnie jak bumerang. Do dziś zastanawiam się jak to jest możliwe, że taki ktoś jak ty, dusza towarzystwa zadaje się z takim kimś jak ja, „molem książkowym”. Zawsze powtarzasz, że serce nie sługa. Masz rację. Wysunęłam rękę z zimnej już wody, sięgając po ręcznik. Osuszyłam nim swoje blade ciało, wciągając na siebie czystą bieliznę.  Spojrzałam w lustro, delikatnie uśmiechając się na widok szeroko uśmiechniętej dziewczyny. Szybko przemyłam twarz zimną wodą i ruszyłam w stronę toaletki. Usiadłam na białym drewnianym stołku i biorąc do ręki grzebień zaczęłam rozczesywać moje długie, gęste włosy. Spięłam je w koka, wpinając w niego nieduży biały kwiatek. Zrobiłam makijaż i odłożyłam ostatni pędzel z powrotem do kubeczka. Powolnym krokiem udałam się do szafy, chwyciłam wieszak, aby po chwili całkowicie ściągnąć z niego suknię. Delikatnie przesuwałam w niej swoje ciało do momentu gdy doszłam do malutkiego suwaka. Moja twarz nabrała skoncentrowanego wyrazu gdy po raz trzeci nieudolnie próbowałam go zapiąć. Usłyszałam cichy chichot, spojrzałam w stronę otwartych drzwi i ujrzałam roześmianą twarz mojej mamy, widocznie przyglądała się tej całej sytuacji. Mój wzrok, skierowany w jej stronę dał jej do myślenia, i od razu podeszła do mnie bezproblemowo zapinając zamek. Oparła brodę na moim ramieniu i szepnęła mi coś na odprężenie. Spojrzałam w lustro ostatni raz i chwytając do ręki mały bukiecik udałam się w stronę drzwi.
Moje ręce zadrżały ze zdenerwowania, kiedy stałam na końcu białego dywanu, który wyznaczał drogę do ołtarza. Rozglądnęłam się w około. Tylko moi rodzice i rodzice Harrego. Tylko tyle było nam trzeba. Instynktownie mocniej ścisnęłam rękę mojego taty, kiedy prowadził mnie do ołtarza. Nawet po mimo altanki, wiatr delikatnie zawiewał włosy wokoło mojej twarzy. Spojrzałam na Harrego, jego oczy mieniły się różnymi odcieniami zieleni, chwyciłam jego wyciągniętą dłoń i podeszłam bliżej. I stało się. Powiedzieliśmy sobie sakramentalne „Tak”. Brunet obrócił mnie w swoją stronę. Pod wpływem emocji z moich oczu spłynęły łzy, ale tym razem to były łzy radości. 
-Nie płacz-powiedział scałowywując stróżki łez z mojego policzka.-Nie są mnie warte. 
Powiedział i przypieczętował to pocałunkiem, który bez wahania oddałam. Jego malinowe usta delikatnie muskały moje, co dawało mi poczucie bezpieczeństwa.
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też.
~-------------------------------------------------------------------------------------------------


3 komentarze: