niedziela, 5 maja 2013

Opowiadanie #8

                                                    *Normalnie (oczami Niki)*
-It's time to get up in the morning.......-usłyszałam cichy głos kędzierzawego, który wybudził mnie ze snu. Poczułam się dziwnie, ale zarazem bezpiecznie.  Nic nie mówiłam wpatrywałam się w chłopaka, który bawił się palcami mojej chłodnej dłoni. Powoli zaczynałam ufać. Ale co to jest zaufanie ?? Dla mnie to jest taka malutka część twojego serca, którą ofiarujesz komuś w zamian za poczucie bezpieczeństwa, za drobny gest, którym może okazać się zwykły, nic nie kosztujący uśmiech, a to wszystko po to, aby wywołać radość i szczęście u osoby na której nam zależy. A jego dotyk dłoni, bezpieczeństwo zawarte w każdym geście pozwoliły mi stać się odrobinkę pewniejszą osobą….
-O czym tak myślisz księżniczko ??- usłyszałam melodyjny głos chłopaka, który sprowadził mnie na ziemię.
-A o wszystkim i o niczym….
-Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zła, że położyłem się koło Ciebie ?-spytał i skierował swój wzrok na mnie, na co ja tylko pokiwała przecząco głową. Przekręciłam się na drugi bok, niespodziewanie poczułam dłoń chłopaka na swojej talii. Jego ciepły oddech otulał moją szyję wywołując przyjemne dreszcze.  Mam takie wrażenie, że dzisiejszy poranek zmieni wszystko. 
-To jak, śniadanie ?-brunet dosłownie wymruczał mi do ucha.
-Śniadanie…..ale nie chce mi się wstaaaać- ciągnęłam dalej patrząc na zniecierpliwioną minę chłopaka, który stał już przede mną. 
-Oj, dobra! W takim razie śniadanie przyjdzie do Ciebie.- powiedział i zanim zdążyłam mu odpowiedzieć zniknął za drzwiami sypialni. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. A był to uśmiech, który wywołała druga osoba. Po niespełna 20 minutach chłopak wszedł do sypialni z ogromną tacką z różnego rodzaju smakołykami. Uśmiechnęłam się do niego i odkryłam kawałek łóżka na znak żeby dołączył. Nigdy nie odważyła bym się na tak duża bliskość do kogoś kogo znam zaledwie 2 dni. Blis­kość dru­giej oso­by jest do życia ko­nie­cznie potrzebna. Jest, to prawda, ale czy bliskość każdej osoby. Kiedyś moje myślenie ograniczało się do tego, że "Każdy jest taki sam, każdy rani i wykorzystuje". Ale nagle zjawił się ON. Osoba, która nawet najmniejszym gestem, na każdym kroku pokazuje ile jest w stanie poświęcić dla mnie, pokazuje jak stara się aby zaspokoić nawet najmniejsze obawy przed "umieszczeniem" go w katygorii tych złych. 
~----------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podobało. Przepraszam, że taki krótki ale życie..... Mam nadzieję, ze chociaż 2 kom ?!  Proszę <3

środa, 1 maja 2013

Harry

Przepraszam,że z Harrym ale miałam nie dawno urodziny i to jest taki mini prezent dla mnie samej <3 Miłego czytania :) <http://www.youtube.com/watch?v=FOjdXSrtUxA> włączamy i czytamy *.*
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Lód szczelnie okrywał ciemne uliczki miasta.  Wiatr „podrywał” z dróg puszysty śnieg  zawiewając go w około mojej twarzy, szczypiąc przy tym odmrożony już nos. Robiło się coraz ciemniej i zimniej. Nie mam pojęcia dlaczego Harry wybrał taką porę dnia na nasze spotkanie, jednak jak sam powiedział to nie zwykłe przyjacielskie  spotkanie, on określił to mianem „czegoś więcej”.  Ale w końcu  noc ma w sobie tę magię, której dzień nigdy mieć nie będzie … Nocą łatwiej pokazać swe pragnienia i uczucia. Może to był powód…
-[T.I]!- usłyszałam za plecami dobrze znany mi już głos. Odwróciłam się i ujrzałam biegnącego w moją stronę bruneta, owiniętego dużym, białym szalikiem.
-Hej, przepraszam za spóźnienie ale musiałem coś pilnie załatwić.- powiedział i ucałował mój pulchny policzek.
-Nic się nie stało.
-To jak,  idziemy ?!- zaproponował na co ja jedynie skinęłam lekko głową. Szliśmy powoli w stronę lodowiska, co chwila mijając obce twarze.
-Umiesz jeździć na łyżwach ?- z zamyśleń wyrwał mnie głos chłopaka.
-Nie, ale często obserwuje innych, to chyba fajna zabawa.
-Tak, dlatego tam pójdziemy, ale spokojnie nauczę cię.- powiedział i poszedł w stronę wypożyczalni. Wręczył mi parę łyżew do rąk i ruszyliśmy w stronę najbliższej ławeczki.  Ubrałam je, dokładnie sprawdzając jeszcze raz każde zapięcie, po czym weszłam na lód. Przelotnie spojrzałam na Harrego, który jednym szusem, okrążył całe lodowisko.  Chwyciłam się mocno barierki i stawiałam  kolejno malutkie kroczki. Czułam się nieco skrępowana, widząc jak małe dzieci radzą sobie lepiej niż ja. „No! Zepnij dupcię [T.I], dasz radę” powtarzałam sobie w głowie.
-Może przydała by Ci się pomoc ?- usłyszałam głos Loczka zaraz nad moim uchem.
-Myślę, że to dobry pomysł.- odparłam, i poczułam jak ściąga moją dłoń z barierki, delikatne splatając nasze palce. Drugą dłoń natomiast położył na mojej talii.  Coraz pewniej poruszałam się po lodzie, jednak Hazz dalej trzymał mnie za rękę abym nie upadła. Zabawa trwała by w najlepsze, gdyby nie pogoda. Wiatr wiał coraz mocniej. Ludzie już dawno opuścili lodowisko. My także, oddaliśmy łyżwy do wypożyczalni i ruszyliśmy dalej.
-To może gorąca czekolada ? Ja stawiam.- zaproponował Loczek.
-Bardzo chętnie.-odparłam i posłałam chłopakowi subtelny uśmiech.
Weszliśmy do kawiarni, zawiesiliśmy nasze kurtki na wieszakach i zajęliśmy stolik. 
-Zaczekaj sekundkę, ja coś zamówię i zaraz wracam.- powiedział brunet odchodząc od stolika. Ja za ten czas rozglądnęłam się po pomieszczeniu. W jednym koncie stał kominek, a po drugiej stronie bogato przyozdobiona choinka. Z głośników radia, wydobywały się dźwięki, dobrze znanych mi piosenek. 
-Pięknie tu, prawda ?- powiedział chłopak stawiając przede mną kubek z gorącą czekoladą i kawałek cieplutkiej szarlotki.
-Dziękuję. Tak, znałeś to miejsce wcześniej ?-zapytałam i zwróciłam wzrok w stronę chłopaka.
-Tak, bardzo lubię tu przychodzić.- odpowiedział po czym zajął się swoim kawałkiem ciasta. Upiłam jeden łyk napoju, jednak odwróciłam się, czując na sobie wzrok Stylesa, który jedynie zaśmiał się cichutko.
-Masz….- nie dokończył. Chwycił delikatnie moją dłoń, unosząc jednocześnie mój podbródek do góry.  Spojrzałam chłopakowi w zielone tęczówki, które były wyjątkowo rozpromienione. Z oczu chłopaka można było wyczytać pragnienie, miłość ale za razem… strach.
Przybliżył się tak, że nasze czoła się stykały. Ujął moją twarz w swoje dłonie, i subtelnie złączył nasze usta w czułym pocałunku, delikatnie zlizując językiem czekoladę z mojej górnej wargi. Chłopak odsunął się ode mnie, jakby chciał sprawdzić moją reakcję jednak ja uśmiechnęłam się tylko, pocałunek jest jak obietnica. To jak słowa „Tak, będę Cię kochać”. Wtuliłam się w ramiona Harrego, on jedynie złożył drobny pocałunek na moim czole, delikatnie oplatając moje ciało swoimi rękami. Posiedzieliśmy tak jeszcze chwilkę, karmiąc się nawzajem ciastem. Następnie Loczek zapłacił i zaczęliśmy ubierać nasze, kurtki.  Zanim wyszliśmy Harry jeszcze raz sprawdził czy jestem dokładnie „opatulona” szalikiem i wyszliśmy z lokalu. Szliśmy oświetloną ulicą Londynu, trzymając swoje dłonie nawzajem w uścisku. Chłopak zatrzymał się przed drzwiami do swojego domu. Swoje dłonie umiejscowił na mojej talii, musnął swoimi malinowymi ustami czubek mojego nosa, a następnie usta.
Uśmiechnęłam się kiedy już skończył, i wtuliłam się w jego tors, swoje ręce zawieszając  na szyi  bruneta. 
-Kocham Cię [T.I]- powiedział mi do ucha, jednocześnie składając wrażliwy pocałunek na mojej szyi.
-Ja ciebie też Harry.- wyszeptałam i cmoknęłam chłopaka wprost w jego nabrzmiałe usta.
Czy ktoś rozumie pojęcie miłość? Ja ciągle to tego dążę. Jestem gdzieś po środku rozwikłania tej zagadki, daleko mi do mety jednak mogę stwierdzić, że ja już znalazłam swoją miłość.
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------