wtorek, 30 kwietnia 2013

Niall

                                                                         *Oczami Nialla*
Bez zastanowienia wsiadłem do czarnego samochodu, i ruszyłem w stronę domu brunetki. Pospiesznie wysiadłem z pojazdu i zapukałem do brązowych drzwi, twojego mieszkania. Otworzyła, nawet w za dużym dresie i niechlujnie spietych włosach wyglądała ślicznie. Wpuściła mnie do środka, nawet nie zdążyłem nic powiedzieć...
-Wiem, nie był mnie wart. Jestem silna i nie wolno mi płakać po kimś takim jak on...- nie dokończyła bo "zamknąłem" ją w swoich ramionach szepcąc ciche "Zuch dziewczynka". Wypuściłem brunetkę z uścisku i podążyłem w stronę kuchni. Zaparzyłem dwa kubki gorącej herbaty, po czym podszedłem  do dziewczyny, która siedziała już na białej sofie. Postawiłem napoje na malutkim szklanym stoliczku, i chwyciłem dłonie [T.I]...
-Pamiętaj mała... nikt, nikt nie jest wart twoich łez.- Powiedziałem i starłem kciukiem łzę, która spływała jej po policzku. [T.I] uśmiechnęła się tylko, i sięgnęła po piltota od telewizora. Film się zaczął. Widziałem jak brązowe tęczówki dziewczyny ronią co chwila kolejne gorzkie łzy. Przytuliłem [T.I] do siebie gładząc ją po plecach w geście uspokojenia. Wtedy zrozumiałem, że ćpunowi, dawka czystego towaru. Matce, widok syna wracającego z Iraku. Synowi, przez godzinę trzeźwy ojciec. A mi co daje szczęście ?! Mi szczęście dają twoje cichutkie szepty do snu, twój poranny uśmiech i nawet te łzy, które w tym momencie moczą mi koszulkę.  I proszę stań się moją, jedną łzą - a nie będę nig­dy płakał żeby Cię nie stracić. I nie wiem jak bardzo bym chciał, żebyś była moją malutka perełką, osobą o która mogę się troszczyć i kochać ją całym swoim sercem.....
-Niall...- dziewczyna zaczęła niepewnie...
-Tak ?
-Dziękuję.- powiedziała i posłała mi subtelny uśmiech.

Nie łudzę się.Wiem, że ona mnie nie kocha, ale będę o to walczył.W życiu bo­wiem są rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca...A ona?A ona jest te­go warta. Wziąłem głęboki oddech i..

-[T.I], ja ..ja wiem, że w najmniejszym stopniu nie zastąpie Ci jego, ale ja kocham Cię .. całym sercem.- powiedziałem i spojrzałem w brązowe oczy dziewczyny, które świeciły się jak małe brylanciki.
-Już od dawna jesteś na jego miejscu..- powiedziała i delikatnie złączyła nasze usta w wrażliwym pocałunku.
Od tego momentu wiedziałem, że moje miejsce jest tutaj. Przy tobie, wtedy gdy mnie potrzebujesz i wtedy gdy masz mnie dość. I obiecuje sobie, że jeżeli przeze mnie twoje oczy bedą płakać nigdy sobie tego nie wybaczę.... 
-Ja Ciebie też..- dodała i wtuliła się mocniej w moje ramiona.

wtorek, 23 kwietnia 2013

Opowiadanie #7

                                                               *Perspektywa Lou*
Obserwowałem bacznie dziewczynę, która wchodząc do mojego domu była wyraźnie zestresowana, jednak minimalny brak pewności siebie sprawiał, że dziewczyna była urocza. Zaczęcającym ruchem ręki wskazałem brunetce salon. Usiadła na jasno-czerwonej kanapie i podkuliła nogi pod brodę. Film się zaczął, dziewczyna jakby się otworzyła. Śmiała się razem ze mną, a jej uśmiech był jak najwspanialsza nagroda dla moich oczu. Co chwilę spoglądałem na Julie jednak oczy brunetki co chwilę delikatnie się przymykały. Kiedy dziewczyna  oddała się w objęcia Morfeusza, ja podniosłem z kanapy jej delikatne ciałko i zaniosłem do sypialni. Korzystjąc z okazji, że brunetka śpi ucałowałem jej blady policzek po czym wyszedłem z pokoju.
                                                          *Perspektywa Harrego*
Dziewczyna siedziała cichutko wtulona we mnie, podczas gdy ja wsłuchiwałem się w jej głośne bicie serca. Przytuliłem ją mocniej, a ona położyła swoją malutką dłoń na mojej klatce piersiowej. Wtedy doznałem uczucia jakiego wcześniej nie udało mi się doświadczyć bo zmieniając ludzi jak ręka­wiczki, umy­wasz tyl­ko ręce przed poczuciem odpowiedzialności. A ja czułem się na swój sposób odpowiedzialny za nią. Wtedy poczułem jak głowa Niki delikatnie zsuwa się po moim ramieniu, odwróciłem się i zobaczyłem jej malutką, opaloną twarzyczkę. Dziewczyna westchnęła cichutko, pogłębiając się w śnie. Uniosłem ciało brunetki do góry, i podążając schodami udałem się do sypilani Niki. Położyłem ją na łóżku, przykrywając jej chłodne ciałko kołdrą. Stałem przez chwilę jak wryty nie móc oderwać wzroku od słodko śpiacej Niki, która co chwila przekręcała się z boku na bok. Bałem się tego "kroku" jednak po krótkiej chwili zastanowienia delikatnie ułożyłem się obok brunetki, która wtuliła sie we mnie jednocześnie "wkopując" swoją jedną nogę między moje, na co ja cichutko się zaśmiałem. Ułożyłem głowę, na poduszce jednocześnie całując w czółko śpiącą dziewczynę i udałem się do krainy snu.
                                                               * Perspektywa Julie*
Obudziłam się w miękkim łóżku, rozglądnęłam się po pokoju, nikogo nie było. Wstałam, otworzyłam kolejne drzwi jakie były na krytarzu. Los chciał, żeby to była łazienka. Obmyłam twarz zimną wodą, i wytarłam ją pierwszym lepszym ręcznikiem, który wisiał na wieszaku. Wyszłam z pomieszczenia i udałam się w stronę kuchni. Przy blacie zobaczyłam Lou, któremu na mój widok usta ułożyły się w półksiężyc. Podeszłam bliżej. Usiadłam na wysokim barowym stołku na przeciwko niego i wpatrywałam się uważnie w każdy ruch chłopaka.
-Jak sie spało ?- zapytał wlewając kolejną porcję cista na naleśniki na rozgrzaną patelnię.
-A bardzo dobrze, dziękuję. A tobie ??- zapytałam wyczekując odpowiedzi.
-Również dobrze.- powiedział i "zagonił" mnie do jadalni. Po skończonym posiłku, wstawiłam talerze do zmywarki i udałam się do salonu. Zaczęła się rozmowa z Lou, otworzyłam się przed nim. A za każdym razem kiedy jego błękitne tęczówki przenosiły "kurs" na mnie, odbierało mi mowę. Nagle usłyszałam dzwonek telefonu, sięgnęłam reką do stolika, gdyż wczoraj telefon został tutaj. Nacisnełam zieloną słuchawkę.
-Słucham ?
-Hej, Julie! Jak tam, już nawet do mamy nie zadzwonisz?- usłyszałam w telefonie głos rodzicielki.
-Mamo, nawet nie wiesz jak tęsknię, przepraszam ostatnio dużo się wydażyło...
-Nic się nie stało, co tam u was ??
-Wiesz wszytsko w pożądku, przepraszam Cię ale muszę już kończyć zadzwonię wieczorem, obiecuję.- powiedziałam i zakończyłam rozmowę. Całej sytuacji przyglądał się niebieskooki, który był wyraźnie zaszokowany całym tym zajściem.
-Naucz mnie czegoś po Polsku, to raczej nie wyjdzie na dobre ale ... możemy spróbować.- Powiedział i machnął ręką na znak, że mam podejść.
-No dobra, najpierw coś prostego.. "Dziękuję"- powiedziałam kierując swój wzrok w stronę chłopaka.
-Co ?! Czekaj... spóbuje. "Dzenkuje".- wydudkał chłopak na co ja momentalnie wybuchłam śmiechem. 
~-----------------------------------------------------------------------------------------------
Niedługo #8 :) 

niedziela, 21 kwietnia 2013

Opowiadanie #6

Miłego czytania :) 
~---------------------------------------------------------------------------------------------
Z każdym kolejnym sygnałem, co raz bardziej czułam jakbym miała dostać ataku epilepsji. Nikt nie odbierał. Wcisnęłam czerwoną słuchawkę, rzucając telefon gdzieś na łóżko. Nie miałam powodu żeby płakać, i nie robiłam tego ale czułam smutek, żal i taką minimalną rozpacz. Usłyszałam dzwonek do drzwi "Nie ma mnie" pomyślałam jednak ruszyłam swoje 4 litery z podłogi i podeszłam do drzwi. Delikatnie przekręciłam klamkę drewnianych, ciemno brązowych drzwi a w progu ujrzałam jego. Czarujący uśmiech, który działał na mnie jak kolejna dawka heroiny dla narkomana. Włosy, które w totalnym nieładzie, razem z jego rysami twarzy tworzyły idealną całość. Chciałam ze szczęścia, że jest rzucić mu się na szyję, ale było coś co mówiło "Nie, nie ufaj!".
-Wiesz, że nie musisz dzwonić....- powiedział brunet na co ja spojrzałam na niego z miną w stylu "WTF?!"
-Nie musisz dzwonić, bo ja czuję kiedy mnie potrzebujesz :) - powiedział i wszedł do środka.
-Napijesz się czegoś?- zaproponowałam po czym machnęłam ręką na znak, żeby udał się za mną.
-Herbatę, jeśli można oczywiście.- powiedział i "rzucił" mi najbardziej onieśmielający uśmiech w życiu. Uśmiech to pros­ty mechanizm...jeżeli Two­je ser­ce jest szczęśli­we, gęba sa­ma się ot­wiera i wiet­rzy zęby. Tak było w tym przypadku, gdyż bez wahania go odwzajemniłam. Odwróciłam swój wzrok w stronę Harrego, żeby podać mu kubek, a w jego dłoni ujrzałam ciemno-brązową torbę. Zdezorientowana zaczęłam się zastanawiać, czy to faktycznie Hazz czy seryjny morderca, który w tej torbie trzyma jakieś ładunki wybuchowe, jednak ta myśl szybko wyleciała mi z głowy. Znalazłam w sobie tyle odwagi, żeby spytać chłopaka co w niej ma.
-Amm...H-Harry, po co Ci ta torba??- wyjąkałam i skierowałam wzrok na rękę chłopaka.
-No mam tam różne ciekawe filmy i takie tamm no wiesz..bo niechciałbym, żebyś została sama bo Julie jest u Lou i ...- powiedział a na jego rumianych policzkach pojawiły się rumieńce. W tym momencie troszeczkę się wystraszyłam, wiem jak się kończą "wieczory filmowe" więc byłam pewna iż Julie nie wróci na noc do domu. Ale mimo wszytsko w moim serduszku znalazło się trochę miejsca dla tego "Lovelasa", więc kiwnęłam twierdząco głową w stronę chłopaka, a na mój gest na jego twarzy znów zagościł uśmiech.
-To filmy zostaw w salonie, a torbę zanieś do sypialnii, wiesz pierwsze drzwi po lewej.- powiedziałam do chłopaka, a gdy poszedł zgarnęłam swoją piżamkę, krzyknęłam głośne "Idę pod prysznic" i weszłam do łazienki. Weszłam pod strumienie ciepłej wody i zamknęłam oczy. Wtedy uświadomiłam sobie, że nawet jeśli nie teraz, nie za 2 tygodnie ani za miesiąc ale kiedyś chciałabym być szeptem dla twoich uszu, blaskiem twoich oczu, melodią twego serca, lekkością twojej duszy. Wyszłam z kabiny i "wskoczyłam" w piżamę.
Opuściłam zaparowane pomieszczenie i udałam się w stronę salonu, gdzie stał Loczek z ręcznikiem przewieszonym przez ramię. 
-Teraz moja kolej - powiedział, po czym podszedł do mnie. Widząc iż się nie cofam delikatnie musnął moje czoło swoimi malinowymi ustami- Wybierz jakiś film, a ja zaraz wrócę- dodał i znikną za drzwiami łazienki. Westchnęłam cichutko i podeszłam do całej "piramidki" filmów. Wybrałam jakąś komedię i włączyłam ją, po czym udająłam się do kuchni w celu przygotowania popcornu. Wyjęłam go z mikrofalówki i wsypałam do szklanej miski. Zgasiłam światło i "po omacku" doszłam z powrotem do salonu. Usiadłam po jednej stronie jasno-beżowej sofy i wlepiłam swój wzrok w ekran telewizora. Nagle poczułam jak ktoś okrywa mnie kocykiem, odwróciłam wzrok i ujrzałam Loczka, który na twarzy miał wymalowany uśmiech, ale nie taki zwyczajny, taki czuły. Z jego oczu można było wyczytać troskę. Może tyl­ko mi­nutę pełnej uwa­gi, dzień dys­kret­nej tros­ki i kilka niczym nies­po­wodo­wanych, ciepłych słów, wy­pełniających zimną pus­tkę w sercu, poczucia wyjątkowości w zwycza­ju banale. Może tyl­ko ty­le pragnę.? Jeśli tak to zostań tu ! Przy mnie. 
-To widzę, że komedia?!- spytał chłopak siadając po drugiej stronie sofy. Na jego pytanie odpowiedziałam tylko skinieniem głowy, i poprawiłam koc. Brunet przez cały film posyłał mi uśmiechy i spojrzenia, jednak nie tego chciał. Uspokoiłam swój nierówny oddech i ...
-No....wiesz.. bo może..- zaczęłam ale nie dokończyłam bo Hazz siedział już obok mnie.
-Oczywiście.- odparł po czym inteligetnie "wślizgnął" mi się pod kocyk i objął mnie ramieniem.
-Nie za­pom­nij nig­dy - no­sić w so­bie tros­ki  o innych, i po­magaj niep­roszo­ny a będziesz w życiu  spełniony, ja jestem...- powiedział i dotknął swoimi ciepłymi ustami moje czoło przyciągając jeszcze bardziej do siebie.
~---------------------------------------------------------------------------------------------

Opowiadanie #5

                                                                 
                                                                 *Oczami Harrego*
Dziewczyna jest inna. Nie jest pięknością świata, ale dlaczego ma być ?! Nie szukam ideału, szukam dziewczny, która wrzuci mnie latem do basenu, w zimie będzie rzucać śnieżkami. W jesień będzie leżała ze mną w stercie liści a wiosną na trawie. I nie musi być ideałem dla innych dla mnie będzie najważniejsza. Było coś co zaciekawiło mnie w niej. Brak pewności siebie, bo gdy próbowałem spojrzeć jej w oczy natychmiast odwracała wzrok. Wiem, że to dziwne ale ona w pewien sposób maluje uśmiech na drugiej połowie mojego serca. Każdym, nawet najmniejszym gestem. A ja wierzę w praw­dziwą miłość zrodzoną w ser­cu. Pragnę dać się jej ocza­rować i poczuć jej siłę i piękno. Ale czy Nika chce ?! I ja Harry Styles pozwoliłem namącić sobie w głowie przez 19- latkę. Ale człowiek jest bezbronny wobec swoich uczuć. Pokażę jej jak można kochać, nauczę, że nic przez to nie straci. I nigdy na­wet w naj­większej go­ryczy życiowej po­rażki nie przes­ta­waj marzyć,…bo marze­nia jak ma­giczny lot ptaków,pot­ra­fią prze­nieść cię na bez­pie­czny brzeg, na którym odzys­kasz wiarę,zbu­dujesz no­wy dom i od­naj­dziesz miłość. Ja odnalazłem, i muszę o nią walczyć.

                                                          *Normalnie(oczami Niki)*
Harry jeszcze ubierał się w moim pokoju, podczas gsy ja zeszłam zrobić śniadanie. Cichutko na palcach weszłam do salonu, żeby zobaczyć czy Julie jeszcze śpi. I co zobaczyłam. Lou i Julie spali razem na kanapie wtuleni w siebie. W pewnym sensie poczułam ulgę, bo szczęście kogoś bliskiego jest dopełnieniem twojego szczęścia, a ja kocham ta gówniarę nad życie, i przyjaciel to jest osoba, która za iskierki w twoich oczach zrobi wszystko, absolutnie wszytsko, taka była Jul. Nie budząc "gołąbeczków" poszłam do kuchni zrobiłam grzanki, i kakao, zabrałam Nutellę i pognałam ze śniadaniem do sypialni. Tak siedział Harry, który obdarzył mnie ogromnym uśmiechem podsuwając się na łózku. Położyłam tackę z jedzeniem i zachęciłam chłopaka do skonsumowania posiłku. 
-Co tam ciekawego na TT ??- zapytałam delikatnie spoglądając mu w ekran tableta.
-A nic takiegio, jednak kiedy chłopak siegnął po kubek z kakaem ujrzałam post, który Hazz dodał 6 min temu. 
-Ej ?! Nie podlądaj!- powiedział obrażonym tonem Harry, jednak nic nie robił aby mi przeszkodzić go przeczytać.
Nie świadoma tego co robię, uśmiechnęłam się do małego ekranu i oddałam chłopakowi tableta, nawet nie spoglądając mu w oczy. Ale nie dlatego, że obawiam się iż ktoś ponownie może złamać mi serce, bo szczerze mówiąc to już nie ma czego łamać. 
-Może pójdziemy na spacer?- z lekkiego rozłączenia się z rzeczywistością wyrwał mnie głos chłopaka, któremu uśmiech nie schodził z twarzy.
-T-tak pewnie czemu nie ?!- powiedziałam i weszłam do łazienki.
**
-Gotowa ??
-Gotowa!
Wyszliśmy na zewnątrz, leciutki wiatr muskał moją opaloną buzię. Pogrążeni w rozmowie, przeszliśmy cały park, ale nie wiem dlaczego, dobrze mi było w jego towarzystwie. I w tym momencie nie było ważne to, że jutro wszytskie magazyny plotkarskie będą trąbić o mnie na lewo i prawo, czułam się kimś, czułam, że nie jestem gorsza, czy inna. Cza­sem war­to zacząć coś, cze­go jest się niepew­nym, by spróbo­wać i spraw­dzić, czy to coś war­te jest nasze­go czegoś. Spróbowałam się otworzyć, i nie żałuję. W między czasie usłyszałam dzwonek telefonu, wyjęłam go z kieszeni spodenek i przepraszając Harrego, wcisnęłam zieloną słuchawkę.
-Hej, Nika gdzie jesteście??- usłyszałam głos przyjaciółki.
-Na spacerze, ale już wracamy.
-Ok, bo Lou zaprosił mnie do siebie na film, i chciałam się zapytać czy masz klucz do domu??
-Mam o nic się nie martw, miłej zabawy, kocham. - powiedziałam i zakończyłam rozmowę.
-Wracajmy już, odprowadzę Cię.- zaproponował Loczek na co ja jedynie skinęłam głową na tak i ruszyliśmy w stronę mojego domu. 
-Dziękuję.- powiedziałam wchodząc do domu.
-Za co ??
-Za.. no nie wiem, za wszystko.- powiedziałam jeszcze raz i zamknęłam za sobą drzwi.
Teraz pojawiła sie pustka, smutek, że ON jest ale nie obok ciebie, i chociaż i tak nie mam odwagi, aby powiedzieć jedno miłes słowo, czy spojrzeć mu w oczy, jest pustka, która jest w pewien sposób określeniem... tęsknoty ?! Udałam się do sypialni Julie, którą po sobie posprzątałam i weszłam do swojej, usiadłam po jednej strony łóżka, bezczynnie wpatrując się w tą drugą, na której dosłownie 2 godz temu leżał Harry.
Wtedy uświadomiłam sobie, że mo­je jed­no ser­ce, dwo­je oczu, uszu, us­ta i nos, 7 litrów krwi, 206 kości, 5 i pół mi­liona czer­wo­nych krwi­nek oraz 60 try­lionów DNA mówią: TĘSKNIE ZA NIM. Bez chcwili zastanowienia wykręciłam numer Harrego i przyłożyłam telefon do ucha.
~----------------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec, niedługo cz. 6 :)


piątek, 19 kwietnia 2013

Opowiadanie #4

Ciepło bijące od chłopaka powoli uspokajało moje drżące ciało, a oddech zaraz przy moim uchu, powoli stabilizował nierówne dotychczas bicie serca. Poczułam się na swój sposób .... no właśne jak ?! To uczucie nie miało ukreślonej nazwy. A może to poprostu bezpieczeństwo??! Jednak to trwało tylko chwilę, do czasu gdy uświadomiłam sobie co właśnie się dzieje. Dosłownie wystraszona tego co miałam w głowie odsunęłam bruneta od siebie, na co on zareagował jedynie cichym westchnięciem. Zdążyłam wydusić marne "Dobranoc" i udałam się w stronę mojej sypialni. Masa myśli w głowie dotycząca tylko i wyłącznie jednej osoby to jest coś czego nie mogłam pojąć. Niby coś czujesz ale się boisz ?! Ułożyłam głowę na miękkiej poduszce, jednak nie na długo, iż po paru minutach zaczęłam chodzić po pokoju z jednej strony zaciskając pięści ze strachu a z drugiej miałam motylki w brzuchu kiedy tylko o nim pomyślałam. I nieraz w życiu jest tak, że prag­niemy tak wiele, a blo­kuje nas niepo­hamo­wany brak od­wa­gi z myślą `nie zro­bię z siebie głupka`.   Usłyszałam cichutkie pukanie do pokoju, drzwi zaskrzypiały a zza nich wyłoniły się ciemnokasztanowe loki Hazzy. I znów pojawiło się to uczucie, że cieszysz się jak jest blisko, ale boisz się że za blisko. 
-Widzę, że jeszcze nie śpisz?- zapytał zachrypniętym głosem, który doprowadzał mnie wręcz do obłędu. Po czym podszedł i usiadł na podłodze na przeciwko mnie. Pojawił się ....lęk ?! W sy­tuac­jach trud­niej­szych nie ocze­kujesz po­toku słów od blis­kich lecz ka­wałka dłoni i ciepłego spoj­rze­nia które ukoją LĘK. Loczek popatrzył się w moje ciemnobrązowe tęczówki, i chwycił moją zimnął dłoń, lecz zdążyłam ją zabrać zanim dokońca ją złapał.
-Czego się boisz?- zapytał z troską w głosie, lecz ja milczałam. Co miałabym mu powiedzieć "boje się ciebie, nie ! Raczej tego co do ciebie poczułam". Cisza w tym przypadku nie była niezręczna. Była w pewnym sensie odpowiedzią na pytanie, które Harry zadał 5 min temu.Niektóre od­po­wie­dzi nie wy­magają słów. Wys­tar­czy je­no krótkie spoj­rze­nie, trze­pot rzęsa­mi, sub­telny uśmiech czy też de­likat­ny do­tyk... I wszys­tko jest jasne Loczek wziął mnie na ręce, położył na miękkim łóżku po czym przykrył pościelą a sam biorąc jedną poduszkę położył się na podłodze zaraz koło łóżka.
*
Obudził mnie delikatny wiart "wływający" do sypialni przez otwatre okno. Przeciągnęłam się i spojrzałam po łóżko, Harrego już nie było. Podniosłam wzrok i zobaczyłam go stojącego w drzwiach od łazienki w samych bokserkach. Instynktownie zasłoniłam czy dłońmi.
-Spokojnie, nie jestem nagi możesz otworzyć oczy ..- powiedział zadziornie brunet i zaczął wycierać mokre włosy ... moim ręcznikiem ?! 
-Przepraszam Cię najmocniej ale nie będę oglądała jak roznegliżowany bóg nastolatek lata mi po pokoju w samych boskerkach.- odparłam opryskliwie i poczułam jak chłopak ściąga swoimi dłońmi ręce z moich oczu, i przytula mnie do siebie jakby miał to zrobić ostatni raz w życiu. Usłyszałam jak wyszeptał mi do ucha ciche "Już wszystko wiem" i odsunął od siebie, zakładając przy okazji wczorajsze ubrania.
~-----------------------------------------------------------------------------
Niedługo cz. 5 przepraszam, że krótki ale nie mam czasu i weny jutro pojawi się kolejna część i jednopart. :)

niedziela, 14 kwietnia 2013

Harry

Przepraaaaaszam znów Harry ale to już ostatni obiecuję <3 Miłego czytania. <http://www.youtube.com/watch?v=kFfKb_WEkCE> włączamy i czytamy :3
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na początku jest radość, niewinne spojrzenia, pierwszy dotyk. Następnie kochanie, śmiech i szczęście. A teraz coś co nawet nie ma określonej nazwy, smutek, płacz, żal, że pozwoliłam być "zabawką".Było źle... ciągłe przej­mo­wanie się wszys­tkim, płacz z by­le po­wodu, wie­czna tęskno­ta, po­tem obojętność, ze­ro emoc­ji. Myślałam że gorzej być nie może - a jest. Te­raz zas­ta­nawia mnie tyl­ko jed­no... jak naz­wać uczu­cie gor­sze od obojętności? Czasami ludzie mówiąc dwa cholernie proste słowa, nie zważają na to ile te słowa są warte. Ile uczuć, przywiązania i wspomnień się w nich mieści. A teraz jedyne co jest to głowa pełna nieznaczących już nic wspomnień.  Niena­widzę Cię za to, że poz­wo­liłeś mi Cię kochać. Tak mocno jak nikogo. Rozkochana, wykorzystana i odsunięta od siebie jak przedmiot. Wiesz jak to jest, kiedy chcesz spoj­rzeć pew­nej oso­bie w oczy, a nie możesz, bo po pa­ru se­kun­dach, mu­sisz od­wrócić się, kryjąc łzy ? 
Wiesz, jak to jest, kiedy tra­cisz od­dech, bo pat­rzysz na niego, a z je­go zacho­wania wnios­ku­jesz, że je­mu już nie za­leży? Nie wiesz? To proszę, nie mów mi o tym, że czas leczy rany. A teraz pojawia sie pytanie, czy warto kochać ?! Nie! Bo po co....... W tym momencie wszytskie emocje opuściły mój umysł, płakałam jak małe dziecko, nieudolnie próbując wycierać łzy rękawem i tak mokrej już koszulki. Podobno czas w którym leczysz ra­ny po upad­ku jest wprost pro­por­cjo­nal­ny do wy­sokości, z ja­kiej spadłeś. Siedziałam na srodku ogromnej sypialni ślepo wpatrując się w okno. Łzom pozwoliłam bezkarnie spływac po policzkach. Oddech wyrównywał się podczas gdy ja siedziałam bezczynnie nie przerywając zaczętej wcześniej czynności. Nagle poczułam wibrację w tylnej kieszeni jeasnowych spodenek. Leniwie wyciągnęłam go i czerwonymi od płaczu oczami spoglądnęłam na ekran telefonu "Harrry <33". Odzrzuć !!!! Kliknęłam czerwony klawisz na telefonie po czym całkowicie go wyłączyła. Podeszłam do szafy, z której zaczęłam wyciągać ubrania chłopaka, które pakowałam do ciemnofioletowej torby. W głowie przewijały mi się najpiękniejsze chwile jakie z nim spędziłam, każdy poranek jak i każdy wieczór. Każde wypowiedziane przez niego słowo, nabierało nowe znaczenie. Przypomniał mi się każdy dotyk, każdy nawet najcichszy szept. Ból znów powrócił. Teraz znaj­dziesz mnie po­między niena­wiścią, że od­szedłeś a nadzieją, że wrócisz...naiwna ?? Może, ale kochać sie nie da przestać tak po prostu. Z miłością jest jak z za­ciem­nionym pokojem gdzie nic nie widzisz a wszyt­ko możesz poczuć i wszys­tkiego możesz dotknąć i spróbować. Znów bezsilnie opadłam na podłogę. W głowie miałam jedynie twoje słowa "Zaufaj, daj się poprowadzić a nie pożałujesz" ha! Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak to naiwnie brzmi. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Podniosłam się z czarnego, puszystego dywanu, po czym udałam się w kierunku drzwi. Otworzyłam! Cisza, znów radość ..ale dlaczego ?? Nie wiem. Strach, przed dotykiem, przed głosem, i uczuciem, które zazwyczaj okresla się mianem "miłośći". Zebrałam w sobie siłę, żeby podnieść wzrok i spojrzeć chłopakowi w te zielone tęczówki, w których za każdym razem się zatracałam. Na widok moich czerwonych od natłoku łez oczu, mina chłopaka z przygnębionej zmieniła wyraz na przestraszoną. Staliśmy w ciszy, chciałam wydusić jedynie "Dlaczego?" Jednak za każdym razem kiedy próbowałam, jakimś dziwnym sposobem brakowało mi sił.
-Mógłbym wejść?- usłyszałam głos bruneta, o którym tak bardzo chciałabym zapomnieć. Kiwnęłam głową na tak i otworzyłam szerzej drzwi. Chłopak wszedł i usiadł na kanapie, podczas gdy ja udałam się do sypialni po spakowane wcześniej rzeczy. Dosłownie rzuciłam je na podłogę dając Harremu do zrozumienia, że może już łaskawie opuścić to mieszkanie. Brunet wstał, podszedł do mnie jednak widząc moje kroki w tył zatrzymał się zachowując bezpiecznął odlegość między nami.
-Ja nie chciałem... ona dla mnie nic nie znaczy.- zaczął jednak przerwałam mu.
-Harry, daj spokój....
- Byłem pijany, wpakowałem się w jakiś głupi zakład, a paparazzi zdążyli zrobić zdjęcie ja nie chcę Cię stracić.......
I w tym momencie w mojej głowie pojawiła się kwestia "wybaczenia". Kiedy mo­wa o wy­bacza­niu nie sposób nie wspom­nieć o pojęciu, które wy­daje się być z nim ściśle związa­ne - o krzyw­dzie. Poczu­cie krzyw­dy - ja­ko jed­no z pod­sta­wowych doświad­czeń oso­bis­tych nie jest ob­ce chy­ba ni­komu z nas. Gdybym nie próbowała wybaczyć, cierpiałabym. Gdybym nie wybaczyła też bym cierpiała. Ale wolę ciepieć wiedząc, że obudzę sie w ramionach kogoś, przy którym czuję na swój sposób bezpieczna. Zraniona, ale doświadczona. Wzięłam jeden głęboki wdech, przetarłam łzy rękawem i uniosłam wzrok.
-Wybaczam.....- powiedziałam ledwo słyszalnie, ale wystarczająco głośno aby chłopak mnie usłyszał. Loczek wziął moje zimne dłonie i przytulił mnie do siebie, ale nie tak jak zawsze, nie tylko ciałem ale i duszą. Założył kosmyk opadających na czoło włosów za ucho i przytulił mocniej. Harry położył swoje dłonie na moich policzkach ocierając resztę słonych łez. Spojrzał badawczo w moje brązowe tęczówki i złożył na moich ustach czuły i nienachalny pocałunek. Uczucie jakie mi wtedy towarzyszyło było blisko nieokreślone. Ale wiedziałam, że można nauczyć się kochać od nowa. Chłopak przyliżył swoje usta do mojego ucha i wyszeptał "przepraszam", co ja skomentowałam jedynie pokrzepiajacym uśmiechem. Kocham, na nowo, i ufam od początku......



środa, 10 kwietnia 2013

Harry

Znów Harry ale niedługo kolejna część opowiadania :) miłego czytania < http://www.youtube.com/watch?v=gmAUio9tafk > włączamy i czytamy :3
~-------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                              *Oczami Harrego*
Twoje rumiane policzki ogrzewał blask popołudniowego, letniego słońca. Ja stałem jak zaczarowany dokładnie ilustrując każdy centymert kwadratowy twojego ciała. Ciemno kasztanowe włosy opadały na opalone ramiona. Twoje stosunkowo drobne dłonie przewracały kolejne kartki ulubionej książki. Bo cza­sami jed­no przy­pad­ko­we spot­ka­nie może zmienić całe Two­je życie. Pier­wsze spoj­rze­nie. Przy­pad­ko­we muśnięcie dłoni tej dru­giej oso­by. I to jest właśnie mo­ment, dzięki które­mu na Two­jej twarzy po­jawia się uśmiech, ale nie ten uda­wany, który przyk­le­jasz so­bie na twarz kiedy wychodzisz z do­mu… Jest to ten praw­dzi­wy, płynący pros­to z ser­ca. Uśmiech, który po­jawia się na twarzy kiedy przy­pom­nisz so­bie twarz tej oso­by, lub nag­le wy­daje Ci się, że poczułeś za­pach jej/je­go per­fum. Masz wrażenie jak­by wszys­tko dookoła Ciebie zmieniło bieg i obróciło się o 360 stop­ni. Czu­jesz się tak, że mógłbyś prze­nieść góry. Nag­le wszys­tko sta­je się dla Ciebie możli­we. Jes­teś szczęśli­wy. Codzien­nie ra­no wsta­jesz z uśmie­chem na twarzy. Nie ob­chodzi Cię to, że każdy włos na głowie ster­czy w inną stronę, że ludzie na uli­ca pat­rzą się na Ciebie dziw­nie. Ty po pros­tu idziesz i na wspom­nienie tam­te­go dnia uśmie­chasz się. Codzien­nie wie­czo­rem mod­lisz się, aby nie było to je­dyne spot­ka­nie z tą osobą w Twoim życiu. Nałogo­wo spraw­dzasz pocztę mailową, bo może ja­kimś cu­dem ta oso­ba zna­lazła Two­jego maila lub go zdo­była i na­pisała do Ciebie. A kiedy nad­chodzi możli­wość ko­lej­ne­go spot­ka­nia od ra­na nie możesz się docze­kać. Wszys­tko wokół Ciebie ma ja­kieś żyw­sze ko­lory, śmiejesz się sto ra­zy więcej niż zaw­sze. Szu­kasz cze­goś od­po­wied­niego aby nie wyjść na to­tal­ne bez­guście. Nag­le siadasz na łóżku i zaczy­nasz śmiać się ze swo­jej głupo­ty, że cała ta szop­ka jest niepot­rzeb­na. Prze­cież Ty nic o tej oso­bie nie wiesz, a jest nieodłączna częścią Two­jego życia, każdej myśli i snu, a czu­jesz, że możesz dla te­go ko­goś zro­bić wszys­tko. Tak było z nami. Pamiętam to jak dziś, kiedy szliśmy za ręce do apteki po test ciążowy, kiedy oczekiwaliśmy na Darcy. Poźniej radość i łzy, które ze szczęścia spływały bezkarnie po policzkach. Pamiętam tę chcwilę wyczekiwania ... i jest ! Ból!  Trzymałęm twoją zimną dłoń. Usłyszałem płacz i ujrzałęm owoc naszej miłości. Malutkie ciałko drżało z zimna. Delikatnie musnąłem opuszkami palców policzek dziewczynki. Pamiętam ile trudnych sytuacji udało nam się pokonać stojąc za sobą murem. Pamiętam noce, kiedy wstawałaś do płaczącej brunetki a ja obdarzałem twoje malinowe usta buziakiem na znak, że ja zajmę się Darcy, bo noc to tak naprawdę jedyny czas kiedy mogłem poświęcić jej trochę czasu. Pamiętam wszystkie kłótnie, wszystkie spory, dzięki którym pragnąłem Cię bardziej. Pamiętam jak stałaś przy lustrze wpatrując się ze zmartwieniem w swój pierwszy siwy włos na głowie, co jedynie skomentowałem cichyb chichotem i ucałowałem twój policzek.
                                                                        *Normalnie*
Na głowie na której kiedyś widniały puszyste ciemno czekoladowe loki, pojawiły się siwe włosy, które staruszek tylko założył za ucho. Poprawił zapięcie swojej czarnej kamizelki i położył na grobie ukochanej jednął czerwoną różę. Wstał obejrzał się uważnie i ruszył machając na pożegnanie w stronę nagrobka [T.I].
Przez lata się kochamy, nienawidzimy, ignorujemy, pożądami i omijamy po latach zaczynamy rozumieć. Zaczynamy rozumieć, że ludzie są ofiarami czasu, ale człowiek potrafi kochac po mimo wieku. I mołość jest wtedy gdy po latach od śmierci ukochanej dalej nakrywasz stół dla dwóch osób, gdy dalej ścielisz łóżko po dwóch stronach, gdy czekasz z obiadem aż ona wróci z pracy, i po mimo iż wiesz że tak nie będzie, kochasz i będziesz kochał.
~-------------------------------------------------------------------------------------------------

czwartek, 4 kwietnia 2013

"Poznaj autorkę" :)

Hej, na blogach innych dziewczyn często widziałam posty typu "Poznaj autorkę", polega to na tym, że dziewczyny piszą różne rzeczy o sobie itp. więc dziś zrobię 20 faktów o mnie :)
~-------------------------------------------------------------------------------
1. Urodziłam się 25.04.1998
2. Nie mam kości w lewym nadgarstku.
3. Codziennie czytam horoskopy.
4.Często wypowiadam życzenia o 22.22
5.Bardzo często w swoich imaginach opisując daną bohaterkę opisuję siebie.
6.Kocham jeść.
7. Moim ulubionym filmem jest "Love actually"
8.Moją ulubioną piosenką jest Jason Walker "Down"
9. Piosenka, do której chciałabym zatańczyć swój pierwszy taniec z chłopakiem "Where is my mind" - Sunday Girl
10. Mam ciemno brązowe oczy.
11.Nie mam chrząstki w prawym kolanie.
12.Moją ulubioną książką jest "Bez mojej zgody".
13. Jakbym miała do wybory KFC lub McDonald wybrałabym McDonald.
14. "Hasło" którym kieruje się w życiu "You can live only once"
15.Zazwyczaj rano budzę się na podłodze lub po drugiej części łóżka.
16. Mam psa, który ma czerwone oczy.
17. Ulubiona piosenka 1D "Over Again"
18.Boję się marzyć bo marzenia się spełniają.
19. Żałuję, że Niall Horan ściągnął aparat :'C
20. Zazwyczaj pomysły na nowe imaginy powstają na Polskim.
~---------------------------------------------------------------------------------------
:)


Harry

Krótki ale mam nadzieję, że się spodoba :) Miłego czytania <3 Wiem, że to nie czas ale taki troszkę świąteczny :)
~------------------------------------------------------------------------------------------
Zimny wiatr muskał moje czerwone od mrozu policzki. Nerwowo przeskakiwałam z jednej nogi na drugą, aby zniwelować uczucie zimna przechodzącego przez moje ciało. Księżyc oświetlał oblodzone drogi na tle których błyszczały się płatki spadającego śniegu. Świąteczne lampki dawały różnokolorowe poświaty na oblodzone drewniane ławeczki. Poprawiłam pas torby i ruszyłam dalej wgłąb pozakręcanych uliczek parku. Uniosłam lewy nadgarstek i spojrzałam na zegarek. "Już 10 min spóźnienia" pomyślałam  jednak ignorując ten fakt szłam dalej. Dziś miałam się spotkać z Harrym. Nie widzieliśmy się od 5 miesięcy. Hazz jest moim najlepszym przyjacielem i po mimo tego, że nasze spotkania bardzo często ograniczają się do jednej wizyty na 5 miesięcy utrzymujemy świetny kontakt. Kiedy masz czas na pobycie sam na sam zaczynasz uświadamiać sobie różne rzeczy np, że czas mija nie ubłaganie szybko. Ha ! Móc znów powrócić do tam­tych lat.Mieć za­pał 4-kla­sis­tki i naiw­nie wie­rzyć w szczęście. Śmiać się z nicze­go, nie dbać o wygląd. Z głową pełną marzeń i no­sem w książce żyć z blas­kiem w oku. Z wewnętrznych przemyśleń wyrwał mnie dotyk ciepłych rąk na moich oczach. Zimnymi dłońmi zdjęłam ręce chłopaka ze swojej twarzy. Obróciłam się. 
-Harry!- Wykrzyczałam i zarzuciłam swoje ręce na szyję chłopaka.
-[T.I]!!Nawet sobie nie wyobrażasz jak się za tobą stęskniłem !!- wyszeptał mi do ucha pogłębiając nas w uścisku. Popatrzyłam w szmaragdowe oczy chłopaka i zatraciłam się w nich. Co to jest tęsknota ??? Odległość?? Od­ległość tra­ci na znacze­niu gdy przez moje ciało przechodzi fa­la ciepła na samą myśl, że ktoś cze­ka na mnie z tęsknotą w oczach, bo tyl­ko ta osoba wy­pełnia  pus­tkę dnia. Przynajmniej ON wypełniał moją. 
-Chodźmy się przejść?!- zaproponował na co tylko skinęłam głową. Minęła godzina. dwie.... nie było widać końca rozmów, wymiany spojrzeń. To jest coś co w nim lubiłam......Wiatr zaczął zbierać na sile. Dłońmi pocierałam o siebie aby ogrzać zmrożone palce. Wtedy poczułam ciepły dotyk rąk chłopaka, który splótł nasze dłonie. Popatrzyłam na niego ze zmieszaniem w oczach.
-Tak będzie Ci cieplej.- powiedział po czym posłał mi jeden z najserdeczniejszych uśmiechów jakie miałam okazje "otrzymać" w całym swoim życiu. Cmoknęłam chłopaka w rumiany policzek a on jeszcze bardziej podniósł kąciki swoich ust.
-To jak herbata ???- zaproponował.
-Herbata... a masz ciasto ??- wypaliłam a oczy bruneta momentalnie się zaszkliły.
-Zobaczymy co da się zrobić.- powiedział i pociągnął w swoja stronę.
***
Weszłam do pustego domu. Drewno w kominku co chwilę wydawało specyficzne odgłosy, lampki na choince oświetlały salon.
-Może zostaniesz już na noc ?? Zadzwoń do mamy i powiedz jej, a jakby się jej nudziło samej to może podejść do mojej, będą miały babski wieczór-zaproponował na co ja skinęłam twierdząco głową.
-Proszę.- powiedział chłopak podając mi kubek z herbatą i talerzyk z ciastem.
-Dziękuję.- odpowiedziałam po czym odstawiłam kubek na stolik.Sięgając po pilota do telewizora. Poczułam ciepły oddech Loczka na swoich policzkach, odległość niebezpiecznie się zmniejszała. Zdezorientowana wbiłam wzrok w podłogę, jednak nie na długo. Chłopak podniósł moją brodę, niemal zmuszając mnie do popatrzenia w jego oczy. Uległam. Powoli zatracałam się w tej chwili, jeszcze zmniejszając odległość między nami. Harry delikatnie przejechał opuszkami palców po moim czole, nosie i policzku i jeszcze bardziej przysunął mnie do siebie. Delikatnie swoimi ustami musnął moje pozostawiając na nich jedynie ... niedosyt ?? Popatrzyłam badawczo na chłopaka a on uśmiechnął się tylko składając na moich ustach długi ale za razem bardzo subtelny pocałunek. Łaskocząc mnie przy tym swoimi loczkami. Brunet odsunął się ode mnie i spojrzał w górę. Zdziwiona zachowaniem Hazzy również uniosłam swój wzrok i co zobaczyłam..... jemioła! I wszystko stało się jasne. Wtedy uświadomiłam sobie, że przy­jaźń dam­sko-męska is­tnieje..do pier­wsze­go pocałunku. Pier­wszy po­całunek jest jak pier­wszy od­dech pod­czas na­rodzin. Mi­mo, że płuca nig­dy wcześniej nie zaz­nały sma­ku po­wiet­rza, to czując go po raz pier­wszy nie mogły już bez niego żyć. Wstałam z kanapy jednak Loczek delikatnie chwycił mój nadgarstek i przyciągnął do siebie. Z jego oczu można było wyczytać zdezorientowanie, strach ale zarazem ..... miłość??
-Nie masz pre­ten­sji, gdy nie od­bieram te­lefo­nu. Nie jes­teś zaz­dros­na o moje koleżanki czy kolegów. Nie wy­pomi­nasz mi bra­ku cza­su dla Ciebie. Nie kłócisz się, po której stro­nie łóżka chcesz sy­piać. Nie ro­bisz mi wymówek, gdy o trze­ciej nad ra­nem wra­cam chwiej­nym kro­kiem. Znasz mo­je wszys­tkie ulu­bione sma­ki lodów i cze­kola­dy. Kiedy jest mi smut­no rzu­casz wszys­tko i spra­wiasz, że po­now­nie na mej twarzy po­jawia się uśmiech. Kiedy mam zły dzień ro­bisz dla mnie ma­linową her­batę i bez słowa przy­tulasz mnie do siebie. Jes­teś czuła, , de­likat­na, a cisza, kiedy przy­pad­kiem się po­jawi nig­dy nie jest krępująca. Nie poz­wa­lasz mi za sobą długo tęsknić i mar­twić się, czy coś złego się nie stało. I ja [T.I] kocham Cię nad życie....- słowa wypowiedziane przez chłopaka wywołały na mojej twarzy ogromny uśmiech.
-Ja.... ja Ciebie też !!- szepnęłam po czym rzuciłam się chłopakowi na szyję jednocześnie łącząc nasze usta w głębokim pocałunku.
Od dziś....... nasze dłonie sple­cione zaufaniem,
us­ta łączące się po­całun­kiem szczerości,dusze wrażli­wość znające,nie licząc cza­su . szczęście z sobą dzieląc!
Ser­ca nasze ... pachnące czys­tością . kwitnącej w Nas miłości ....
-Dziękuję!!!
Ta­kiego ko­goś właśnie szu­kałam. ko­mu będę się po­dobać bez ma­kijażu, z poszar­pa­nymi włosa­mi i w dre­sie. dla ta­kiej oso­by war­to się uśmie­chać. 
~--------------------------------------------------------------------------------------------------

środa, 3 kwietnia 2013

Opowiadanie #3

Rozbawiona całą tą sytuacją dosłownie pognałam do łazienki. Z bananem na twarzy rozkoszowałam się ciepłymi kroplami wody osuwającymi się po moim rozgrzanym ciele. Nie przeszkadzało mi to, że dosłownie 30 min temu skompromitowałam się przed jednym z pięciu bogów nastolatek. Wyszłam z łazienki i udałam się do mojego pokoju. Założyłam na siebie jakieś szmatki i rzuciłam się na łózko wiedząc, że Julie jeszcze nie wróciła ze sklepu. Błogie lenistwo przerwał mi dzwonek telefonu. Od razu pomyślałam, że to mama dzwoni chcąc się dowiedzieć czy jesteśmy już na miejscu. Wyciągnęłam rękę w stronę stolika nocnego i chwyciłam telefon. Moim oczom zamiast "Mamusia :*" ukazał się rząd nieznanych mi cyfr. Przycisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha, przez chwilę nie odzywałam się bo miałam w głowie mętlik czy przywitać się po Polsku czy po Angielsku, jednak w porę usłyszałam wołanie w słuchawce.
-Haalloooo?!- wołał znajomy mi już głos
-Tak, przepraszam na chwilę straciłam zasięg- wymyśliłam coś na poczekaniu, na co zbiłam piątkę z moim drugim "ja" za inteligentne wyjście z sytuacji.
-Nic się nie stało. Mówi Harry.- odpowiedział a na mojej twarzy zagościł ogromy uśmiech.
-O miło mi Cię słyszeć.- grzecznie odpowiedziałam chłopakowi.
-Pomyślałem sobie, że skoro są wakacje to poszłabyś ze mną na jakąś imprezę dzisiaj ??- odezwał się bardzo zachęcającym głosem, jednak ja nie miałam ochoty na szalone imprezy, więc grzecznie zbyłam chłopaka. No! Przynajmniej tak mi się wydawało.
-Wiesz bardzo chętnie, ale nie dzisiaj. Właśnie wprowadzam się z przyjaciółką do nowego mieszkania..-chciałam kontynuować jednak Harry nie pozwolił mi na to.
-Świetnie, przyjadę do was i wam pomogę, nie będziesz zła jak wpadnę z Lou ??- zaproponował a ja nie wiedząc co powiedzieć rzuciłam tylko krótkie "Jasne" i rozłączyłam się. Co ?! Nawet nie zapytałam o której godzinie ! Do domu niespodziewanie weszła brunetka obładowana co najmniej 5 reklamówkami. Na co ja uradowałam się ogromnie, w przerwach w jedzeniu opowiedziałam jej całą tą historię a ona dosłownie wpadła w panikę. Zaczęła latać po domu jak torpeda i odkładała wszystko na swoje miejsce podczas gdy ja patrzyłam się na nią uradowania,do chwili..... Kiedy uświadomiłam sobie jak wyglądam :
Szybko pognałam do swojego pokoju po omal nie zabijając się na schodach. Dosłownie wyskoczyłam z dresów i naciągnęłam na siebie czarne legginsy, wyszłam z pokoju z torebką w ręce- kwestia przyzwyczajenia stwierdziłam i odniosłam ją z powrotem.
Nagle po domu rozniósł się dźwięk dzwonka do drzwi. Popatrzyłam orientacyjnie na brunetkę stałyśmy w osłupieniu.
-Ej no ! Spokojnie - powiedziałam zarówno do siebie jak i do niej i energicznym ruchem udałam się otworzyć drzwi.
*Z perspektywy Harrego*
Po długiej chwili drzwi powoli zaczęły się otwierać. Wtedy znów ujrzałem ją! Tak ! Mówię o tej samej dziewczynie, która zauroczyła mnie swoją bezradnością a zarazem dystansem do siebie. Zilustrowałem dziewczynę od góry do dołu. Niewysoka brunetka, o mocno czekoladowych oczach i cholernie zaraźliwym uśmiechu. Długie, ciemne proste włosy opadały na opalone ramiona. 
-Cześć wejdźcie do środka.- powiedziała wykonując zachęcający ruch ręką. Schyliłem się, żeby obdarować dziewczynę buziakiem w policzek ale ona odwróciła się posyłając mi spojrzenie typu "Boje się ". Wszedłem do środka, przy okazji przedstawiając Nice Lou, który podążał za mną.
*Perspektywa Lou*
Stanowczo wszedłem do środka udając się za Harrym. Rozglądałem się po mieszkaniu dokładnie ilustrując każdy centymetr kwadratowy. Nagle moje oczy otrzymały najpiękniejszy prezent na świecie. Oniemiałem z wrażenia. Ujrzałem ciemno turkusowe oczy brunetki, które wydawały się być nieco zagubione. Kasztanowe włosy co chwila zasłaniały jej porcelanową twarz.
-Louis!- wypaliłem ni stąd ni zowąd.-Mam na imię Lou.-dodałem.
-Julie.- odpowiedziała. Jej głos wydawał się być anielską pieśnią dla moich uszu.
*Normalnie(perspektywa Niki)*
Zaprosiłam gości do salonu. 
-Napijecie się czegoś??- zaproponowałam gdyż widziałam, ze Julie jest pochłonięta rozmową z Lou.
-Pewnie ! - wykrzyczeli wszyscy razem, podczas gdy ja udałam się do kuchni. Wyciągnęłam z szafki 4 szklanki a z lodówki mrożoną herbatę. Wbrew sobie zaczęłam cicho podśpiewywać.

I thought I saw a man brought to life, 
He was warm, he came around like he was dignified, 
He showed me what it was to cry, 
Well, you couldn't be that man I adored. 
You don't seem to know, seem to care, what your heart is for,
But I don't know him anymore, 
There's nothing where he used to lie, 
My conversation has run dry, 
That's what's goin' on. 
Nothing's fine I'm torn... . 

Tego momentu nie zaśpiewałam sama, odwróciłam się i ujrzałam Harrego. Momentalnie strzeliłam buraka i powróciłam do wykonywanej wcześniej czynności. Obeuciłam się do niego wręczając tackę z napojami i parę paczek żelek.
-Film?- zapytałam zachęcająco.
-Film.!- odpowiedzieli chórem a ja podeszłam do telewizora. 
-Co powiecie na horror ?!- zaproponowałam na co oni tylko skinęli głowami. Włączyłam płytę i odwróciłam się w stronę kanapy ..... Ha! Moja słodka Julie siedziała koło Lou, który co chwilę posyłał jej milutkie uśmiechy. A Harold wyłożył swoje szanowne cztery litery tak, że mi została jedynie podłoga. Bez zawahania usiadłam na mięciutkim dywanie jedynie plecami opierając się o kanapę. Nagle poczułam jak mnie ktoś podnosi.
-Chyba nie myślisz, że pozwolę Ci siedzieć na podłodze?!- powiedział Hazz podnosząc mnie z ziemi na co ja zareagowałam głośnym chichotem jednocześnie pesząc się przy tym. Usadowił mnie na sofie siadając koło mnie. Film trwał w najlepsze a ja co sekundkę zasłaniałam sobie oczy poduszką albo czymkolwiek co znajdowało się w pobliżu, również ręką Stylesa co wywołało u niego na twarzy ogromy uśmiech. Gdy przekąski się skończyły lekko szturnęłam brunetkę palcem aby poszła do kuchni lecz na marne ponieważ i ona i Lou zaczynali chrapać coraz głośniej. Przyciszyłam telewizor i odezwałam się nieco zaspanym głosem do Loczka, który jak zahipnotyzowany patrzył się w ekran telewizora.
-Może wybudził byś tak swojego szanownego kolegę ze snu ?!- grzecznie zasugerowałam.
-Dlaczego ?! Zobacz jak śpi!- popatrzył na mnie tymi swoimi zielonymi oczętami i ręką wskazał na śpiącego Lou a zaraz koło niego Julie. "Niech Ci będzie" pomyślałam i wstałam z kanapy przykrywając śpiących mięciutkim czerwonym kocykiem.
-Która jest godzina ??- zwróciłam się do bruneta.
-Już po północy !- odparł i nie krył zdziwienia tym faktem.- Wiesz ja już pójdę a rano ok 10 przyjadę po Lou, ok ?- zapytał Loczek po czym zabrał się z ubieranie butów.
- Jak chcesz to możesz zostać !- wypaliłam.- Bo to znaczy .. no wiesz! Lou... i ten..- starałam się jak najinteligentniej wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji jednak nie wyszło to najlepiej.
-Ja pójdę do pokoju Julie, a ty do mojego, ok ?- zaproponowałam, żeby już nic więcej nie wypalić.
-Jasne, no to prowadź!- powiedział po czym energicznie do mnie podszedł. 
-Pościel jest czysta, bo jeszcze ani raz nie spałam a tym domu, więc nie masz się czego obawiać.- powiedziałam otwierając przed chłopakiem drzwi do sypialni. Wzięłam to co było mi potrzebne z walizki i zostawiając chłopaka samego udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic a następnie wygodnie ułożyłam się na łóżku. Usłyszałam pierwszy grzmot. No nie ! Burza!!! Nakryłam głowę poduszką po czym zaczęłam przeraźliwie głośno krzyczeć. Kolejny piorun. Nie wytrzymywałam. Ubrałam na siebie bluzę i zeszłam do kuchni. Usiadłam na wysokim barowym stołku i podkuliłam nogi czekając aż burza przejdzie. Nagle poczułam czyjś ciepły dotyk na moich pulchnych ramionach. 
-Widzę, ze nie tylko ja się boję burzy !- usłyszałam znajomy mi już głos. A następne co usłyszałam były kolejne grzmoty zaraz przy naszym domu. Podskoczyłam na krześle po czym instynktownie wtuliłam się w cieplutki tors chłopaka, który bez wahania przyciągnął mnie bliżej do siebie.
~------------------------------------------------------------------------------------------
Niedługo część 4 :)






wtorek, 2 kwietnia 2013

Opowiadanie #2

Z torebki wyciągnęłam kartkę z adresem do naszego mieszkania, którą bez wahania podałam kierowcy, kiedy już siedziałyśmy w taksówce. Przejażdżka przez zatłoczony Londyn trwała co najmniej 40 min, przez co nie byłam zbytnio zadowolona iż Julie bez przerwy "terkotała" mi do ucha. 
-Dziękuję, to już tutaj- powiedział kierowca wskazując ręką na ogromny jasno-beżowy budynek. Zapłaciłam taksówkarzowi i stałam jak zaczarowana przed dużymi drewnianymi drzwiami.
-Haaalooo! Słyszysz mnie?!- powiedziała brunetka machając mi rękami przed nosem.
-Tak, po prostu zagapiłam się.- odparłam po czym weszłam do środka. Z naszych ust wydobyło się jedynie "WOW". Jasne ściany, eleganckie a zarazem nowoczesne meble idealnie współgrały z mieszczącą się kawałek dalej seledynową kuchnią. Swój wzrok wlepiłam w Julie, która dalej stała w miejscu, dosłownie "śliniąc" się na widok nowego mieszkania. Zaśmiałam się tylko i podążyłam schodami na górę w poszukiwaniu swojej sypialni. Otworzyłam pierwsze lepsze drzwi i zaniemówiłam z wrażenia. Bez chwili zastanowienia rzuciłam się na ogromne łóżko. 
*Z perspektywy Julie*
Stałam jak oniemiała, po chwili jednak podążyłam za Niką, która w błyskawicznym tempie pognała na górę. Przechodząc ciasnym korytarzem zobaczyłam uchylone drzwi do jednego z 3 pokoi. Zaglądnęłam i ujrzałam brunetkę, wylegującą się na ogromnym łóżku. Uśmiechnęłam się do siebie i otworzyłam kolejne drzwi. Niepewnie weszłam do środka. Rzuciłam swoje walizki na podłogę i otworzyłam okno. Za ten widok niejeden dałby się zabić. Big Ben, London Eye .....
-Julie!!!!!!-krzyknęła Nika, przez co o mało nie wypadłam z okna.
-Jezu! Co się stało ??- udawałam przejętą podczas gdy ze strachu o mało nie dostałam palpitacji serca.
-Nie ma nic w lodówce !- powiedziała a ja zwątpiłam. Jak ja mogę żyć z taką osobą jak ta ?! Nie wiem ale kocham ją nad życie. Podeszłam do mulatki, która była bardzo przejęta tym, że w przeciągu najbliższych 30 min nic nie spożyje. Wręczyłam jej pieniądze i wysłałam do najbliższego sklepu, podczas gdy ja zabrałam się za wypakowanie rzeczy.
*Normalnie (perspektywa Niki)*
Zadowolona wyszłam z domu. Przechodziłam przez zatłoczone uliczki Londynu kompletnie nie zwracając uwagi na innych przechodniów, którzy co jakiś czas popychali mnie raz na lewo raz na prawo. Przeskakiwałam przez kałuże, które co jakiś czas "tamowały" mi drogę. Już w pewnym momencie zwątpiłam w to, że uda mi się znaleźć jakikolwiek sklep, gdy ujrzałam tabliczkę "grocery store". Przyspieszyłam kroki, lecz nagle poczułam, że ktoś podstawia mi nogę a ja całym ciałem wylądowałam w błotnej kałuży. Cała gromadka zaczęła się śmiać. Próbowałam się podnieść jednak poślizgnęłam się i upadłam ponownie, na co to "stado głąbów" zaczęło rechotać jeszcze bardziej. Niespodziewanie ujrzałam rękę nieznajomego, który pomaga mi wstać. Podniosłam się i nerwowo ruszyłam w przeciwną stronę. Na policzkach zagościł rumieniec, odchodząc słyszałam jedynie śmiechy przechodniów, którzy uczestniczyli w tym "incydencie". Przyspieszyłam kroki, biegłam ile sił w nogach. Ucisk na moim nadgarstku zatrzymał mnie. Odwróciłam wzrok. Moje czerwone od płaczu oczy napotkały te same szmaragdowe cudeńka, których właściciel dosłownie 5 min temu pomógł mi wstać. Chłopak jeszcze mocniej chwycił moją dłoń i nic nie mówiąc zaprowadził do stojącego dosłownie 4 m od nas czarnego Vana. Odpalił silnik samochodu i ruszył. Nie mogłam zatrzymać łez. Zostać tak upokorzonym już w pierwszy dzień pobytu tutaj. Ten wyjazd nie rozpoczął się dobrze. Poczułam, że właściciel pojazdu zatrzymał go. A no tak ! Z tego wszystkiego zapomniałam, ze jadę w samochodzie z zupełnie obcym mi facetem. Ręką przetarłam łzy, i odważyłam się popatrzeć w stroną chłopaka.
-Harry.- powiedział i wyciągnął prawą dłoń w moją stronę.
-Nika- odparłam po czym delikatnie uścisnęłam dłoń bruneta.
-Nika???- zapytał wyraźnie zdziwiony.
-Jestem Polką.- powiedziałam i obdarzyłam go uśmiechem, aby następnie wbić wzrok w wycieraczkę.
-Nie przejmuj się tak. To tylko dzieci! Chcieli się zabawić czyimś kosztem .- rzekł i podniósł lekko mój podbródek.
-Tak ! Ale dlaczego to musiałam być właśnie ja ?!- rzuciłam. A on jedynie wybuchł głośnym śmiechem. Po czym jak podejrzewam poczuł na sobie mój karcący wzrok.
-Przepraszam, ale uwierz mi wyglądałaś komicznie nieudolnie próbując wstać z tej kałuży.- powiedział i wystawił swoje ząbki w moją stronę. Przez chwilę się nie odzywałam lecz po chwili uświadamiania sobie jak to mogło wyglądać parsknęłam śmiechem.
-To jak odwieźć Cię do domu??- zaproponował brunet na co tylko skinęłam twierdząco głową. Podałam mu adres i w mgnieniu oka byłam już pod domem.
-Dziękuję Ci bardzo za wszystko.- powiedziałam do chłopaka po czym wysiadłam z samochodu ruszając w stronę drzwi. Weszłam do kuchni, gdzie ujrzałam Julię ścierającą blat kuchenny, na który rzuciłam  
całe brudne od błota banknoty.
-Jezu! Nika co się .....- jej pytanie przerwał dzwonek do drzwi. No pięknie ! Teraz jeszcze ktoś zobaczy mnie w takim stanie?! Głodną. Brudną i ... głodną <jeszcze raz>. Otworzyłam drzwi a moim oczom ukazały się te piękne zielone tęczówki na widok których na parę chwil dosłownie "odfruwałam". 
-Harry ?! Co ty tu robisz ?- rzuciłam do bruneta, który był dosyć wyraźnie zaskoczony moją reakcją.
-Yyy, bo tak sobie pomyślałem, że może dałabyś mi swój numer?!- powiedział a ja o powstrzymywałam się, żeby nie zapiszczeć na cały głos. Bez zastanowienia podałam chłopakowi ciąg cyfr. Na co on odpowiedział uśmiechem, obiecując, że zadzwoni jeszcze dziś. Weszłam z powrotem do kuchni gdzie zastałam brunetkę wyraźnie zaskoczoną tą całą sytuacją.
-Nika?! T-t-ty wiesz, że właśnie rozmawiałaś z TYM Harrym ?! Harry'm z One Direction ?!- powiedziała dalej stojąc w jednym miejscu.
-Tak. Tak wiem. Wiem to dziwne, że nie krzyczałam, nie ??- zapytałam wyraźnie zadowolona z siebie.
-Wow! Wiesz to może ja pójdę na te zakupy a ty idź weź prysznic czy coś ?!- odparła Julie dalej będąc w lekkim szoku.
~---------------------------------------------------------------------------------------------------
Niedługo część 3 :)