niedziela, 21 kwietnia 2013

Opowiadanie #5

                                                                 
                                                                 *Oczami Harrego*
Dziewczyna jest inna. Nie jest pięknością świata, ale dlaczego ma być ?! Nie szukam ideału, szukam dziewczny, która wrzuci mnie latem do basenu, w zimie będzie rzucać śnieżkami. W jesień będzie leżała ze mną w stercie liści a wiosną na trawie. I nie musi być ideałem dla innych dla mnie będzie najważniejsza. Było coś co zaciekawiło mnie w niej. Brak pewności siebie, bo gdy próbowałem spojrzeć jej w oczy natychmiast odwracała wzrok. Wiem, że to dziwne ale ona w pewien sposób maluje uśmiech na drugiej połowie mojego serca. Każdym, nawet najmniejszym gestem. A ja wierzę w praw­dziwą miłość zrodzoną w ser­cu. Pragnę dać się jej ocza­rować i poczuć jej siłę i piękno. Ale czy Nika chce ?! I ja Harry Styles pozwoliłem namącić sobie w głowie przez 19- latkę. Ale człowiek jest bezbronny wobec swoich uczuć. Pokażę jej jak można kochać, nauczę, że nic przez to nie straci. I nigdy na­wet w naj­większej go­ryczy życiowej po­rażki nie przes­ta­waj marzyć,…bo marze­nia jak ma­giczny lot ptaków,pot­ra­fią prze­nieść cię na bez­pie­czny brzeg, na którym odzys­kasz wiarę,zbu­dujesz no­wy dom i od­naj­dziesz miłość. Ja odnalazłem, i muszę o nią walczyć.

                                                          *Normalnie(oczami Niki)*
Harry jeszcze ubierał się w moim pokoju, podczas gsy ja zeszłam zrobić śniadanie. Cichutko na palcach weszłam do salonu, żeby zobaczyć czy Julie jeszcze śpi. I co zobaczyłam. Lou i Julie spali razem na kanapie wtuleni w siebie. W pewnym sensie poczułam ulgę, bo szczęście kogoś bliskiego jest dopełnieniem twojego szczęścia, a ja kocham ta gówniarę nad życie, i przyjaciel to jest osoba, która za iskierki w twoich oczach zrobi wszystko, absolutnie wszytsko, taka była Jul. Nie budząc "gołąbeczków" poszłam do kuchni zrobiłam grzanki, i kakao, zabrałam Nutellę i pognałam ze śniadaniem do sypialni. Tak siedział Harry, który obdarzył mnie ogromnym uśmiechem podsuwając się na łózku. Położyłam tackę z jedzeniem i zachęciłam chłopaka do skonsumowania posiłku. 
-Co tam ciekawego na TT ??- zapytałam delikatnie spoglądając mu w ekran tableta.
-A nic takiegio, jednak kiedy chłopak siegnął po kubek z kakaem ujrzałam post, który Hazz dodał 6 min temu. 
-Ej ?! Nie podlądaj!- powiedział obrażonym tonem Harry, jednak nic nie robił aby mi przeszkodzić go przeczytać.
Nie świadoma tego co robię, uśmiechnęłam się do małego ekranu i oddałam chłopakowi tableta, nawet nie spoglądając mu w oczy. Ale nie dlatego, że obawiam się iż ktoś ponownie może złamać mi serce, bo szczerze mówiąc to już nie ma czego łamać. 
-Może pójdziemy na spacer?- z lekkiego rozłączenia się z rzeczywistością wyrwał mnie głos chłopaka, któremu uśmiech nie schodził z twarzy.
-T-tak pewnie czemu nie ?!- powiedziałam i weszłam do łazienki.
**
-Gotowa ??
-Gotowa!
Wyszliśmy na zewnątrz, leciutki wiatr muskał moją opaloną buzię. Pogrążeni w rozmowie, przeszliśmy cały park, ale nie wiem dlaczego, dobrze mi było w jego towarzystwie. I w tym momencie nie było ważne to, że jutro wszytskie magazyny plotkarskie będą trąbić o mnie na lewo i prawo, czułam się kimś, czułam, że nie jestem gorsza, czy inna. Cza­sem war­to zacząć coś, cze­go jest się niepew­nym, by spróbo­wać i spraw­dzić, czy to coś war­te jest nasze­go czegoś. Spróbowałam się otworzyć, i nie żałuję. W między czasie usłyszałam dzwonek telefonu, wyjęłam go z kieszeni spodenek i przepraszając Harrego, wcisnęłam zieloną słuchawkę.
-Hej, Nika gdzie jesteście??- usłyszałam głos przyjaciółki.
-Na spacerze, ale już wracamy.
-Ok, bo Lou zaprosił mnie do siebie na film, i chciałam się zapytać czy masz klucz do domu??
-Mam o nic się nie martw, miłej zabawy, kocham. - powiedziałam i zakończyłam rozmowę.
-Wracajmy już, odprowadzę Cię.- zaproponował Loczek na co ja jedynie skinęłam głową na tak i ruszyliśmy w stronę mojego domu. 
-Dziękuję.- powiedziałam wchodząc do domu.
-Za co ??
-Za.. no nie wiem, za wszystko.- powiedziałam jeszcze raz i zamknęłam za sobą drzwi.
Teraz pojawiła sie pustka, smutek, że ON jest ale nie obok ciebie, i chociaż i tak nie mam odwagi, aby powiedzieć jedno miłes słowo, czy spojrzeć mu w oczy, jest pustka, która jest w pewien sposób określeniem... tęsknoty ?! Udałam się do sypialni Julie, którą po sobie posprzątałam i weszłam do swojej, usiadłam po jednej strony łóżka, bezczynnie wpatrując się w tą drugą, na której dosłownie 2 godz temu leżał Harry.
Wtedy uświadomiłam sobie, że mo­je jed­no ser­ce, dwo­je oczu, uszu, us­ta i nos, 7 litrów krwi, 206 kości, 5 i pół mi­liona czer­wo­nych krwi­nek oraz 60 try­lionów DNA mówią: TĘSKNIE ZA NIM. Bez chcwili zastanowienia wykręciłam numer Harrego i przyłożyłam telefon do ucha.
~----------------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec, niedługo cz. 6 :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz