Miłego tygodnia <3 :)
niedziela, 24 lutego 2013
Ogłoszenie ! :)
Przez najbliższy tydzień pojawi się tylko jeden imagin ze względu na powrót do szkoły :) Tym razem znów imagin z Harrym będzie podzielony na części :)
Harry #3
-Nic się nie stało. - powiedział starając się uchwycić mój wzrok
-Ja już muszę iść, dziękuję za wszystko. - powiedziałam po czym wyszłam z domu nie mówiąc nic po za tym.
Co ja zrobiłam ? Uciekłam od niego jak dziecko! Dlaczego ? To pytanie teraz chodziło mi po głowie, nie dawało spokoju, dlaczego się wystraszyłam.?
-Jestem.- wrzasnęłam na cały dom trzaskając za sobą drzwiami.
-No nareszcie-usłyszałaś glos zbiegającej ze schodów [I.T.P]
-Spokojnie bo się zabijesz- powiedziałam rzucając się na kanapę.
-No i co? Nic nie powiesz ?- spytała zdziwiona siadając koło mnie.
-Co mam Ci powiedzieć?-zapytałam ze łzami w oczach
-Ej ! Słońce, proszę przestań płakać- powiedziała i przytuliła mnie najmocniej jak się dało.
-Ja nie umiem [I.T.P], po prostu nie umiem....-wymamrotałam
-Czego nie umiesz..?-spytała z ogromnym zdziwieniem
-......KOCHAĆ.- powiedziałam i wtuliłam się w nią jeszcze bardziej. Nic nie odpowiedziała po prostu była tego mi w tej chwili brakowało.
*
-Hej!!! wstawaj, znowu będziesz spać do południa?- usłyszałam głos koleżanki.
-Gdzie idziemy dzisiaj ?- zapytałam przecierając oczy
- Ja wychodzę do miasta ale tylko na godzinkę, może dwie a ciocia pojechała do pracy.- odpowiedziała "wciągając" na siebie jeansowe spodenki.
-Ok! - powiedziałam uradowana, z nadzieją, że mogę jeszcze chwileczkę się zdrzemnąć.
-O nie, nie ! Ty wstajesz jest 11 !- powiedziała po czym zdarła ze mnie kołdrę i wyciągnęła z łóżka za nogę.
Nikogo nie było w domu, wyjrzałam przez okno, za którym panowały niezbyt przyjemne warunki pogodowe. Siedziałam na parapecie wpatrując się jak kropelki deszczu spływają po rynnie.Stwierdziłam, że dosyć tego lenistwa, pójdę się ubrać.
Moje błogie wylegiwanie się na kanapie przerwał dzwonek do drzwi. Niepewnie podeszłam i przekręciłam klamkę.... tam stał on. Znowu ten sam uśmiech, oczy, włosy...
-Dlaczego wczoraj uciekłaś?- spytał spokojnym ale zdyszanym głosem.
-Wejdź nie będziemy tu stać.- zaproponowałam, żeby ominąć odpowiedź na pytanie.
-Odpowiesz?- spytał ponownie
- Napijesz się czegoś?- udawałam że nie usłyszałam jego pytania
-Nie, dziękuję. Czego taka jesteś ?- zapytał po czym usiadł na kanapie.
- Taka, czyli jaka?- dopytałam się i usiadłam koło niego
-Inna, ostrożna, spokojna..- powiedział po czym spojrzał po czym spojrzał na mnie. Zarumieniłam się, więc odwróciłam się, żeby nie widział.
Dotknął mojej ręki, wzdrygnęłam. Przez moje ciało przeszły ciarki. Zabrałam dłoń.
-Nie różnie się niczym od innych dziewczyn.- powiedziałam cicho.
-Dlaczego się mnie boisz?- spytał drżącym głosem.
Popatrzyłam na niego nie wytrzymałam, po raz pierwszy ujrzałam w pełnie jego zielone tęczówki, które co chwile roniły pojedyncze łzy.
-Nie boje się Ciebie- powiedziałam ze łzami w oczach.
Zatrzymał się, i odwrócił, usiadł z powrotem, i milczał.
-Czy ktoś Cię kiedyś skrzywdził?- zapytał po czym skierował wzrok w moją stronę.
-Nie oczywiście, że nie.- powiedziałam bez zastanowienia.
-Więc dlaczego...?- powiedział, licząc na to, że nie będzie musiał dokańczać pytania.
- Nie wiem jak to jest .......- powiedziałam i zamilkłam
Złapał mnie za rękę, nie wyrwałam się co sprawiło mi trudność.
-...Kochać. - dokończył.
Popatrzył mi w oczy, przestała płakać, ja też.
-Zakochaj się we mnie!- powiedział a w jego oczach zobaczyłam iskierki.
- Hahahaha - zaśmiałam się patrząc mu w oczy
-????- jego mina mówiła za siebie
-Ty jesteś sławny, możesz mieć każdą dziewczynę, ja jestem nikim .... żyje w swoim świecie a ty w swoim. Tak jest lepiej- powiedziałam i wbiłam wzrok w podłogę, po czym wstałam z kanapy i poszłam do kuchni.
-Jesteś wszystkim...- powiedział cicho, i podszedł do mnie.
Stał i patrzył się po chwili pociągnął za rękę i stanął przed drzwiami wejściowymi. Ściągnął z siebie bluzę i dał mi.Nie dawał mi dojść do słowa. Wyszliśmy na zewnątrz. Wziął moje ręce i oplótł je wokół swojej szyi. Stałam nieruchomo. Położył swoje ręce na mojej tali. -Nie bój się- wyszeptał, po czym wbił się w moje usta. Odwzajemniłam pocałunek.
Po raz pierwszy pokochałam i byłam kochana, nie przeszkadzała wam odległość czy hejty "fanów" kochałaś i to się liczyło.
~-------------------------------------------------
Koniec teraz reszta chłopaków :)
sobota, 23 lutego 2013
Harry #2
*
Siedziałam obserwując ludzi idących po chodniku. Nagle poczułam czyjś dotyk na moim ramieniu, powoli wstałam i odwróciłam głowę w jego stronę. To był on te same oczy, kręcone włosy, i ten głos.
-Cieszę się, że zgodziłaś się przyjść.- powiedział, i nachylił się żeby pocałować mnie w policzek na powitanie.
Na co ja odwróciłam głowę.
- Tak, dzięki za zaproszenie.- powiedziałam lekko zachrypniętym głosem.
-Jestem Harry, a twoje imię to ..?- skiną lekko głową w moją stronę
- [T.I]. - odparłaś
-No to chodźmy. - rzekł radośnie pokazując ręką w stronę wejścia.- Może waty cukrowej ?- zapytał uśmiechając się w moją stronę.
-Bardzo chętnie. - sama zdziwiona swoją odpowiedzią odwzajemniłam uśmiech.
Zawsze postrzegałam go przez pryzmat nadętej gwiazdeczki, którą w gruncie rzeczy jednak nie był.
-To jak idziemy ?- sprowadził mnie na ziemię swoim męskim głosem przy okazji wręczając mi watę cukrową.
Śmialiśmy się jak dzieci, zajadając się nią. Przeszliśmy całe ZOO gadając o wszystkim i o niczym.
-Koniec !- powiedział uradowany wyrzucając patyczek z waty do kosza.
- No ja powiedzmy też...- powiedziałam
- Chyba jednak nie do końca- powiedział i śmiejąc się urwał jeszcze kawałek waty ode mnie.
Ręce kleiły nam się nie miłosiernie, a nie mogliśmy znaleźć toalety.
-W sumie to mieszkam niedaleko.- powiedział i popatrzyła na swoje ręce
-W sumie to ja też - zarzuciłam
- Ale nie daj się prosić... - poprosił i zrobił chyba najsłodsze oczy jakie tylko mógł
-Dobrze, ale tylko umyje ręce!- powiedziałam i wlepiłam wzrok w podłogę
Doszliśmy. Mieszkanie jak mieszkanie, duże, ładnie urządzone i .. czyste, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu.
-Zaprowadziłbyś mnie do łazienki?- spytałam
-Tak oczywiście chodź za mną- odrzekł uradowany
Myliśmy ręce jednocześnie, kiedy już wzięłam ręcznik żeby je osuszyć, moje ręce spotkały się z jego. Upuściłam ręcznik na ziemię.
-Przepraszam.- powiedziałam.
~--------
Sorki że taki krótki ale jutro będzie 3 i ostatnia część :)
Dziś na pierwszy ogień pójdzie Harry :)
#1
*
Były wakacje ty razem z moją najlepszą kumpelą jedziemy do ....LONDYNU! Tak to nie sen, jedziemy do miasta w którym ponoć marzenia się spełniają. Będziemy mieszkać u cioci [I.T.P] która mieszka w Londynie
-Proszę zapiąć pasy-usłyszałam głosy stewardessy, który szybko wybudził mnie ze snu.
Tak jest wylądowałyśmy ! Na lotnisku czekała na nas ciocia [I.T.P], która na powitanie obdarzyła nas ogromem buziaków, po czym wsadziła nasze walizki do samochodu. Po 10 min jazdy w zupełnej ciszy dojechałyśmy na miejsce, wielkość domu mnie zadziwiła, a zarazem przestraszyła, nie powiem w jednej chwili zaczęłam się martwić czy się nie zgubię, a znając moje zdolności do odnajdywania się w terenie nie były na wysokim poziomie. Ciocia Kasia dosłownie "wrzuciła" nasze walizki po czym rzuciła krótkie "ja lecę do pracy " i wygnała z domu.
-Chodźmy do naszego pokoju - powiedziała [I.T.P] i wyparowała po schodach na górę.
Otworzyłyśmy drzwi do ogromnej sypialni w której stały 2 osobne łóżka.
-Ja zajmuje to po prawej - krzyknęłam widząc, że [I.T.P] chce wpakować się do niego.
-Będzie fajnie zobaczysz, ale moja ciocia nie będzie za dużo przebywała w domu, jest zapracowaną osobą dlatego dała nam klucze i... numer do pizzy na wynos - powiedziała entuzjastycznie po czym wyszła do łazienki.
-Położyłam się na dużym wygodnym łóżku i myślałam o czym? Nie wiem ale odpływałam myślami gdy na ziemie sprowadziła mnie [I.T.P]
-Wstawaj, idziemy - powiedziała
-Gdzie? - zapytałam niezbyt podekscytowana
-No proszę Cię... musimy posmakować trochę Londynu. - powiedziała z ogromnym uśmiechem na twarzy.
-Ok- odpowiedziałam jej z ogromnym entuzjazmem
Zaprowadziła mnie najpierw do... Starbucks'a. Nie była by sobą, gdyby mnie nie wysłała po 2 duże Latte a sama została przed kawiarnią wystawiając swoje długie opalone nogi do słoneczka. W między czasie dostałam SMS od mamy : "Hej, słońce jak tam ???" . Stojąc w kolejce odpisywałam mamie na SMS nie widząc nic po za małym ekranem telefonu. Nagle poczułam jak wylewa się na mnie kawa a telefon wypada mi z rąk, nie podnosząc wzroku poniosłam telefon. Wstałam.
-Przepraszam, to przez nieuwagę.-powiedział wysoki szczupły brunet z kręconymi włosami.
-Nie nic się nie stało, przepraszam - odpowiedziałam i podeszłam by złożyć zamówienie. Dobrze wiedziałam kto to jest może dlatego nie chciałam spojrzeć mu w oczy... bałam się ? Czego ? Jego uśmiechu ? Zielonych tęczówek ? Nie wiem. Zaszokowana sytuacją, minęłam chłopaka, który cały czas stał w jednym miejscu nie wiedząc co się stało.
-Ale upokorzenie!- Powiedziałam do [I.T.P] siadając na ławce i podając jej kawę.
-Wiem... widziałam przez szybę - powiedziała z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
Nagle zauważyłam go jak wychodził z kawiarni, popatrzyłam się na niego, żeby następnie wbić wzrok w nierówno poukładane płyty chodnika, zerwałam się z ławki i pokazałam [I.T.P], żebyś my poszły.
Chłopak szedł za nami cały czas aż do czasu kiedy doszłyśmy do domu.
-Zamówmy pizze !- wpadła na świetny pomysł [I.T.P] i bez wahania podniosła słuchawkę telefonu.
-Ja chyba nie mam nic do gadania. - powiedziałam po czym poszłam wziąć długi prysznic.
Usłyszałam dzwonek do drzwi, jak na dostawce pizzy szybki ten pan, pomyślałam i wyszłam z kabiny.
-[T.I] to do ciebie, list chodź na dół.- krzyknęła
-Już, już sekundkę - powiedziałam, zastanawiając się kto mógłby go napisać.
Szybkim krokiem zbiegłam do kuchni. Na blacie kuchennym leżał list, ostrożnie podniosłam kopertę, i otworzyłam ją. Ku moim oczom ukazała się niebieska karteczka na której było napisane "Spotkaj się ze mną przed bramą do ZOO jutro o 13.
Chłopak ze Starbucks'a"
Kąciki moich ust uniosły się mimowolnie. Ucieszyłam się, a mimo tego nie chciałam się z nim spotkać.
-Uśmiechasz się.- powiedziała [I.T.P] przyglądając mi się bacznie.
-Sama nie wiem- powiedziałam dając jej list.
-No weź!- powiedziała szturchając mnie palcem w brzuch
Nie odpowiedziałam nic, poszłam usiadłam na łóżku i zastanawiałam się nie nad tym czy powinnam pójść, tylko nad tym dlaczego ktoś taki jak on chce spotkać osobę tak zwyczajną, prostą jak ja.
Usnęłam.
-[T.I] wstawaj już 10!- wrzasnęła mi nad uchem [I.T.P]
- No weź są wakacje !- powiedziałam po czym odwróciłam się na drugi bok.
-Oj !- mruknęła i zdarła ze mnie kołdrę .
Po długim zwlekaniu się z łóżka zeszłam do kuchni, zapach tostów i ciepłego kakałka wywołał u mnie dreszcze. Popatrzyłam na zegarek.
-Już 11.30 co dziś robimy ?- zapytałam lekko zaspanym jeszcze głosem
- Ja idę na zakupy a ty na spotkanie.- powiedziała stanowczo
-Nie, na prawdę. Zrozum ja nie chce tam iść.- odparłam biorąc łyka ciepłego kakaa.
-Chodź trzeba Cię w coś ubrać!- dosłownie krzyknęła mi do ucha.
Nigdy nie byłam na randce, nigdy nie kochałam i nigdy nie byłam kochana. Nie wiem co to znaczy czuć. O 12.40 pod namową koleżanki wyszłam z domu ubrana w czarną sukienkę przed kolano, czarne vansy i jeansową kurteczkę. Byłam przerażona. Po głowie krążyło mi masę pytań. Co ja mu powiem ?
Jak mam się zachować?Jestem. Duża brama, dzieci z watami cukrowymi i popcornem "latały" po ZOO od jednej klatki do drugiej. Usiadłam na betonowym murku i czekałam.
~------------
Koniec części 1 :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)